O autorze
Prezeska Stowarzyszenia "Dobra Edukacja", posłanka na Sejm RP VII kadencji, minister edukacji narodowej w pierwszym rządzie Donalda Tuska (2007-2011).
Inicjatorka tworzenia autorskich rozwiązań w edukacji. Aktywnie działa na rzecz osób z niepełnosprawnością. Od lat, na różnych szczeblach, zajmuje się zarządzaniem w edukacji.
Zanim trafiła do rządu i potem do parlamentu, pracowała w szkole podstawowej, średniej, na uniwersytecie, w organizacji pozarządowej i w samorządzie terytorialnym, jako zastępczyni Prezydenta Miasta Gdańska do spraw polityki społecznej, dyrektorka szkoły, nauczycielka matematyki.
Prywatnie mama trzech dorosłych synów i babcia trzech wnuczek, żona Aleksandra Halla, mieszkanka Sopotu.

Blog: http://katarzynahall.blogspot.com/
Twitter
Facebook

Edukacja marzeń. Mądry gimnazjalista

Cel reformy gimnazjalnej został osiągnięty. Zostało wydłużone powszechne kształcenie ogólne. Poziom wiedzy i umiejętności naszych 15-latków na tle rówieśników z innych krajów wypada istotnie lepiej niż wtedy, kiedy połowa z nich znajdowała się w szkołach przygotowujących do zawodu. Na forum międzynarodowym jesteśmy dzięki temu postrzegani jako kraj edukacyjnego sukcesu - skutecznych reform. Dlaczego w Polsce gimnazja mają taki zły wizerunek?


Ci, którzy nigdy do gimnazjum nie chodzili to nadal większość dorosłych obywateli. Widzą oni głównie błędy, których przy reformie z 1999 roku nie udało się uniknąć.

Przed tą reformą były i szkoły (elitarne licea i technika) kształcące bardzo dobrze, ale nie pamięta się o tym, że większość młodzieży znajdowała się w miejscach, w których przestawała robić w wykształceniu ogólnym postęp. Nie miała koło siebie rówieśników "ciągnących" grupę w górę.


Błąd pierwszy
Z konieczności techniczno-organizacyjnej gimnazja tworzono na bazie części szkół podstawowych. Projektowano zakaz łączenia ich w zespoły ze szkołami podstawowymi i myślano o funkcjonowaniu z nimi razem w przyszłości także liceów. Jednak założenia reformy samorządowej przyporządkowały szkoły podstawowe i gimnazja gminom, zaś licea i inne szkoły ponadgimnazjalne powiatom. W ten sposób mocno utrudniono łączenie w zespoły gimnazjów i liceów. Natomiast pod presją samorządów gminnych zgodzono się na zespoły podstawówkowo-gimnazjalne. Były gminy, które idąc po najmniejszej linii oporu przekształciły ośmioklasowe szkoły podstawowe po prostu w dziewięciolatki. Pogrzebały często w ten sposób ideę uczynienia szkoły podstawowej bardziej kameralną i bezpieczną dla dzieci.


Błąd drugi
W wielu samorządach chciano zmiany w sieci szkół podstawowych i gimnazjów przeprowadzić zbyt szybko, co prowadziło do lokalnych napięć. Do dziś niektóre społeczności szkolne jako traumę wspominają te wielkie przeprowadzki. Tam, gdzie postarano się w miarę optymalnie zaprojektować stan docelowy i dodano do niego trzyletni albo nawet sześcioletni okres przejściowy polegający na prowadzeniu naboru "po nowemu", zaś stopniowym wygaszaniu szkół funkcjonujących "po staremu", na ogół wszystko przebiegało spokojnie. Być może tego rodzaju postępowanie można było opisać jako konieczne w ustawie i wtedy byłaby szansa na bardziej merytoryczne, mniej nerwowe działanie.


Błąd trzeci
Podstawę programową szeregu przedmiotów opracowano mało realistycznie. Często był to zbiór pobożnych życzeń, chęć zawarcia możliwie wszystkiego, co mieściło się w polskiej tradycji nauczania, a niekoniecznie było możliwe do realizacji z uczniami w wieku gimnazjalnym w planowanej liczbie godzin. Spowodowało to niezbyt poważne lub powierzchowne traktowanie treści programowych i potem brak zaufania w szkołach ponadgimnazjalnych do solidności wykształcenia gimnazjalnego.

Ważnym problemem była i jest jeszcze optymalna wielkość gimnazjum. Szkoła za wielka, gdzie uczeń jest anonimowy, na pewno nie sprzyja dobrej, motywującej atmosferze do nauki, zaś sprzyja trudnościom wychowawczym. Ale też wielkość za mała w wypadku gimnazjalistów nie jest dobra. Jest to wiek, w którym dla młodych ludzi bardzo ważni są rówieśnicy o podobnych zainteresowaniach. Jeśli szkoła jest bardzo mała, trudno w niej znaleźć kogoś podobnego do siebie, z kim możemy się zaprzyjaźnić. W gimnazjum jest ważna nie tylko nauka i jej efekty, ale także praca kształtująca postawy uczniów, dobra atmosfera, wspólne robienie czegoś ciekawego, projekty, wycieczki. W gimnazjum musi się sporo dziać. Młodzi ludzie powinni uczyć się współpracy, działania na rzecz innych.

Eksperci przygotowujący zmianę programową, która wchodzi w życie w gimnazjach od 2009 roku i ma się zakończyć nowym egzaminem końcowym w 2012 roku, przyjęli założenie uczynienia gimnazjum szkołą ciekawszą, bardziej atrakcyjną dla młodych ludzi, o precyzyjnie zdefiniowanych efektach końcowych, możliwych do osiągnięcia.

Obok podobnej palety przedmiotów obowiązkowych, uczeń ma obecnie w gimnazjum szereg zajęć, które sam wybiera. Są to różnorodne zajęcia rekreacyjno-sportowe, artystyczne, techniczne, także powinny być organizowane zajęcia pomagające przezwyciężać trudności oraz odkrywać i rozwijać uzdolnienia.

Bardzo ważnym zadaniem gimnazjum jest też doradztwo edukacyjno-zawodowe. Chodzi o to, aby uczeń gimnazjum dobrze przemyślał, których przedmiotów lubi uczyć się najbardziej, aby paleta różnych zajęć: obowiązkowych, wybranych, dodatkowych, pozwoliła mu przekonać się, co jest jego mocną stroną, co go naprawdę interesuje, aby odpowiednio do swoich predyspozycji i zainteresowań wybrał szkołę ponadgimnazjalną i pomyślał o swoim przyszłym zawodzie.

Trzeba znowu paru lat, aby te nowe zapisy prawne zaczęły naprawdę działać, abyśmy w szkołach ponadgimnazjalnych dostrzegli tego lepiej przygotowanego i zainteresowanego wybranym kierunkiem kształcenia absolwenta gimnazjum. Trzeba pamiętać, że gimnazjum to naprawdę młoda szkoła, która dopiero buduje swoją tradycję, koncepcję i potrzebuje czasu na okrzepnięcie. Większość szkół średnich szczyci się przynajmniej kilkudziesięcioletnią tradycją. Koncepcja wychowawcza, zwyczaje, święta szkolne, publiczny wizerunek, duma z osiągnięć wybitnych absolwentów - to wszystko budowało się tam przez dziesięciolecia.

Najstarsze gimnazja funkcjonują 13 rok, absolwentów w tym roku wypuszczą w świat po raz 11. Do pełnoletności jeszcze daleko. Dajmy im szansę dorosnąć.

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Trenuje, boksuje, rozwala w sumo. Tego niesamowitego robota stworzyli polscy studenci
Volkswagen 0 0Ciężarówka jak pociąg? Dzięki tej "elektrycznej" autostradzie nie jest to już science fiction
POLECAMY 0 0Franek Sterczewski zdradza plan na działanie w Sejmie. I opowiada, jak wyglądał "chrzest" w TVP
0 0Tak odpowiedziała na zaproszenie Dudy. Reakcja europosłanki PO zwróciła uwagę bułgarskiej prawniczki