Jak sworzyć nowatorską koncepcję edukacyjną? Jak znaleźć rodziców oraz nauczycieli, którzy zaufają?
REKLAMA
Rodzice i nauczyciele umieją wskazać wiele wad obecnego systemu edukacji, znane im szkoły funkcjonują często zupełnie inaczej niż - jak sobie wyobrażają - powinny działać. Narzekają na siebie nawzajem i na swoje nierealne ich zdaniem oczekiwania, na prawo oświatowe, na dyrekcję szkoły, na wójta i ministra. Wreszcie - co najgorsze - obwiniają dzieci. Że te nie pasują do ram im wyznaczonych, nie spełniają wymagań, oczekiwań, nie zachowują się wzorowo.
Tymczasem każde dziecko jest inne i to edukacja musi być dostosowana do potrzeb tego dziecka, a nie odwrotnie. Jak, w interesie potrzeb dzieci, odrzucić utarte ramy i schematy? Wyjście poza schemat i ograniczenia systemu jest dużym wysiłkiem dla nauczycieli, choć zawsze byli i są tacy, którym się to udaje z powodzeniem, którzy po prostu starają się lepiej widzieć przyszłość, do której w szkołach przygotowujemy. Nieliczni rodzice, aby wyjść z tych ram, decydują się na nauczanie domowe, co - czym dziecko starsze - robi się coraz trudniejszym wyborem i ma też swoje słabe strony.
W specyficznym czasie zmian w naszym kraju, jaki miały miejsce w 1989 roku i na samym początku lat dziewiećdziesiątych, pojawiło się sporo alternatywnych ofert edukacyjnych. Rodzice organizowali się w różne stowarzyszenia, tworzyli razem z nauczycielami - nowatorami i pasjonatami - edukacyjne rozwiązania, różniące się wtedy mocno od państwowej oferty, działającej jeszcze zgodnie z prawem z minionego okresu. Z czasem "masowy" system przejął różne nowinki organizacyjno-programowe oświaty alternatywnej, zaś ta ostatnia mocno się skomercjalizowała.
Zmiany społeczne i technologiczne obecnych czasów stwarzają zapotrzebowanie na kolejną alternatywę edukacyjną: oświatę "szytą na miarę" potrzeb uczniów, wychodzącą im naprawdę naprzeciw, wykorzystującą w tym celu w naturalny sposób nowoczesne technologie, oferującą ducha współpracy i samodzielności, odkrywającą talenty, dającą postępy i osobisty rozwój - każdemu we własnym tempie i kierunku - bez sztucznych ograniczeń. Jak znaleźć rodziców i nauczycieli, którzy zaufają takiej nowatorskiej koncepcji edukacyjnej? I dlaczego mieliby zaufać? Czy społecznikowski duch znów może się ożywić? Przecież rodzice chcieliby dla swoich dzieci jak najlepiej, a i nauczyciele mogliby być bardziej zadowoleni ze szkół, w których pracują.
Zaprezentowanie atrakcyjnej wizji i założeń pracy nowopostającej szkoły to dopiero początek. Jeśli moment jest początkowy, z jednej strony jest to unikalna szansa posiadania sporego wpływu na to, jaka ta szkoła, do której oddajemy dziecko czy zaczynamy w niej pracę, naprawdę będzie, uczestniczenia w jej tworzeniu. Z drugiej jednak strony, jest bardzo dużo niewiadomych, pierwsi rodzice i pierwsi nauczyciele muszą być gotowi wspólnie podjąć ryzyko i wspólnie organizatorom i sobie nawzajem zaufać. Do społecznościowego tworzenia, zarządzania, finansowania, potrzebny jest pewien kredyt wzajemnego zaufania. Nowa, innowacyjna szkoła to szkoła wzajemnego zaufania przede wszystkim.
