Zbigniew Boniek, Janusz Piechociński, w ostatnich dniach zostali bohaterami masowej wyobraźni. Czas pokaże, na ile zostaną prawdziwymi przywódcami i spełnią pokładane w nich nadzieje. Czym jest prawdziwe przywództwo, dlaczego w dzisiejszych czasach tak o nie trudno?
REKLAMA
W natłoku innych ważnych publicznych zdarzeń, odbywający się 16 listopada w Forcie Sokolnickiego w Warszawie Kongres Liderów przeszedł bez większego medialnego echa. Tymczasem trzeba zauważyć, że dobrzy liderzy są potrzebni wszędzie, nie tylko na czele wielkich, ważnych instytucji i organizacji, ale także w małych lokalnych społecznościach, firmach, szkołach i podwórkach.
Otwierający Kongres profesor Zbigniew Pełczyński bardzo pięknie i wyraźnie rozgraniczył, czym jest bycie liderem, mówiąc: zarządzanie, administrowanie, urzędniczenie, spotykane w wielu dzisiejszych instytucjach to stanowczo za mało, potrzebne nam prawdziwe przywództwo. Bogdan Borusewicz wspominał, jak rodziło się i w czym się przejawiało przywództwo w trudnych czasach opozycji demokratycznej. Profesor Witold Orłowski wskazał na przykłady używania talentów przywódczych także w złych sprawach. Maria Pasło-Wiśniewska zwróciła uwagę na potrzebę organizowania współpracy, budowania zespołów. W dzisiejszych czasach, we współczesnych instytucjach, liderzy są silni siłą członków zespołu, u których potrafią wzbudzić zapał, których pracę i współdziałanie umieją organizować. Administracyjne podejście, nastawienie na trwanie przy władzy i stanowiskach, podejrzliwe i nieufne traktowanie potencjalnych współpracowników, nie uczyni prawdziwego postępu, nie wzbudzi entuzjazmu, nie wprowadzi zmiany.
Uczestnicy Kongresu Liderów wraz z zaproszonymi ekspertami i moderatorami ze Stowarzyszenia Szkoła Liderów starali się wyłonić najważniejsze wyzwania stojące przed przywódcami w pięciu różnych obszarach: samorządzie, partiach politycznych, niezależnych inicjatywach społecznych, społecznościach lokalnych oraz instytucjach publicznych. Wszędzie przywódcy są potrzebni i poszukiwani. Bez nich cokolwiek stworzyć jest trudno.
Każda zmiana na stanowisku kierowniczym wzbudza na ogół wielkie emocje, wielkie nadzieje i wielkie obawy. Obejmujący je najczęściej stają przed zupełnie sprzecznymi oczekiwaniami tych, którzy wpłynęli na ich powołanie lub zależą od ich decyzji. Zawsze są wśród nich zarówno obawiający się każdej, nawet najmniejszej zmiany, postrzegający ją jako zagrożenie, jak i tacy, którzy oczekują natychmiastowych zmian na lepsze: cudownych, wprowadzonych jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Jedni i drudzy prawie od razu się rozczarowują. We współczesnej rzeczywistości zmiany są nieuchronne, ale wprowadzać je trzeba raczej spokojnie, ewolucyjnie, no i zawsze ktoś na nich traci, są ich jacyś wyraźni przeciwnicy. Nowe decyzje nowego szefa stają przed zarzutami, albo, że po co coś zmieniać, kiedy było tak dobrze (choć wiadomo, że nie było, ale spokój cenniejszy), albo, że ma być dużo szybciej i dużo lepiej (a czarodziejskiej różdżki brak, każda zmiana jest mozolna, boli i trwa). Siła przywództwa to również umiejętność marszu do przodu pod lawiną tych sprzecznych oczekiwań.
Pierwsze decyzje Zbigniewa Bońka i Janusza Piechocińskiego pewnie poznamy niebawem. Zobaczymy też pewnie i pierwsze, związane z nimi rozczarowania. Siły prawdziwego przywództwa, chęci zmian na lepsze, umiejętności poruszania serc i wzbudzania entuzjazmu dla swoich pomysłów warto życzyć nie tylko im, ale także każdemu, komu przychodzi kierować jakimś nawet niedużym kawałkiem naszej polskiej rzeczywistości, także pozarządowym, samorządowym, gospodarczym. Wszędzie talenty przywódcze zwiększają szanse na postęp.
