Oj, nie jest... nawet mimo żeńskiej końcówki w odmianie. Moje refleksje poniżej świadczą o tym, że i ja - kobieta - nie jestem piłką, choć być może niektórzy by chcieli...

REKLAMA
Jadąc wzdłuż Skaryszewskiego do ronda Waszyngtona od kilku miesięcy nie widziałam mistrzostw, tylko to, co stanie się po nich: dużo sprzątania i pusty plac w centrum miasta, na którym będzie... co? Mekka dla rowerzystów i rolkarzy, czy poszerzony bazar z Zamienieckiej? Przecież tam nawet nie ma gdzie usiąść, i wszystko wylane betono-kostko-asfaltem... Co zrobić z taką przestrzenią praktycznie w centrum miasta, gdy mistrzostwa staną się tylko wspomnieniem? Po jakim czasie infrastruktura porośnie mchem?
Moje uczucia do piłki pozostają niejasne. Z jednej strony to w fantastyczny sposób budujące, kibicowanie „swojej” drużynie. Z drugiej – gdy kibicujesz Polsce - najbardziej ekscytujący jest jednak moment wejścia na murawę i odśpiewania hymnu, potem można wrócić do szydełkowania. Co podniecającego jest we wkopaniu piłki w siatkę? Podobno rezusy - wąskonose małpy, chętnie bawią się śniegiem. Potrafią lepić z niego kulki i rzucać nimi jak piłką... porażająca świadomość, może to jakiś atawizm, ta cała gała? Widać we mnie go nie wdrukowali.
Po drugiej połowie meczu Polska – Grecja, szlag mnie trafił. Bynajmniej nie z powodu remisu, raczej komentarzy „kibiców”. Polska reprezentacja to „dziady”, bo wpuścili taką „szmatę”. Powiedział zapasiony, nalany na twarzy kolo, szamiąc czipsy i obficie zapijając je browcem, który ordynarnie lał mu się po gębie. On oczywiście tej „szmaty” by nie przepuścił. Swoim tłustym cielskiem zasłoniłby całe światło bramki. Dla mnie piłka nożna to gra, trochę jak loteria, a nasza reprezentacja - nie jest słaba. Słabi nie przeszli eliminacji i mistrzostwa oglądają w telewizji. Jesteśmy... przeciętni. To bezpieczna pozycja.
Jutro zagramy z Rosją. Kurde blaszka, to dopiero będzie miazga. Po ich meczu z Czechami przeraża mnie możliwość konfrontacji. Dodatkowo, jestem w stu procentach pewna, że nie uwolnimy się od politycznych asocjacji. Idiotyczne... Nie mówiąc już o tym, że nie wiem, za którą drużyną powinnam być bardziej, bo ta Rosja zupełnie już niedaleko, przecież trochę bardziej na wschód i byłabym nią z krwi i ciała? Czym jako kibic powinnam się kierować, banalnym nacjonalizmem, czy trywialnym poczuciem temperamentalnej przynależności? Bo wydaje mi się, że mam rosyjską duszę – niech mi PiS wybaczy. Oraz wątrobę. No i te hymny na początku, dwóch narodów o tak skomplikowanych relacjach, tak twardym poczuciu narodowej przynależności... jeżeli przed meczem z Grecją przy hymnie miałam ciary, to przed tym – autentycznie wstanę. Albo uklęknę oraz obowiązkowo będę ryczeć. Jedno, czego nie jestem pewna, to przy którym hymnie bardziej.
Jak się EURO zaczęło, świat wstrzymał oddech, a Polska wręcz puściła bąka z wrażenia. A teraz chodzimy cali dumni, bo okazało się, że wandale nie zburzyli Pałacu Kultury i Nauki, że zdarzeń kryminogennych jest sakramencko mało, że umiemy zorganizować wydarzenie na dużą skalę i jesteśmy gościnni. Dla mnie to było oczywiste od samego początku, dlatego nie śledziłam żadnych doniesień medialnych na temat mistrzostw. Nie robię tego też teraz, bo jak mało kto wiem, że media po pierwsze kłamią, a po drugie - karmią się sensacją. Teraz mają jedną prawdziwą: NIC SIĘ (złego) NIE STAŁO, POLACY NIC SIĘ NIE STAŁO... po mojemu to normalne, ludzie tu nie przyjechali na wojnę, tylko na piwo, urlop spędzić... komu chciałoby się wariować w wolnym czasie? So have fun Poles, dajcie spokój tym idiotycznym kompleksom i zadęciu! Cieszcie się chwilą!
Marny ze mnie kibic, piłka nie jest kobietą, a truskawki już za szóstaka, kwaśne przez te deszcze. A, no i wcześnie w tym roku kwitną lipy, rozwija się jaśmin i letnia, niedojrzała miłość. Wierzyć się nie chce, że to już czerwiec, ale tak jest: niech światło bramki nie oślepia w nas tej świadomości! :)