Koniec z prezentacją maturalną i „kluczem” oraz obowiązkowo przynajmniej jeden egzamin z przedmiotu do wyboru to - w skrócie - ogłoszone pod koniec czerwca reguły egzaminu maturalnego do nowej podstawy programowej, które mają obowiązywać od 2015 roku. W ostatnich dniach w mediach nagle zaczęły być kontestowane. Czy słusznie? Czego obawiają się dyrektorzy szkół kończących się maturą? Jak mogą przygotować się do zmian?
REKLAMA
Założenia zmian w maturze zostały przygotowane w porozumieniu z Konferencją Rektorów Akademickich Szkół Polskich i trzeba je rozpatrywać w kontekście towarzyszących im zmian organizacyjnych i programowych w szkołach średnich oraz zmian reguł rekrutacji do szkół wyższych, które w największym stopniu będą miały wpływ na postawy i wybory maturalne uczniów.
Opinie dyrektorów szkół średnich przytaczane ostatnio w Gazecie Wyborczej raczej umacniają w przekonaniu, że zmiany są konieczne. Czy jedynie nauczyciele trzech obowiązkowych przedmiotów maturalnych starają się osiągać dobre efekty? Czy tylko wymaganie osiągnięcia minimum 30 procent punktów motywuje uczniów do nauki? Skąd wieszczenie zerowych rezultatów z przedmiotu wybranego, czy naprawdę po 12 latach nauki uczniowie szkół kończących się maturą nie będą w stanie wybrać choć jednego przedmiotu, który ich trochę zainteresował i z którego coś (więcej niż na 0 punktów) umieją?
Jeśli uczelnie wyższe w swoich wymaganiach rekrutacyjnych będą oczekiwać wyniku maturalnego z przynajmniej jednego przedmiotu wybranego, z pewnością przyszli maturzyści będą myśleć nad tym, jaki przedmiot wybrać i będą starać się z niego dobrze przygotować. Zdecydowana większość gimnazjalistów stara się jak najlepiej napisać egzamin gimnazjalny wcale nie dlatego, że można go nie zdać (gimnazjum można ukończyć i z zerowym wynikiem z egzaminu końcowego), ale dlatego, że wynik z niego jest wymagany przy rekrutacji do szkół ponadgimnazjalnych. Czym lepszy jest ten wynik, tym większa szansa dostania się do wybranej szkoły kolejnego szczebla. Jeśli uczelnie będą oczekiwać od kandydatów więcej niż koniecznego minimum, to jednocześnie postawią na kandydata, którego jednak coś interesuje i który już w szkole czegoś istotnego się nauczył.
Wymagany próg 30 procent wcale niekoniecznie jest motywujący. Jeśli uczelnie wyższe nie biorą pod uwagę wyniku z przedmiotu, może być on raczej zniechęcający do nauki. Tak przynajmniej twierdzi bardzo wielu nauczycieli języka polskiego - zawsze i dla wszystkich obowiązkowego. Najprawdopodobniej lepsze dla motywacji uczniów byłoby branie od uwagę wszystkich obowiązkowych przedmiotów przy rekrutacji (choćby, zależnie od kierunku studiów, w różnych proporcjach).
Historią zmian w regułach maturalnych można trochę tłumaczyć zaistniałe nieporozumienia. Kilka lat temu - przed wprowadzeniem obowiązkowej matematyki - uczeń zdawał obowiązkowo język polski, język obcy i przedmiot wybrany, trzy przedmioty z progiem. Kolejne mógł zdawać dodatkowo, ale już nieobowiązkowo, bez progu. Wszystkie maturalne przedmioty miały wersje podstawowe i rozszerzone, z uwagi na to, że nie wszystkie typy szkół w ogóle oferowały uczniom naukę jakiegoś przedmiotu w zakresie rozszerzonym. Dołożenie obowiązkowej podstawowej matematyki przesunęło wszystkie wybierane przedmioty do grupy nieobowiązkowej, bez progu.
Dotychczasowa konieczność wybrania na maturze jakiegoś przedmiotu z progiem (obowiązująca przed wprowadżeniem obowiązkowej matematyki) pokazała, że z uwagi na obawy progowe, uczniowie raczej starali się wybrać przedmiot, który po prostu wydawał się im najłatwiejszy, zaś niekoniecznie ten, który mógłby być przydatny pod kątem studiów i rozwoju własnych zainteresowań. Co roku "konkurs na najłatwiejszego" wygrywała albo geografia albo wiedza o społeczeństwie. Stale spadała popularność przedmiotów uważanych za najbardziej ambitne i trudne, czyli na przykład historii, fizyki, chemii.
Ważne jest, że już w ogóle nie będzie się zdawać matury z przedmiotu wybranego na poziomie podstawowym. To uproszenie - zamiast dwóch różnych arkuszy egzaminacyjnych (podstawowego i rozszerzonego) np. z biologii, historii, geografii, chemii..., Centralna Komisja Egzaminacyjna będzie przygotowywać tylko jeden arkusz, obejmujący wszelkie wymagania programowe. Jeśli ktoś zna dany przedmiot na poziomie trochę słabszym, osiągnie po prostu trochę mniej punktów. Dla uczelni wyższych wyniki z konkretnego przedmiotu będą wreszcie łatwo porównywalne. Jeden przedmiot - jeden arkusz, zawsze bez progu (poza matematyką, językiem polskim i językami obcymi, które oprócz tego będą miały arkusze podstawowe, obowiązkowe dla wszystkich, z progiem 30% do osiągnięcia).
Ważne jest również, że uczeń szkoły kończącej się maturą obowiązkowo będzie w trakcie swojej nauki uczył się przynajmniej dwóch wybranych przedmiotów na poziomie rozszerzonym. Na te przedmioty będzie się przeznaczać dużo więcej godzin niż obecnie. Nauczycielowi, mającemu więcej godzin, łatwiej będzie dobrze przygotować uczniów do matury.
Warto też będzie poświęcić w szkołach trochę czasu, aby zgłębić zmiany rekrutacyjne wprowadzane przez uczelnie, doradzać i pomagać uczniom w wyborze kierunku dalszego kształcenia oraz przedmiotów maturalnych. Dobre doradztwo edukacyjno-zawodowe to również obowiązkowe zadanie szkoły, bardzo uczniom potrzebne.
Celem kształcenia w szkołach gimnazjalnych i średnich jest jak najlepsza pomoc uczniowi na jego drodze edukacyjnej, by odkrył swoje predyspozycje, rozwinął zainteresowania, wybrał, i przedmioty maturalne, i kierunek dalszego kształcenia, jak najbardziej odpowiednio z punktu widzenia własnych zdolności i możliwości. Po to także są nowe programy, więcej godzin na przedmioty rozszerzone, nowe zasady pomocy uczniom i nowe egzaminy. Celem zmian jest maturzysta lepiej przygotowany do studiowania.
