O autorze
Katarzyna Błażejewska - mama dietetyczka, absolwentka dietetyki na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym i Psychodietetyki na SWPS. Od lat związana z warszawskim convivium Slow Food. Wyznaję zasadę, że jedzenie powinno stanowić źródło zdrowia oraz przyjemność. Dlatego ważna jest dobra jakość produktów, najlepiej sezonowych, regionalnych i naturalnych.

Wiecie, że w Polsce rośnie żeń - szeń?

Sławomir Chmiel i Katarzyna Błażejewska
Sławomir Chmiel i Katarzyna Błażejewska
Jakiś czas temu byłam u Wujka w Lublinie, i usłyszałam, że MUSZĘ poznać pana Sławka Chmiela, który uprawia topinambur i – tu moje oko zabłysło – żeń – szeń. Nie przypuszczałam, że można go w Polsce uprawiać, kojarzył mi się raczej z Chinami i Japonią… Dlatego z ogromną ciekawością pojechałam poznać śmiałka, który się tego podjął.


Wizyta przeurocza, zostaliśmy poczęstowani sokiem z kiszonego topinamburu – przepyszne! I jakie zdrowe – kiszonki wspierają prawidłową mikroflorę naszego przewodu pokarmowego. Ja do tej pory znałam kiszone ogórki, kapustę, buraki, kiszonki – surówki, o topinamburze bym nie pomyślała. Podobno ten orzeźwiający napój świetnie zadziała również w przypadku …. ciężkiego poranka po miłej zabawie J Drugi trunek smak miał ciut mniej przyjemny o przewrotnej nazwie Gold-gull. To pobudzający napój z żeń – szenia. Lekko rozcieńczony wodą przyjemniej smakował, nie był już taki ostry. W przeciwieństwie do powszechnie stosowanych napojów energetyzujących, które zapychają nasz organizm aromatami, słodzikami i masą dodatków, ten wspomaga oczyszczanie organizmu z toksyn. Nadmiaru energii doświadczałam jeszcze kilka godzin po podróży z Lublina. No i hit – wszystkie energetyki mogą się schować przy krówkach z żeń – szeniem. Mają w sobie cukier, który daje energii – bardzo ciekawy pomysł J Ta notka wygląda jak ulotka ze sklepu, ale zupełnie nie o to mi chodzi. Jestem zachwycona, i chcę się tym zachwytem podzielić… Wielu moich znajomych nie funkcjonuje bez kofeiny, często w formie słodkich i niezdrowych napojów gazowanych. Żeń – szeń dotąd kojarzył mi się z suplementem poprawiającym pamięć dla Babci. I nagle… bum! Genialne połączenie przyjemnego z pożytecznym i jeszcze w zdrowej wersji. W przyszłym roku posadzę żeń-szeń pod krzakami w ogrodzie (Pan Sławek sprzedaje kilkuletnie sadzonki)!


Żałuję tu, że nie umiem przekazać mojego zachwytu i radości, która płynie ze spotkań z osobami jak Sławomir Chmiel… Poczęstował on nas przepyszną szarlotką, przygotowaną z mąki z samopszy. I to jest właśnie niesamowite, że wybierając odpowiednią odmianę zboża, jego właściwości – możemy uzyskać efekt na jakim nam zależy, na przykład chrupiące ciasto o pięknej barwie – samopsza jest bardzo bogata w karotenoidy dlatego nadaje żółto – pomarańczowy kolor. Często ograniczamy się do mąki pszennej pierwszej lepszej ze sklepowej półki. Zmniejszając ilość gatunków roślin, które wykorzystujemy doprowadzamy do zubożenia naszej diety, kuchni, a w końcowym efekcie poddajemy się koncernom chemicznym produkującym dodatki do mąki, które mają doprowadzić do tego samego efektu, który uzyskamy w sposób naturalny bazując na dobrych produktach odpowiednio wybranych.


Ale wracając do upraw… topinambur – słodki ziemniak, słonecznik bulwiasty o lekko orzechowym smaku – ja go uwielbiam! Prosto z wody z odrobiną masła, jako zupę krem, a teraz… jestem również absolutnie zakochana w topinamburze liofilizowanym! Jak najsmaczniejsze chipsy – a dodatkowo zawierają dużą ilość błonnika (dlatego próbujmy kontrolując ilość, nie poddajmy się wyłącznie niebiańskiemu smakowi – szczególnie uczulam osoby, które na co dzień nie jedzą zbyt dużo błonnika– może skończyć się ostrym czyszczeniem jelit). Podobno świetnie smakuje herbata z plasterkiem topinamburu – niech minął upały, to spróbuje.


Poznając osoby, które z przekonaniem i ogromną wiedzą dążą do urozmaicania naszej diety, dają nam możliwości próbowania nowych smaków to najprawdziwsza przyjemność. I nadzieja na to, że może jednak nasze menu może się ponownie rozszerzać, naturalnymi sposobami wzbogacać działanie naszego organizmu. Bo przerażająca jest wizja coraz powszechniej stosowanych syntetycznych suplementów diety, wspomagaczy, witamin w tabletkach i wyekstrahowanego błonnika w proszku.

Ale uprawa to jedno, a przetwórstwo drugie! Serdecznie polecam produkty Pana Sławka – można je kupić m.in. na jego stronie internetowej.