Fot. East News

Historia z awanturą o perfumy CHANEL, o których zamarzyła jedna z mieszkanek domu dziecka, to piękna historia o tym jak dobro wygrywa ze złem.

REKLAMA
Jak wiecie, albo i nie wiecie, realizowałam dla Domu Dziecka w Nienadowej akcję "Marzenia do spełnienia". Dzieci narysowały marzenia, a ja ze swoją społecznością postanowiłam je spełnić. Wśród marzeń pojawiło się jedno. To:
logo
archiwum prywatne
Wzbudziło one kontrowersje do tego stopnia, że na mojej skrzynce pojawiła się taka wiadomość:
logo
archiwum prywatne

I pomijam fakt, że 12 letnia Paulina wcale na grafice nie zawarła "oryginału" za 500 złotych, a jedynie marną podróbkę za 40 zł, ale ta wiadomość mnie dotknęła. Mocno. Bo wynika z niej co? Że jak masz 12 lat i jesteś w Domu Dziecka, to nie wolno Ci marzyć o perfumie za 500 zł? Że Twoje marzenia mają być jakie? Żadne? Albo niskopodłogowe typu "talon do Biedronki za 20 zł"? Kto i co ma wyceniać czy też oceniać marzenia dziewczynki z Domu Dziecka, a wreszcie nawet gdyby było to marzenie o oryginalnym perfumie za 500 złotych co to z tego?!
Wrzuciłam korespondencję na swój instagram. Społeczność zareagowała tak jak się tego spodziewałam, czyli "Kinga - zakładaj zbiórkę kupimy Paulinie oryginał i niech nim pachnie, marzy dalej i zawsze ma podniesioną głowę!".
Na efekty nie trzeba było długo czekać. W kilka minut na zbiórce na oryginalny Chanel było przeszło 2000 zł. Zadzwoniłam do Pauliny, zaskoczonej i zszokowanej popularnością jej marzenia i poruszeniem jakie nastąpiło w związku z tym i zapytałam co mamy zrobić z nadwyżką ze zbiórki? Wiecie co usłyszałam? "W naszej Placówce, tam gdzie Maluchy mają świetlicę nie ma telewizora. Jakby dało radę i by na malutki telewizor starczyło to dzieci będą zachwycone"...
Na telewizor starczyło. Na oryginalny perfum dla Pauliny starczyło, Starczy też na wyposażenie tej ubogiej placówki (50% budżetu Rzeszowa) w najpilniejsze potrzeby czyli: proszki do prania, pampersy, szampony, mydła, ręczniki czy pościel, bo na zbiórce na marzenia jest aktualnie prawie 9.000 złotych! I zbieramy dalej, bo marzy nam się kwota 10.000 złotych!
Nie wiem o czym marzyła Coco Chanel będąc w sierocińcu. Nie wiem o czym marzył Mark zanim powstał Facebook, wiem, że ja będąc tak jak Paulina - w domu dziecka, marzyłam o pięknym domu, rodzinie, białym samochodzie. Nie narysowałam tych marzeń, bo nikt w tamtych czasach nie był szczególnie zainteresowany akcjami dotyczącymi spełniania marzeń dzieci z domów dziecka, ale miałam je przez całe życie w głowie i w sercu. Nikt ani nic nie miał prawa ani ich oceniać, ani tym bardziej ich wyceniać. To one sprawiły, że parłam do przodu by je zrealizować. Że niemożliwe stało się możliwe. Realne. Namacalne. Spełnione. Moje marzenia zrealizowałam. Z uporem osła, walczyłam o nie dzień po dniu - tak jak dziś moja społeczność przy moim boku zawalczyła o marzenie Pauliny. To jedna z piękniejszych historii jakich miałam okazję doświadczyć, o wolności i ludzkiej okrutności jednocześnie.
Mam nadzieję, że Paulina będzie podobnie jak ja marzyć dalej. Marzyć o tym czego chce, czego pragnie. Niech ją to zaprowadzi tam dokąd chce. To w końcu jej życie!
A same marzenia? No coż. Najwyrażniej wydają się głupie tym, którzy ich nie mają..