Wyniki egzaminacyjne to jak na razie jedyny powszechny wskaźnik, przy pomocy którego można coś porównywalnego dowiedzieć się o poszczególnych szkołach i ich uczniach. Potrzebna jest nam cała gama takich powszechnych wskaźników wiedzy o każdej szkole, o wielu różnych aspektach ich pracy, choćby po to, aby wiedzieć w czym naprawdę trzeba pomagać ich uczniom i nauczycielom. (tekst dedykowany wszystkim, którzy za kilka dni ochoczo wezmą się za krytykę tematów nowego egzaminu gimnazjalnego, a parę dni później za krytykę egzaminu maturalnego)

REKLAMA
Każdy zestaw pytań egzaminacyjnych łatwo skrytykować,
a szczególnie taki, do którego przystępuje bardzo wiele osób. Wśród setek tysięcy uczniów zdających konkretny powszechny egzamin, a nawet wśród kilkuset zdających z paru szkół z jednego miasta, zawsze znajdziemy dziesięciu takich, którzy zaświadczą, że pytania były z ich punktu widzenia śmiesznie łatwe, trywialne, oczywiste, sformułowane głupio i nieciekawie, nie dały im szansy twórczego, kreatywnego podejścia, wykazania się bogatymi zainteresowaniami w danej dziedzinie. Ale znajdziemy też i przynajmniej dziesięciu innych, którzy z całkowitym przekonaniem zaświadczą, że danego roku zafundowano pytania wyjątkowo trudne lub bezsensowne, do tego kompletnie niezrozumiałe, niedostępne dla przeciętnego ucznia, nie dające możliwości jednoznacznego udzielenia właściwej odpowiedzi, wykraczające poza ich zdaniem obowiązujące wymagania.
Takie same, skrajnie różne opinie mogą także przedstawić niektórzy nauczyciele, jedni - mający szczęście uczyć w klasie złożonej z samych najzdolniejszych uczniów, drudzy - pracujący w bardzo trudnym środowisku i ograniczający z tego powodu wymagania programowe.
Zależnie od nastawienia do danego egzaminu środowiska dziennikarskiego, bardzo łatwo jest wypełnić pierwsze strony gazet jednymi lub drugimi opiniami. W dzień po egzaminach tematy często przedstawiane są w krytycznym świetle. Zupełnie nie myśli się o tym, co jest celem poszczególnych egzaminów. Na każdym etapie edukacyjnym powszechne egzaminy z języka polskiego, matematyki i języka obcego mogą jedynie pokazać, czy uczniowie poprawnie, na poziomie podstawowym, posługują się językiem polskim, językiem matematyki i czy znają na odpowiednim dla danego etapu poziomie język obcy.
Przy wprowadzaniu po latach powszechnej matury z matematyki widoczne były oba zjawiska: najpierw wielka krytyka tematów jako zbyt trywialnych, a potem - gdyż już pojawiały się wyniki - wieszczenie narodowej katastrofy i oceny wręcz przeciwne.
Przy każdej maturze z polskiego z kolei pojawiają się tęsknoty za dawnym sposobem egzaminowania, kiedy to prace maturalne najzdolniejszych absolwentów bywały naprawdę ciekawymi dziełami literackimi, a obecna formuła zwyczajnie na tak rozbudowane prace nie pozwala. Warto sobie także przypomnieć słabsze ówczesne prace, często zdradzające elementarne braki w posługiwaniu się ojczystym językiem - wówczas oceniane pozytywnie - oraz to, że w ogóle do matury przystępowała wtedy dużo mniejsza, ta najzdolniejsza część młodych ludzi.
Ci, którzy mają potrzebę wykazania się swoim talentem, szczególnie szeroką wiedzą, wyróżniającymi się umiejętnościami, powinni brać udział w konkursach i olimpiadach przedmiotowych (wybierać także maturę na poziomie rozszerzonym z przedmiotu swoich zainteresowań), nie zaś oczekiwać, że powszechny egzamin da im szczególnie szerokie pole do popisu. Na pewno konieczne jest również opanowanie przez nich - bez zbędnego lekceważenia - tych zupełnie podstawowych, wymaganych na egzaminie umiejętności.
Jeśli z kolei problem niskich wyników dotyczy całej szkoły lub klasy - powszechne pytania okazują się niedostępne - szczególnie potrzebna jest tam głęboka autorefleksja co do przyczyn tego zjawiska, stosowanych metod pracy lub na temat zarządzania szkołą.
Jeszcze inne cele mają egzaminy potwierdzające kwalifikacje zawodowe. One powinny gwarantować, że uzyskane przygotowanie zawodowe jest wystarczające do wykonywania danego zawodu, pod względem teoretycznym i praktycznym. Tu formuła egzaminów zmienia się w sposób bardzo istotny dla rozpoczynających naukę od przyszłego roku szkolnego i pozostaje mieć nadzieję, że niedostatki obecnych egzaminów zawodowych zostaną wyeliminowane albo przynajmniej znacząco zredukowane.
Możemy być niezadowoleni również z 30-procentowej "poprzeczki" maturalnej zdaniem wielu zbyt nisko stawianej, dużo niżej niż w wypadku egzaminów zawodowych. Warto jednak postawić pytanie, czy, komu i do czego poprzeczka w egzaminach z kształcenia ogólnego jest w ogóle potrzebna.
Jakie są lub mogą być najważniejsze cele powszechnego systemu egzaminowania?
Informacja o poziomie podstawowych umiejętności polonistycznych, matematycznych i dotyczących znajomości nauczanego języka obcego, po szkole podstawowej, po gimnazjum i po szkole ponadgimnazjalnej może być ważna z punktu widzenia: ucznia, jego rodzica, nauczyciela, dyrektora szkoły, organu prowadzącego szkołę, a także dla odpowiadających za politykę oświatową na terenie poszczególnych samorządów oraz całego państwa. Pod warunkiem, że wszyscy zainteresowani umieją te wyniki interpretować i wiedzą, jak sami mogą wpływać na ich wysokość. Postępy czynione przez uczniów z głównych dziedzin nauczania, na które przeznacza się najwięcej czasu, mają największy wpływ na możliwość robienia przez nich postępów i osiągania sukcesów także na innych polach. Informacja egzaminacyjna z pewnością działa mobilizująco na zarządzających szkołami i nauczycieli. Konieczna jest oczywiście stała praca nad tym, aby wymagania programowe i egzaminacyjne były jak najlepiej dostosowane do wyzwań współczesności, ale to już osobny temat na specjalistyczną dyskusję.
Drugi, poza informacyjnym, cel organizowania egzaminów, to ich funkcja selekcyjna, wzbudzająca zdecydowanie najwięcej emocji. Sprawdziany dla uczniów w III oraz VI klasie szkoły podstawowej, jako mające wyłącznie funkcję informacyjną, mogłyby być dobrowolne i oceniane wewnątrzszkolnie. Obecnie podstawowym celem dobrowolnego, Ogólnopolskiego Badania Umiejętności Trzecioklasistów jest umożliwienie szkołom otrzymania dodatkowych informacji o poziomie wiadomości i umiejętności posiadanych przez ich uczniów kończących klasę trzecią oraz materiałów mogących stać się podstawą do refleksji nad sposobem funkcjonowania szkoły i sposobami doskonalenia jej codziennej praktyki. Dokładnie analogicznie mógłby działać sprawdzian dla uczniów klas VI.
Na tych etapach potrzebne jest kontynuowanie kształcenia możliwie najbardziej jednakowe, powszechne, jak najlepszej jakości, dla wszystkich. Czasem pożądane jest tworzenie grup zainteresowań - zajęć dodatkowych - dla utalentowanych w jakiejś dziedzinie, czy nauka języków obcych w grupach zaawansowania, zajęcia wyrównawcze dla mających konkretny rodzaj trudności. Tworzenie jednak całych klas w oparciu o wyniki egzaminacyjne, dla najsłabszych czy najlepszych, jest zdecydowanie złym pomysłem (i ci "lepsi", i ci "gorsi", mają godne odkrycia i rozwijania talenty), może też na tym etapie dawać negatywne skutki wychowawcze i pogłębiać różnice społeczne.
Powszechny egzamin gimnazjalny wypełnia obecnie swoją funkcję selekcyjną (jest wskaźnikiem branym pod uwagę przy naborze do szkół ponadgimnazjalnych), pomimo, że nie ma, tak jak i sprawdzian po szkole podstawowej, żadnej poprzeczki typu: "zdał - nie zdał". Również zupełnie analogicznie mógłby działać dobrze skonstruowany egzamin maturalny: pomagać przy rekrutacji na studia, ale bez poprzeczki.
Czy i jak często powinien się zmieniać sposób egzaminowania?
Oczywiste jest, że gdy zmianiają się programy, muszą się zmieniać egzaminy. Nie można egzaminować z wiedzy, która nie była wprowadzana. Zmiana zakresu wymagań może być połączona także z wynikającymi z dotychczasowych doświadczeń ulepszeniami organizacyjnymi. Przez taką szansą stają właśnie egzaminy gimnazjalne. W tym roku całe gimnazjum jest już objęte nowymi programami i egzaminy pokażą efekty, jakie tymi nowymi programami osiągnięto. Trzeba będzie nauczyć się jak najlepiej z tych nowych egzaminów korzystać.
Sprawdzian po szkole podstawowej i egzamin maturalny staną przed szansą na dobrą odnowę w 2015 roku - wtedy w szkołach podstawowych i w liceach wszystkich uczniów obejmą nowe programy. Podstawa programowa definiuje wymagania programowe. Aby nauczyciele i uczniowie byli wystarczająco wcześnie poinformowani o szczegółach sposobu stawiania tych końcowych wymagań, czasu na dyskusję na ten temat zostało naprawdę niewiele. W ciągu najbliższego roku powinny zapaść ostateczne decyzje oraz pojawić się regulacje prawne i materiały informacyjne dotyczące tych egzaminów.
Potrzebne jest poza tym ciągłe, możliwie najmniej zauważalne dla odbiorców, doskonalenie sposobu przygotowywania i oceniania egzaminów. Istotne zmiany powinny być robione jak najrzadziej i ogłaszane z bardzo dużym, kilkuletnim wyprzedzeniem. Powszechne egzaminy po szkole podstawowej i gimnazjum organizowane były w ten sposób od 2002 roku. Czasem różne szczegółowe pytania wzbudzały jakieś wątpliwości, ale nauczyciele jednak wiedzieli co jest oczekiwane i czego się trzymać. Pierwsza istotna zmiana nastąpi po 10 latach w gimnazjum (2002 - 2012) i po 13 latach w szkole podstawowej (2002 - 2015), w sposób zapowiedziany w 2009 roku i wynikający ze zmian programowych.
Absolutnie wbrew tym zasadom przebiegały zmiany w systemie matur. Zaczęło się od wielkiego zawrócenia, w 2002 roku, planowanego wprowadzenia zewnętrznego systemu matur (wraz z obowiązkową matematyką), bodaj na miesiąc przed terminem. Potem, kiedy już w 2005 roku wprowadzono zewnętrzną maturę, od początku bardzo skomplikowaną organizacyjnie, prawie każdego roku coś w niej zmieniano, z konieczności raczej jeszcze komplikując niż upraszczając. Czy w 2015 roku uda się w końcu uprościć i ustabilizować tę sytuację w sposób przygotowany i zaprezentowany w 2009 roku przez autorów nowej podstawy programowej? Zobaczymy...