W bardzo wielu systemach edukacyjnych uczniowie mają wpływ na to, czego się uczą. Część zajęć może i powinna zależeć od uczniowskich wyborów. Chętniej, z większą przyjemnością i zaangażowaniem uczymy się tego, co wcześniej sami wybraliśmy.
REKLAMA
Uczniowie, u których rozpoznano potrzebę indywidualnego podejścia do ich potrzeb, powinni mieć ustalony indywidualnie program, zalecenia, realizowane wspólnie przez wszystkich nauczycieli. Napotyka to jednak sprzeciw, zgłaszany przy pomocy argumentów ze sobą zupełnie sprzecznych. Z jednej strony podnoszone jest, że to zbędny "biurokratyczny" wymóg, bo prawidłowo pracujący nauczyciel przecież i tak indywidualnie podchodzi do potrzeb uczniów. Z drugiej zaś twierdzi się, że w rzekomo przeładowanych klasach i przy przeciążonych innymi zadaniami nauczycielach to zupełnie niemożliwe.
Ani nie jest to niemożliwe ani nie było dotychczas powszechnie realizowane. Polska tradycja to raczej jednakowe programy dla wszystkich, często niestety jednakowo nudne i nie stymulujące do rozwoju i kreatywności. Wymagania inne niż większości stawiano dotychczas uczniom niepełnosprawnym. W części szkół zaczęto też obejmować dodatkowym wspomaganiem uczniów z dysleksją (choć niestety w wielu miejscach mamy cały czas do czynienia z brakiem świadomości takiej potrzeby, dostępu do odpowiedniej diagnozy).
Tymczasem stopniowe powiększanie liczby godzin zajęć "z wyboru" oraz możliwość realizowania w powszechnym kształceniu "skrojonego na miarę" programu, powinno stawać się codziennością. W klasach IV-VI szkoły podstawowej, w gimnazjach zajęcia rekreacyjno-sportowe w grupach zainteresowań, języki obce grupach zaawansowania, dodatkowe zajęcia rozwijające zdolności i zainteresowania - to wszystko ma z założenia przygotowywać do jeszcze większego zróżnicowania rodzajów kształcenia na etapie ponadgimnazjalnym i jeszcze wyższym. Uczeń ma stopniowo dojrzewać do wybierania tego, co go interesuje oraz otrzymywać wsparcie w razie potrzeby obserwowanej przez szkołę. Rozszerzony został katalog potrzeb, które mogą być podstawą do zaplanowana uczniowi dodatkowych godzin pomocy.
Przyczyną może być nie tylko niepełnosprawność czy dysleksja, to mogą być także zaniedbania środowiskowe, zaburzenia zachowania, przewlekle choroby. Dodatkowe wsparcie należy się też uczniom przybywającym z innych systemów edukacji, którzy potrzebują mieć dodatkowe lekcje polskiego czy wyrównać różnice programowe. Brak znajomości języka polskiego na wystarczającym poziomie to już od dawna nie tylko przyczyna niepowodzeń dzieci romskich, ale także wielu innych, które z powodu migracji z rodzicami zmieniają język, w którym się uczą w szkole.
Wybitne zdolności to również może być specjalna potrzeba edukacyjna, która stanowi podstawę innego, rozszerzonego programu dla ucznia z jakiejś dziedziny. Konieczność indywidualnego podejścia do potrzeb i możliwości każdego ucznia, przygotowanie dla każdego osobnego programu, to jeszcze przyszłość. Ale poszerzenie katalogu tych, którymi szkoła koniecznie powinna zająć się w sposób zindywidualizowany, stopniowe odchodzenie przy organizowaniu części zajęć od systemu klasowo-lekcyjnego, realizowanie przez uczniów niektórych zajęć obowiązkowych poza szkołą, to kroki w tym kierunku.
