Kris Florek - przedsiębiorca, mówca motywacyjny, tata
Kris Florek - przedsiębiorca, mówca motywacyjny, tata

– Florek, nic z ciebie nie będzie, niczego nie osiągniesz. Nawet nie próbuj podchodzić do matury! – Te słowa przed laty usłyszałem od jednej z nauczycielek w szkole. Nie byłem przebojowym chłopakiem. W domu również nigdy nie słyszałem wspierających słów. Dlatego to, co powiedziała nauczycielka, jeszcze bardziej spotęgowało moje niskie poczucie wartości. Te słowa głęboko utkwiły w głowie nastoletniemu chłopakowi. Były jak cień, który czaił się cały czas obok, nie pozwalając pozytywnie myśleć o sobie, wierzyć we własne możliwości i z odwagą wchodzić w dorosłość.

REKLAMA
Jedno nieopatrznie powiedziane zdanie mogło zaważyć na całym moim życiu. Jako młody człowiek usłyszałem, że niczego w życiu nie osiągnę, że jestem nikim. Dziś to nie ma żadnego znaczenia. Całe szczęście, usłyszałem później słowa, które dodały mi sił i pozwoliły na nowo uwierzyć we własne możliwości.
Pochodzę z Sieradza, z rodziny, w której alkohol był produktem pierwszej potrzeby. Już w dzieciństwie doskonale poznałem czym jest bieda i głód. Bywało, że wraz z siostrami szukaliśmy za kaloryferem ususzonych kawałków chleba. Jeśli miałem szczęście je znaleźć – namaczaliśmy lub podsmażaliśmy i to był nasz obiad. Nikt w szkole nie wiedział jak jest u nas domu. Szybko nauczyłem się jak to maskować.
Nie opowiadałem nauczycielom ani kolegom jak wygląda nasz dom. Rodzice nie bywali w szkole, a na wywiadówki chodziła któraś ze starszych sióstr. Za to od dziecka bardzo dbałem o swój wygląd. Nawet jeśli stać mnie było tylko na ciuchy z odzieżą używaną, zawsze je prałem i prasowałem. Chciałem wyglądać czysto, aby nikt się nie zorientował jak naprawdę wygląda moja codzienność
logo
Spotkanie po latach
Gdy po wielu latach, spotkałem nauczycielkę, która „obdarzyła” mnie tymi słowami, zapytałem, czy pamięta tamtą sytuację. Była bardzo zdziwiona. W ogóle nie pamiętała, że w ten sposób się do mnie zwróciła. Ona powiedziała coś, o czym od razu zapomniała, a ja zapamiętałem to na całe życie!
Młodzi ludzie, którzy jeszcze nie mają zbudowanej własnej osobowości, nie mają silnego poczucia własnej wartości, słysząc takie słowa – wierzą w nie. Słyszą to często od swoich naturalnych autorytetów – rodziców lub nauczycieli. To pozostaje w nich na zawsze! Niezwykle ważne jest, by brać odpowiedzialność za to się mówi, aby być świadomym, że słowa mają moc. Mogą na całe życie ukształtować młodego człowieka. Jednak mogą też zburzyć poczucie wartości, wdrukować nieprawdziwe przekonanie o swoich możliwościach.
Będąc przekonanym, że się jest niewystarczająco dobrym, ciężko o odważne realizowanie swoich marzeń.
Myślę, że chyba każdy z nas zapamiętał z dzieciństwa lub młodości słowa osób, które były dla nas ważne. Może pochodziły od rodziców, babci, dziadka, wujka? Może nauczycieli? Coś, co utkwiło w nas na zawsze. Czy były wspierające? Dodające odwagi? Wyrażające wiarę w nasze możliwości? Czy wprost przeciwnie? Jeśli są to słowa, które wspierają – zapamiętajmy je na zawsze. Jeśli jednak osłabiają naszą wewnętrzną siłę – pamiętajmy, że osoba, która je wypowiedziała, prawdopodobnie ich nie pamięta. Były dla niej pewnie wyrzuceniem chwilowych emocji. Wyrzućmy je ze swojego umysłu. Nie pamiętajmy o nich. Nie warto.
Słowo, które zmieniło wszystko!
Gdy w wieku 22 lat przyjechałem do Holandii, zetknąłem się z zupełnie inną mentalnością. A tym, co odegrało kluczową rolę w moim dalszym życiu – było słowo Gunnen. Nie ma ono odpowiednika w języku polskim. Żadne z proponowanych tłumaczeń nie oddaje pełni tego, co ono oznacza. Można mówić o nagrodzie, o dawaniu dobra, o życzeniu wszystkiego najlepszego. Ale to wszystko brzmi płytko.
logo
Gdy zrozumiałem co ono oznacza – wszystko zaczęło się zmieniać. Mój brak wiary w siebie zamienił się w wewnętrzną siłę. A zbudowanie silnego JA nauczyło mnie być wytrwałym i realizować ważne życiowe cele. Moim marzeniem jest, by każdy Polak poznał wszystkie aspekt tego, co kryje się za tym holenderskim słowem. Pod tym jednym słowem kryją się tysiące słów i dobrych intencji. To tak, jakbyśmy mówili innym: niech ci się w życiu wiedzie, życzę ci jak najlepiej.
Niech wszystko, czego się podejmujesz przynosi ci radość i zadowolenie. Doceniam cię. Wierzę w ciebie. Życzę ci szczęścia, dobra, zadowolenia. Cieszę się, że jesteś. Cieszę się tobą. Dzięki temu, że jesteś, możemy tworzyć coś wspólnego. Niech ci się darzy. Jeśli tobie będzie w życiu dobrze, to będzie miało wpływ także na mnie i na moje dobro. Razem więcej skorzystamy. Nie zawiodę cię. Będę cię wspierać. Mam dla ciebie ciepłe myśli.
Gdy ktoś mówi mi Gunnen, mam aż ciarki na plecach. To słowo stało się początkiem zmiany mojej mentalności. Stale mi towarzyszy we wszystkim, czego się podejmuję. Mój nauczyciel holenderskiego pierwszy wytłumaczył mi to słowo. Życzył mi wszystkiego najlepszego, wierzył we mnie. To takie zupełnie inne od słów usłyszanych wiele lat wcześniej w szkolnych murach.
logo
Gunnen
Traumatyczne dzieciństwo, ubóstwo, alkoholizm rodziców, niewspierające słowa usłyszane w szkole, nie przeszkodziły mi w realizacji marzeń. To, co trudne przekułem w siłę i dzisiaj jestem właścicielem 4 firm działających w branży budowlanej i gastronomicznej w Holandii. Czy byłoby to możliwe bez słów zachęty? Bez życzliwości innych ludzi? Bez ciepłych słów wyrażających wiarę w moje możliwości?
Napisałem książkę, w której opowiadam o sobie i swoim sposobie myślenia. I chociaż miałem trudne dzieciństwo, to właśnie czynnik Gunnen odegrał kluczowe znaczenie w moim życiu. Skierował moje myśli w kierunku zwycięstwa, powodzenia, wdzięczności, współpracy i stwarzania sytuacji, w których wszyscy są wygranymi. Tego życzę wszystkim ludziom, wszelkiego powodzenia, każdego możliwego sukcesu. Słowa mają ogromną moc. Jedne mogą niszczyć, inne zaś dodawać skrzydeł. Bądźmy tego świadomi. Mówmy innym, to, co buduje, co wzmacnia wiarę, dodaje odwagi, zachęca do realizowania marzeń. W ten sposób możemy komuś pomóc bardziej niż się spodziewamy.
logo
logo