
Nadające w Polsce stacje telewizyjne podpisały porozumienie na temat nieemitowania reklam żywności i napojów, skierowanych do dzieci poniżej 12 roku życia w czasie trwania programów, których widownię stanowi co najmniej 35% tych dzieci. Chwalebna inicjatywa, ale co z tymi wszystkimi biednymi dziećmi, które bawią się, podczas gdy rodzice oglądają wiadomości albo same włączą program, który skierowany jest dla trzynastolatków? Dalej będą nęcone czekoladą i chipsami. Trudno – nie od razu Rzym zbudowano. Porusza mnie co innego.
REKLAMA
Instytut Żywności i Żywienia zaakceptował kryteria dotyczące produktów – które są „zdrowe” i można reklamować, a których emisja powinna być tym porozumieniem ograniczona.
W dziale produkty mleczne możemy zobaczyć, że dopuszczalną ilością cukru zawartą w 100g lub ml produktu jest 13,5g. Sprawdziłam jeden z najpopularniejszych serków homogenizowanych skierowanych wprost do dzieci, reklamowany hasłem „mnóstwo pyszności dla mocnych kości”. Produkt ten nęci zawartością wapnia i witaminy D (dowiedz się, dlaczego wapń jest tak ważny w diecie dziecka: https://portal.abczdrowie.pl/wapn-w-diecie-dziecka). Ale jego skład pokazuje jak sztuczny jest to twór – bazą jest bowiem odtłuszczony twarożek. Twaróg źródłem wapnia nie jest. Gdy robi się biały ser, wapń zostaje w serwatce, która jest odsączana. Dlatego, jeżeli serek ma być źródłem wapnia trzeba ten wapń dosypać. Witamina D zaś, należy do witamin rozpuszczalnych tłuszczach – jeżeli więc ten twarożek jest odtłuszczony, to potem również trzeba do niego witaminę D dodać.
Produkty, które naturalnie zawierają dane składniki są o niebo lepszym ich źródłem niż te, które mają dodane jakiekolwiek suplementy. To pierwsze. Najciekawsze jest to, że zawartość cukru w tym serku to 13,4g / 100g produktu. A więc o 0,1g mniej niż dopuszcza IŻŻ. W przeliczeniu na opakowanie (75g czyli jakieś 3 łyżki) mamy 10g cukru – więc dwie łyżeczki. Zastanawiam się, dlaczego IŻŻ ustalił tę granicę akurat na 13,5 a nie 13,3 lub 10,8g. Cóż za ciekawy przypadek.
Jest wielu rodziców, którzy nie robią nic w kierunku prawidłowego żywienia dzieci. Ale jest również grupa, która z pełnym przekonaniem karmi swoje pociechy serkami na „D”, myśląc, że dają dzieciom to co im potrzebne dla prawidłowego rozwoju. Gdyby mieli wątpliwość, czy postępują słusznie, mogą kierować się na przykład podobnymi wytycznymi opracowanymi przez ekspertów. A przecież nie jesteśmy zmuszeni do podawania wapnia i witaminy D w takiej formie.
Wapń w dużych ilościach jest na przykład w sezamie, orzechach, zielonych warzywach, serach czy maślance – którą można zmiksować z owocami i poczęstować dziecko dużo zdrowszą przekąską (poznaj inne właściwości orzechów: https://portal.abczdrowie.pl/wlasciwosci-orzechow). Witaminę D można oczywiście wyprodukować samodzielnie, gdy spędzamy czas na świeżym powietrzu. Jest to zalecane z punktu widzenia zdrowego stylu życia, w naszym klimacie może być jednak niewystarczające. Naturalne źródła witaminy D to tłuste ryby, jajka i sery.
Chciałabym, żeby chociaż na ekspertach można było polegać.
