Jesteśmy bardzo dumni, gdy dowiadujemy się o kolejnych międzynarodowych sukcesach naszych uczniów na przykład w olimpiadzie informatycznej, matematycznej czy astronomicznej. Mamy wśród polskich uczniów tych wybitnie zdolnych i są szkoły oraz nauczyciele, którzy umieją z nimi pracować. Jednak uzdolnieni z pewnością rodzą się w każdym powiecie. Natomiast na mapie Polski mamy wiele powiatów, z których nie pochodzi żaden laureat, nie tylko licealnej olimpiady, ale także konkursu przedmiotowego dla uczniów szkół podstawowych czy gimnazjów.
REKLAMA
Uczniowie mający jakieś trudności w nauce przykuwają uwagę nauczycieli, kolegów, dostają od nich dodatkową pomoc. O szczególnie zdolnych często myśli się: poradzą sobie, mają lepiej niż inni. Odkrywanie i rozwijanie uzdolnień uczniowskich nadal nie jest najmocniejszą stroną naszego systemu edukacji.
Badania międzynarodowe PISA, odbywające się od 2000 roku co trzy lata, pokazują znaczący postęp polskich 15-letnich uczniów. Uzyskaliśmy poprawę tych wyników dzięki temu, że w gimnazjach pracujemy z uczniem słabym, że uczy się on razem z wszystkimi pozostałymi. Tych najsłabszych mamy obecnie istotnie mniej. Przed reformą gimnazjalną ci słabsi po przejściu do szkół ponadpodstawowych praktycznie stali w miejscu. Natomiast relatywnie mało mamy nadal uczniów osiągających wyniki najlepsze (choć też trochę więcej niż kiedyś). Są kraje, gdzie odsetek uczniów o najlepszych wynikach jest ponaddwukrotnie większy. Największą grupę uczniów o najwyższych wynikach mają właśnie kraje o długim, jednakowym kształceniu dla wszystkich. Grupowanie samych najlepszych niestety wcale nie poprawi wyników całego systemu i nie zwiększy liczby olimpijczyków. Czym wcześniej następuje to grupowanie, tym potem węższa grupa najlepszych. Dlatego raczej zamiast myśleć o powrocie do systemu, w którym zasadnicze zawodowe kształcenie wybierało się wcześniej, warto raczej "równym frontem" kształcić rok dłużej, proponując jednocześnie różne dodatkowe możliwości przeznaczone dla tych czymś się wyróżniających i zainteresowanych.
W pracy z uczniami zdolnymi specjalizują się niektóre szkoły licealne. Część z nich pracuje razem z gimnazjami. Jeśli na przykład weźmiemy dane, skąd rokrocznie wywodzą się laureaci olimpiady matematycznej, okaże się, że zdecydowana większość z nich reprezentuje kilka najlepszych liceów. Są całe, duże regiony, gdzie od lat nie wyrósł żaden matematyczny olimpijczyk. Matematyczne talenty niestety wyławia i rozwija tylko kilka liceów. W innych miejscach też się pewnie rodzą, jednak jakoś nikt się nimi odpowiednio nie zajmuje. Niektóre diamenty przeciekają przez dziurawe sito systemu edukacji.
Przyjmując założenie, że w każdym regionie rodzi się proporcjonalnie podobna liczba najzdolniejszych, trzeba pracować nad systemowymi rozwiązaniami zajmowania się nimi. Prezes Stowarzyszenia Talent mawia: jeśli orzeł wychowuje się między kurczakami, czuje się innym, gorszym od nich kurczakiem, nie dowie się, że jest orłem, nie rozwinie skrzydeł i nie odleci. Aby jego talent się rozwijał, od czasu do czasu musi spotkać inne orliki, potrenować z nimi. Miejsce spotkań małych utalentowanych orlików to mogą być sobotnie warsztaty na uniwersytecie, obóz letni organizowany przez Stowarzyszenie, to może być także internetowe forum.
Najzdolniejsi z konkretnego przedmiotu, czasem w innych dziedzinach wcale się nie wyróżniają, a wręcz w grupie mogą funkcjonować nie najlepiej, często nie bawi ich i nie zajmuje to samo, co przeciętnych rówieśników. Wymagają zrozumienia i specjalnej troski, warunków odpowiednich do rozwoju swojego talentu.
Dla utalentowanych sportowo orlików zaczęliśmy budować "Orliki". Jakiś czas temu pojawiło się hasło budowy trochę mniejszego Centrum Nauki Kopernik w każdym województwie. Czy uda się tak wymyślić koncepcję "Małych Koperników", aby stały się takimi "orlikami", rozwijającymi skrzydła dzieci i młodzieży o talentach matematycznych, technicznych, przyrodniczych? Kilka elitarnych liceów to na tak duży kraj naprawdę za mało. Pozaszkolne miejsca edukacji młodych, zdolnych orlików - małych Koperników potrzebne są nawet w każdym powiecie. Może trochę mniej widowiskowe i pomnikowe, ale za to z naprawdę ciekawym zestawem materiałów edukacyjnych oraz najlepszą kadrą dydaktyczną, umiejącą mądrze współpracować z wieloma szkołami, nauczycielami i uczniami.
