Uwaga – będzie o pieniądzach! Temat zawsze na czasie, a że dotyczy pieniędzy, które trzeba wydać, to i kontrowersyjny. Podejmę jednak ryzyko i podzielę się kilkoma przemyśleniami konsultantki ślubnej – osoby, której praca polega na organizowaniu ślubnych i weselnych uroczystości innych ludzi.

REKLAMA
Skąd się to bierze, że mimo świadomości, że w dany produkt czy usługę ktoś musiał zainwestować swój czas i pieniądze, my chcielibyśmy to mieć za darmo lub pół darmo? Czy to ludzka natura? A może tylko „polska natura”? Skopiować, odtworzyć, podrobić i nie zapłacić. Czy naprawdę nikogo nie bulwersują propozycje w stylu: jeśli ta zagraniczna suknia jest dla Pani za droga, to z przyjemnością uszyjemy TAKĄ SAMĄ w miesiąc a nie w 4 miesiące i za 50% ceny katalogowej. Albo: proszę popracować dla nas 6 miesięcy bez wynagrodzenia, przecież dzięki temu będzie Pan/Pani mogła powiększyć swoje portfolio. Czy wszyscy wierzą w to, że można coś zrobić dobrze i za darmo, czy taniej oznacza lepiej? Gdzie są granice, których nie wolno przekraczać?
Tak, jestem ślubną konsultantką. Oprócz tego sama jestem także klientem i przedsiębiorcą. Pracuję w takiej branży, w której nieustannie korzystam z różnorakich usług i nie muszę chyba nikogo przekonywać, że w usługach niemal zawsze standardem jest reguła, że im taniej, tym gorzej. Zupełnie mnie nie dziwi, że za „dobrych ludzi” trzeba dobrze zapłacić. Profesjonaliści się cenią, cenią swój czas i pracę, której się poświęcają, pracę za którą stoją jakość, doświadczenie i większe bezpieczeństwo dla klienta. To, że są dobrzy, to nie tylko ich subiektywna ocena, ale i ocena, jaką wystawiają im dotychczasowi klienci, jeśli ich cenią, gotowi są dobrze zapłacić za ich usługę czy produkt. Oczywiście, wysoka cena nie zawsze jest gwarancją bezpieczeństwa wyboru. A wartość czasu i pieniędzy jest na pewno względna. Ale czy tylko cena jest wyznacznikiem czy się kupuje lub nie kupuje daną usługę, czy tylko koszt decyduje o tym, że korzysta się z pomocy konkretnego usługodawcy? A gdzie analiza jakości i zawartości oferty? Bacznie analizuję oferty, politykę konstruowania rożnych wycen. Zwykle coś co wydaje się tańsze na pierwszy rzut oka, po głębszej analizie okazuje się być droższe. Trzeba być czujnym i dokładnie sprawdzać, co się z czym porównuje. Klientów dających się nabrać na przeróżne systemy prezentowania kosztów jest bardzo wielu. Czasem warto chwilę się zastanowić i okaże się, że nie da się za …….. 1000zł spędzić 2 tygodni w 5* hotelu gdziekolwiek, gdzie trzeba dolecieć samolotem. Bo można nie wrócić….
Nie jest łatwo Klientom zakupić usługę organizacji ślubu i wesela, która jest pewnego rodzaju obietnicą, jest, można powiedzieć, nienamacalna i dla wielu Klientów wciąż nowa. Jak przekonać zatem Klienta, że warto za tę usługę zapłacić? Jak co roku martwię się, że niewiele się zmienia w podejściu do sprawy wynagradzania za usługi konsultingowe. Wciąż mnie zdumiewa postawa typu: „konsultanci to w zasadzie nie powinni brać wynagrodzenia”. A jeśli już w ogóle, to nie od Klienta, tylko od podwykonawców, dostawców – czyli replika systemu instytucji doradczych – które to jeśli polecają polisę w firmie x to pobierają procent od firmy, a nie od Klienta. Czy te firmy polecają obiektywnie zatem? Nie chcę brnąć w tę stronę rozważań.
Nieważne jak my – agencje ślubne różnimy się polityką cenową, nieważne czy pracujemy na ryczałtach czy na procentach. Ważne jest to, że poświęcamy Klientom najwięcej czasu ze wszystkich dostawców czy podwykonawców, którzy są wynajęci do organizacji ślubu i wesela. Czy zarabiamy adekwatnie do tego? Na szczęście, od wielu Klientów słyszę, że NIE, tyle, że już po imprezie. Słyszę, że nie sądzili, że kupując ode mnie usługę, otrzymają tak duże wsparcie i zaangażowanie, a także dyspozycyjność. Jako konsultantka ślubna obsługuję Klientów najdłużej spośród zaangażowanych osób, to do mnie trafia Klient na samym początku, potem poznaje florystkę, fotografa czy menedżera lokalu... Obsługa Klienta trwa czasem kilkanaście miesięcy. Jestem do dyspozycji wieczorami, w weekendy czyli zawsze wtedy kiedy moi Klienci mają czas wolny i mogą zająć się swoimi prywatnymi sprawami. Biorę odpowiedzialność za całość, a nie tylko za fragment przygotowań. Nie mam gotowców, nie sprzedaję masowo takich samych projektów, nie mam wypożyczalni dobrych pomysłów i rad, realizuję usługi na indywidualne zamówienie i zlecenie, doradzam i projektuję dla konkretnej pary. I dlatego dziwi mnie, że usługa konsultanta wciąż traktowana jest jako „zbyteczny koszt” w całym budżecie ślubnym i w większości przypadków jest „za droga”. A co to znaczy za droga? A może za droga znaczy, że mnie na nią nie stać tylko powiedziane innymi słowami? Czy 100 zł/1h za poradę psychologa to dużo czy mało? Czy 300zł/1h za poradę prawnika to dużo czy mało? Czy wynagrodzenie DJ-a za 1 noc w wysokości 2000 zł to dużo czy mało? Czy 60 zł za 45-minutowe mycie auta to dużo czy mało? Czy 15zł/1h za sprzątanie mieszkania to dużo czy mało? A może to zależy od tego jak wyceniamy własny czas, który zaoszczędzimy i spożytkujemy na pracę czy przyjemności podczas, gdy ktoś inny zajmuje się tym, czym, gdyby nie pomoc, musielibyśmy zająć się sami? Ile za godzinę powinien zarabiać człowiek – konsultant ślubny odpowiedzialny za kilkanaście/kilkadziesiąt osób, zarządzający często naprawdę dużym budżetem, mający kilkunastoletnie doświadczenie i pracujący w mocno niestandardowych porach? Na tak zadane pytanie w zasadzie nie pada żadna odpowiedź. Fotograf - to inwestycja w piękne zdjęcia. Wysokiej klasy zespół muzyczny to gwarancja super zabawy dla gości. A wedding planner? To przecież inwestycja w komfortowy przebieg przygotowań, w trafne wybory, w celne propozycje, w brak łez rozpaczy, w dobrze zainwestowane pieniądze, w brak rozczarowań przed i po, w pomyślność samego dnia ślubu i wesela. Ile to jest warte? Wiem, jaka odpowiedź padłaby w reklamie Mastercard…
Dlatego niechętnie dzielę się swoim doświadczeniem tylko po to, aby móc dopisać sobie do portfolio kolejną realizację. Ślub i wesele zdecydowanie można zorganizować samodzielnie. Można też spotkać się z wedding plannerem, podpytać o propozycje lokalizacji, o dostawców z którymi pracuje, o know-how jakie ma i resztę zrobić samemu. Tak, niestety, bywa. Ale czy impreza wypadnie tak samo, jak wtedy, gdyby konsultant ślubny był w nią zaangażowany? Z całą nieskromnością uważam, że nie. Dowodem na to są pozytywne opinie wielu współpracujących ze mną firm czy ludzi: fotografów, kamerzystów, restauratorów, którzy widzą jak wyglądają imprezy organizowane przez wedding plannerów i bez wedding plannerów. Goście weselni też dostrzegają różnicę! Na szczęście! I dzięki temu mam kolejne zlecenia!