No to się porobiło... Polacy wypięli się na prezydenta Komorowskiego! W telewizyjnym okienku tłoczą się gadające głowy dociekając przyczyn pandemonium. A ta jest oczywista, jak nie przymierzając „oczywista oczywistość” prezesa Kaczyńskiego. Człowiek, gdy działa pod przymusem, to częściej robotę partaczy, niżby działania podejmował z własnej nieprzymuszonej woli.

REKLAMA
Ona dyktowała Komorowskiemu przyjęcie (ulubionej?) postawy męża stanu, tymczasem kampanijny marketing posadził go na kozetce u Wojewódzkiego. To się nie mogło udać. „Żenada!” „Słabe to!” „Ale suchar!” - oto najłagodniejsze komentarze, jakie słyszałam po tej wizycie od młodych ludzi, których prezydent miał zjednać swym desperackim gestem. Nie udało się, choć prezydent starał się odnaleźć w specyficznej aurze dowcipów prowadzącego a to opowieścią o śmietnikowym koncercie, a to prezentem w postaci żyrandola. Czuło się w tym rękę nowych spin doktorów, ale ci najwyraźniej zapomnieli, że młodzi alergicznie reagują na każdy fałsz. Po prostu nie kupują ściemy. Wyczuli, że prezydent Komorowski tak naprawdę nie chciał bawić się w kampanijnym lunaparku. A na czole miał wielkimi literami napisane:„nie mój cyrk, nie moje małpy”. No to zlekceważone małpy pokazały mu figę.
Nie ukrywam, że prezydent elekt nie jest z mojej bajki. Jednak to nie jego zwycięstwo najbardziej mnie wkurzyło, tylko reakcja partyjnego matecznika Bronisława Komorowskiego. Zero pokory, uderzenia się w piersi. Zamiast refleksji - obraza majestatu. Przy tym nagle okazało się, że dotychczasowy strażnik konstytucji z pięknym życiorysem jest polityczną sierotą! Bo Andrzej Biernat - minister od przewrotów (sic!) obwieścił twardo wszem i wobec, że wybory przegrał prezydent, nie Platforma Obywatelska. Obrzydliwe!
Skąd ja znam tę butę, tę arogancję? Czy to możliwe, by inteligentni (chcę wierzyć) ludzie nie potrafili wyciągnąć żadnych wniosków z tego co się stało? A może po prostu członkowie partii (długo) rządzącej nie potrafią przegrywać? Słysząc jadowity komentarz powyborczy posła Niesiołowskiego myślę, że nie potrafią. Za to nieźle opanowali sztukę trwania w okopach, gdzie wciąż zagrzewają do walki z PiS-em. To nawet działało, ale do czasu. Wybory prezydenckie pokazały, że ten czas się skończył. I dajcie sobie, panowie, powiedzieć: „To se ne wrati”! Trzeba nowego pomysłu na Polskę. Jak inni będą mieli lepszy, to jesienią wyborcy zdecydują, że będzie po PO.