Środki publiczne zawsze pozostaną ograniczone. Prognozy demograficzne są raczej pesymistyczne. Świadomość ograniczeń budżetowych, a także trudności wynikające z malejącej liczby mieszkańców na wielu obszarach, muszą skłaniać do projektowania rozwiązań ułatwiających konsolidację posiadanych zasobów.
REKLAMA
Historia
Reforma samorządowa doprowadziła do przekazania wielu zadań państwa - w tym prowadzenia zdecydowanej większości szkół i placówek oświatowych - samorządom terytorialnym poszczególnych szczebli. Pierwotny projekt reform rządu Jerzego Buzka zakładał dużo mniejszą liczbę województw, powiatów i gmin niż ta ostateczna. Tworzenie, likwidowanie lub zmienianie granic czy zadań jednostek samorządu terytorialnego wzbudza zawsze ogromne emocje.
Reforma samorządowa doprowadziła do przekazania wielu zadań państwa - w tym prowadzenia zdecydowanej większości szkół i placówek oświatowych - samorządom terytorialnym poszczególnych szczebli. Pierwotny projekt reform rządu Jerzego Buzka zakładał dużo mniejszą liczbę województw, powiatów i gmin niż ta ostateczna. Tworzenie, likwidowanie lub zmienianie granic czy zadań jednostek samorządu terytorialnego wzbudza zawsze ogromne emocje.
W 1999 roku, w wielu miejscach prawie powrócono do podziału administracyjnego sprzed 1975 roku. Funkcjonowanie 49 województw, bez szczebla powiatowego, przez 24 lata (1975-1998) nie zatarło "starych" podziałów. Te okazały się często na tyle silne, że liczby i granice "nowych" województw i powiatów więcej miały wspólnego ze stanem "starym" niż z pierwotnym projektem. Powiatów w końcu utworzono około dwa razy więcej niż planowano. Nowy podział funkcjonuje dopiero 13 lat. Krótką tradycję ma też odpowiedzialność samorządów za szereg ważnych zadań publicznych. Dzięki tym zmianom jednak większość szkół zyskała prawdziwych gospodarzy, a ich stan przez te lata na ogół wyraźnie się poprawił.
Tożsamość lokalna
Nazwy gmin, miast, powiatów, województw i ich granice, stanowiska wójtów, burmistrzów, prezydentów, starostów, marszałków województw (obok wojewodów, "po staremu" będących przedstawicielami rządu), to wszystko elementy lokalnej tożsamości. Stopniowo rośnie świadomość, kto za co odpowiada. Choć nadal wielu ludzi o dziurę w lokalnej drodze czy o źle zorganizowany dowóz dzieci do szkoły woli oskarżać ministra niż wójta, zmieniają się proporcje pomiędzy tymi, którzy uważają, że wszelkie ich problemy powinien załatwić rząd, a tymi, którzy wiedzą, co jest zadaniem lokalnych samorządowców.
Nazwy gmin, miast, powiatów, województw i ich granice, stanowiska wójtów, burmistrzów, prezydentów, starostów, marszałków województw (obok wojewodów, "po staremu" będących przedstawicielami rządu), to wszystko elementy lokalnej tożsamości. Stopniowo rośnie świadomość, kto za co odpowiada. Choć nadal wielu ludzi o dziurę w lokalnej drodze czy o źle zorganizowany dowóz dzieci do szkoły woli oskarżać ministra niż wójta, zmieniają się proporcje pomiędzy tymi, którzy uważają, że wszelkie ich problemy powinien załatwić rząd, a tymi, którzy wiedzą, co jest zadaniem lokalnych samorządowców.
Sens istnienia
Celem istnienia tych wszystkich jednostek samorządowych - wraz z całą armią urzędników na każdym szczeblu - jest wykonywanie określonych zadań na rzecz mieszkańców. Jeśli dany obszar się wyludnia, zadania realizować jest coraz trudniej. Utrzymywanie urzędników, lekarzy, nauczycieli jest potrzebne, gdy jest kogo obsługiwać, leczyć i uczyć. Sieć szkół czy szpitali musi się zmieniać wraz ze zmianami demograficznymi. To samo mogłoby dotyczyć jednostek samorządowych, warto byłoby określić jakąś optymalną liczbę mieszkańców, dla której ma sens utrzymywanie urzędu gminy czy powiatu: jeśli liczba ta robiłaby się zbyt mała, gmina czy powiat musiałyby się przyłączyć do któregoś sąsiada lub sąsiadów (po części). Wtedy proces zmieniania się liczby gmin i powiatów mógłby być naturalny i stopniowy, zamiast stanowić dużą burzę, jak w przypadku poprzednich reform.
Celem istnienia tych wszystkich jednostek samorządowych - wraz z całą armią urzędników na każdym szczeblu - jest wykonywanie określonych zadań na rzecz mieszkańców. Jeśli dany obszar się wyludnia, zadania realizować jest coraz trudniej. Utrzymywanie urzędników, lekarzy, nauczycieli jest potrzebne, gdy jest kogo obsługiwać, leczyć i uczyć. Sieć szkół czy szpitali musi się zmieniać wraz ze zmianami demograficznymi. To samo mogłoby dotyczyć jednostek samorządowych, warto byłoby określić jakąś optymalną liczbę mieszkańców, dla której ma sens utrzymywanie urzędu gminy czy powiatu: jeśli liczba ta robiłaby się zbyt mała, gmina czy powiat musiałyby się przyłączyć do któregoś sąsiada lub sąsiadów (po części). Wtedy proces zmieniania się liczby gmin i powiatów mógłby być naturalny i stopniowy, zamiast stanowić dużą burzę, jak w przypadku poprzednich reform.
Na przykładzie zadań oświatowych widać różne niedostatki obecnego podziału terytorialnego i podziału zadań pomiędzy różne szczeble samorządów. Łatwiej pewnie byłoby realizować niektóre zadania w samorządach potocznie nazywanych "wianuszkami" lub "obwarzankami" (są takie i wśród gmin, i wśród powiatów), gdyby połączyły się one ze swoimi centrami. Istnieją także zwolennicy zlikwidowania powiatów, podzielenia ich urzędników oraz zadań pomiędzy gminy i samorządowe województwa. Poza zastanawianiem się nad tym, czy potrzebne są powiaty lub jaka minimalna powinna być liczba mieszkańców powiatu i gminy, warto też przeanalizować jeszcze raz, jakie zadania powinny być realizowane na poszczególnych szczeblach, aby to mogło być jak najbardziej efektywne.
Proste pomysły
Ustawa nakazuje samorządom prowadzić określone typy szkół i placówek. Gdyby oddzielić odpowiedzialność za sieć szkół i placówek konkretnego typu na danym terenie od konieczności ich prowadzenia, dużo prostsze byłoby dokonywanie jakichkolwiek zmian w zakresie zadań oświatowych. Odpowiedzialność samorządu określonego szczebla za szkoły danego typu mogłaby polegać na odpowiedzialności za to, aby szkoły te były na danym terenie dla mieszkańców bezpłatne, dostępne i dobrze zorganizowane.
Ustawa nakazuje samorządom prowadzić określone typy szkół i placówek. Gdyby oddzielić odpowiedzialność za sieć szkół i placówek konkretnego typu na danym terenie od konieczności ich prowadzenia, dużo prostsze byłoby dokonywanie jakichkolwiek zmian w zakresie zadań oświatowych. Odpowiedzialność samorządu określonego szczebla za szkoły danego typu mogłaby polegać na odpowiedzialności za to, aby szkoły te były na danym terenie dla mieszkańców bezpłatne, dostępne i dobrze zorganizowane.
Na przykładzie kształcenia zawodowego można przedstawić, jak mogłaby wyglądać taka zamiana zadań pomiędzy samorządem powiatowym a wojewódzkim. Za kształcenie zawodowe obecnie odpowiada powiat. Szczególnie w wypadku niedużych powiatów, trudno to dobrze zorganizować. Poprawianie stanu bazy i wyposażenia kształcenia zawodowego, dostosowywanie jego oferty do potrzeb regionu, organizowanie współpracy z pracodawcami, czasem efektywniej można byłoby realizować z perspektywy całego województwa. Powiaty, czy inne podmioty, które już to obecnie robią (np. organizacje pracodawców lub poszczególne resorty) mogłyby jednak nadal prowadzić publiczne szkoły zawodowe. Wtedy jednak, gdy powiat czy inny podmiot nie byłby w stanie lub nie chciał już jakiejś szkoły prowadzić, mógłby - zamiast zlikwidowania - przekazać ją odpowiadającemu za całą sieć szkół zawodowych samorządowi województwa. Ten byłby wtedy zobowiązany do podjęcia decyzji, czy dana szkoła jest potrzebna w sieci szkół zawodowych w regionie, czy sam będzie ją dalej prowadził, przekształcał lub likwidował. Mógłby także przekazać to zadanie organizacji pozarządowej, oczywiście wraz z odpowiednimi środkami. Szkoły zawodowe są czasem chętnie przejmowanie do prowadzenia przez organizacje pracodawców. Wiele zadań publicznych samorządy mogą przekazywać organizacjom pozarządowym. Tak się często dzieje na przykład w wypadku zadań z zakresu pomocy społecznej. Szerzej mogłoby to być stosowane, także jeśli chodzi o zadania oświatowe.
Zupełnie analogicznie - poprzez wskazanie zmienionego szczebla samorządu odpowiedzialnego za kształtowanie całej sieci placówek danego rodzaju - można zaplanować zmianę odpowiedzialności za inne rodzaje placówek oświatowych, czy też za inne zadania państwa. Gdyby odpowiedzialność za zadanie była w inych rękach niż jego realizacja, zamiast podejmowania - często z przyczyn ekonomicznych - decyzji o likwidacji szkoły czy placówki, samorząd ją prowadzący przekazywałby ją wtedy samorządowi innego szczebla. Dopiero ten "nowy" organ prowadzący, odpowiedzialny za całą sieć, podejmowałby decyzję - z perspektywy potrzeb mieszkańców danego terenu - jakie mają być dalsze jej losy, mógłby także na przykład zaproponować połączenie jej z którąś ze "swoich" placówek. Zmiana odpowiedzialnego za dane zadanie odbyłaby się w ten sposób bez zabierania wykonywania tego zadania tym, którzy potrafią i chcą je dalej realizować.
Liczba urzędów czy szkół powinna zapewniać zaspokajanie społecznych potrzeb. Publiczne środki wydawane na pracę urzędników i nauczycieli muszą być planowane szczególnie starannie i z odpowiednim uzasadnieniem. Dużym wyzwaniem jest stworzenie mechanizmu stopniowego, ewolucyjnego zmieniania mapy samorządów terytorialnych oraz sieci szkół, robionego z szacunkiem dla poczucia lokalnej tożsamości oraz należytą dbałością o jakość realizowanych zadań publicznych.
