Spotkanie z uczniami Gimnazjum nr 5 w Zespole Szkół w Mazowieckim Centrum Rehabilitacji
Spotkanie z uczniami Gimnazjum nr 5 w Zespole Szkół w Mazowieckim Centrum Rehabilitacji fot. A. Wiśniewska

Całkowita zmiana systemu edukacji znów raptem po kilkunastu latach, gdy system już okrzepł, wdrożył się i zaczął przynosić zamierzone rezultaty, powrót do starego systemu, a nie ulepszenie obecnego - to tylko lata zmarnowane w edukacji. Dzieci nie potrzebują takiego chaosu. Edukacja nie potrzebuje takiego chaosu. Polska szkoła potrzebuje dziś wejść w XXI wiek nauczania, a nie cofać się do PRL. Jakie są najcięższe grzechy reformy edukacji proponowanej przez Prawo i Sprawiedliwość?

REKLAMA
logo
Wydajemy na jednego ucznia kilka razy mniej niż Amerykanie, a mimo to osiągamy znacznie lepsze rezultaty

1. Zmarnowane szanse
Dziś Ministerstwo Edukacji Narodowej proponuje skrócenie okresu nauki ogólnej z 9 lat (6 lat szkoły podstawowej i 3 lata gimnazjum) do lat 8 (stary system 4+4). To degradacja szkolnictwa ogólnego i obniżenie jakości szkolnictwa. My jako Platforma Obywatelska proponowaliśmy edukację wczesnoszkolną dla dzieci w wieku lat 6 – 9 (3 klasy i rozpoczęcie edukacji w wieku lat 6), Ministerstwo zaś proponuje dla dzieci w wieku 7-11 (4 klasy i rozpoczęcie edukacji w wieku lat 7). Od tej zmiany dzieciom na pewno nie zwiększymy szans edukacyjnych.
logo
System gimnazjów zwiększa szanse edukacyjne młodzieży

Ponadto nie ma żadnych racjonalnych argumentów przemawiających za likwidacją gimnazjów. W ciągu piętnastu lat istnienia gimnazja odegrały ważną rolę w podniesieniu poziomu kompetencji polskich nastolatków. Świadczą o tym m.in. międzynarodowe badania PISA, z których wynika, że od czasu wprowadzenia gimnazjów nastąpił imponujący wzrost poziomu wiedzy i umiejętności polskich 15-latków. To jeden z wielu dowodów na skuteczny wpływ wynikający z wydłużenia okresu obowiązkowej nauki ogólnej z 8 do 9 lat. Dzięki takiemu zabiegowi polskiej młodzieży dano większe szanse na rozwój kompetencji i wyrównywanie szans edukacyjnych.
logo
Międzynarodowe badania PISA wskazują na imponujący wzrost umiejętności polskich 15-latków

2. Nieprzemyślana likwidacja
Jednym z najczęściej podnoszonych przez zwolenników likwidacji gimnazjów argumentem jest zjawisko przemocy, występujące w tych szkołach. Realizacja propozycji MEN doprowadzi do tego, że dzieci w wieku lat 6-7 znów zostaną wymieszane z dorastającą młodzieżą w wieku 14-15 lat. Nie jest to dobre ani dla małych dzieci, ani dla dorastającej młodzieży. Problemy z gimnazjalistami biorą się stąd, że są oni w najtrudniejszym wieku wychowawczym i dojrzewania. Te problemy nie znikną od likwidacji gimnazjów i cofnięciu młodzieży do podstawówki. Młodzież w tym trudnym wieku od 13 do 16 lat, powinna mieć warunki kształcenia i wychowania dostosowane do ich specyficznych potrzeb psychologicznych i intelektualnych, a takie warunki zapewnia właśnie gimnazjum.
logo
Młodzież w trudnym wieku dojrzewania musi mieć warunki edukacyjne dostosowane do ich indywidualnych potrzeb

3. Zmarnowany potencjał
Trzeba zwrócić szczególną uwagę na dorobek “gimnazjów wyspecjalizowanych”, czyli takich np. z klasami dwujęzycznymi, sportowymi czy artystycznymi, w których kształtowane są kompetencje niezwykle ważne dla naszego społeczeństwa. Likwidacja gimnazjów będzie oznaczała likwidację tych dedykowanych programów dla uzdolnionych uczniów. W szkole podstawowej nie będzie można - z różnych przyczyn - utworzyć klas dwujęzycznych.

4. Zmarnowane pieniądze
To pewne, że infrastruktura pobudowanych przez samorządy za kilka miliardów złotych budynków szkół gimnazjalnych pójdzie na marne. Szkoły gimnazjalne, których jest w tej chwili 7.612, są dobrze przystosowane do młodzieży w wieku gimnazjalnym. Natomiast szkoła podstawowa, wcześniej przystosowana nawet dla 6-latka, nie będzie odpowiednia dla 15-latka. Będzie trzeba na nowo wydać pieniądze na dostosowanie szkół podstawowych, a to ogromny problem dla szkół, samorządów, nauczycieli, a zwłaszcza dla rodziców i dzieci!
Już w następnym roku podstawówka będzie zajęta przez siódmoklasistów, którzy będą musieli w niej zostać, zatem miejsca dla pierwszaków już nie będzie. Pierwszaki zostaną „upchnięte” w swojej najbliższej szkole albo w zwolnionym budynku gimnazjum, bo pierwszej klasy gimnazjum już nie będzie. I tak więc w jednym budynku gimnazjum znajdą się i 7-latki z nowego cyklu i 15-latki ze starego cyklu.
logo
Pieniądze przeznaczone na likwidację gimnazjów można wydać na inny, ważny cel poprawy jakości kształcenia i wychowywania w szkołach

5. Zmarnowany program nauczania
W Ministerstwie Edukacji Narodowej trwają prace nad zmianami w rozporządzeniu w sprawie podstawy programowej. Minister Zalewska chce tego dokonać w niecały rok, więc nie trudno oprzeć się wrażeniu, że program będzie pisany „na kolenie”. To od razu rodzi wiele pytań i niejasności. Już w następnym roku szóstoklasiści, którzy mieliby pójść do pierwszej klasy gimnazjum, będą musieli zostać w podstawówce jeszcze na dwa lata. Zgodnie z jakim programem nauczania będą szli? Czy skoro rozpoczęli naukę, w której rozłożono akcenty nauczenia ogólnego na 9 lat, to znaczy że nie dojdą nawet do Napoleona? Jeśli będzie pisany nowy program to na 8 lat podstawówki, więc co z rocznikami które już idą innym programem? To nieodpowiedzialne, aby w ciągu cyklu edukacyjnego zmieniać podstawę programową, a wręcz szalone, aby ją skracać. Czy Ministerstwo w tym szale zmian myśli o dobru dzieci?
logo
Programy nauczania, wypracowane na bazie 15-letnich doświadczeń, zostaną wyrzucone do kosza

6. Dzielenie na lepszych i gorszych
Uczniowie 8-letniej podstawówki będą mieli do wyboru: czteroletnie liceum ogólnokształcące, pięcioletnie technikum lub dwustopniową szkołę branżową, która zastąpić ma dzisiejsze szkoły zawodowe. Wątpliwości budzi propozycja systemu dualnego i dwóch rodzajów matur. Pani Minister proponuje dodatkową - „gorszą maturą” z którą nie można pójść na studia magisterskie. To niestety ogranicza młodych ludzi do zmiany swojej ścieżki życiowej. Jak już raz 16-latek powie, że chce być mechanikiem to będzie nim do końca. Nie ma perspektyw na przekwalifikowanie. Ta propozycja to całkowita degradacja edukacji zawodowej.
logo
Cofając młodzież do 8-letniej podstawówki, przyspiesza się im o rok konieczność podjęcia decyzji o swej przyszłości

7. Zwolnienia nauczycieli
Zapewnienia PiSu, że masowych zwolnień nauczycieli nie będzie, bo liczba lat nauki szkolnej pozostanie ta sama, są nieprawdziwe. Po reformie w szkole podstawowej (4+4) będzie tylko 8 lat nauki, czyli o rok mniej niż obecnie w systemie z gimnazjum (6+3). Cały jeden rok wypada, a nauczyciele Ci nie przejdą uczyć w liceum. Co więcej, większość nauczycieli jest zatrudniona na połowę pensum lub nawet minimalną, więc dyrektorzy będą starali się wypełniać teraz pensum swoim nauczycielom z miasta niż zatrudniać nowych.
Z „prawdomównością” Pani Minister Zalewskiej można było się zetknąć przy okazji reformy podwyższenia wieku obowiązku szkolnego. Żaden nauczyciel miał wówczas nie stracić pracy, a ZNP mówi już o 7 tys. zwolnień wśród nauczycieli. Do tego dochodzą także inni pracownicy szkół. Olbrzymie będą koszty społeczne związane z masowym wypadnięciem z rynku pracy tysięcy dyrektorów, nauczycieli i personelu szkolnego (od 60 do nawet 120 tys. osób - na terenach wiejskich i w małych miastach to prawie 80% z nich)!
logo
Po zmianach proponowanych przez PiS docelową wydolność systemu edukacji w Polsce osiągniemy dopiero za kilka lat!

Reforma proponowana przez PiS to gwarancja niewiarygodnego i ciężkiego do zobrazowania chaosu w szkołach. Współczuję uczniom, rodzicom, nauczycielom i samorządowcom. Problem najmniej dotknie Ministerstwa, dlatego podejrzewam, że jakiekolwiek niepowodzenia będą zrzucone na innych. Zwolnienia nauczycieli na demografię, agresja w szkołach na rodziców, brak pieniędzy i miejsc w szkołach dla dzieci na samorządy, a złe wyniki w nauce na nauczycieli. Powyższe konsekwencje są pewne, a argumentacja zrzucająca z siebie odpowiedzialność oczywista.
Polskiej szkole potrzebne są poważne zmiany, ale polegające zupełnie na czym innym! Wprowadzenie nowoczesnych metod nauczania uczniów i kształcenia nauczycieli, dopracowanie podstaw programowych, kładzenie nacisku na edukację dostosowaną do rynku pracy, zorientowanie na potrzeby ucznia, nauka kodowania i programowania już od najmłodszych lat, wyrównywanie szans dzieci z obszarów wiejskich, nauka umiejętnego korzystania z dobrodziejstw technologii, Internetu. To jest to czego potrzebuje dziś polska szkoła, nie zaś całkowitej i fasadowej reorganizacji systemu i powrotu do PRL!