1 grudnia nie jest dniem, w którym wszystkie stacje radiowe zaczynają grać Last Christmas i doklejać dzwoneczki do każdego słowa. Mikołaj nie woła ciągle „Ho, ho, ho”, a renifery nie gadają ze sobą o nowych smartfonach. Markety nie zastawiają całej powierzchni koszami z ozdobami choinkowymi, z opakowań czekolady i kiełbasy nie uśmiechają się do nas skrzydlate aniołki.

REKLAMA
W zwykłych sklepach nie można kupić serwetek ze złotym dzwonem, papieru do pakowania prezentów i kartek świątecznych. Takie akcesoria są dostępne jedynie w sklepach z ozdobami dla domu. Nikt nie wciska nam na ulicy ulotki z super kredytem świątecznym, nie widać też kolejek przed straganem z napisem „żywy karp”. Karpia owszem znają, ale żeby od razu obnosić się z nim w reklamówce po ulicy? Chyba by ich tutejsi animalsi rozszarpali.
logo

O tym, że zbliżają się święta dowiadujemy się ze świątecznych ozdób na ulicach. Naprawdę pięknych, oryginalnych i takich „na bogato”. Miasta wieczorami wręcz płoną od iluminacji. Widać też na ulicach sprzedawców świeżych choinek. W odróżnieniu od Polski kupuje się je już teraz.
W sklepach jest pełno wolontariuszy, którzy wręczają klientom puste reklamówki z nazwą akcji dobroczynnej. Potem odbierają je przy kasach wypełnione produktami spożywczymi. Ludzie uczestniczą w takich akcjach naprawdę chętnie. Byłam świadkiem, gdy w porze lunchu do Carrefoura wkroczyła młodzież z pobliskiego liceum. Każdy, dosłownie każdy, oprócz ciastka i jogurtu dla siebie, miał paczkę makaronu czy ryżu, którą przekazywał wolontariuszkom. Obok nie było nauczycielki, która dawała plusy z zachowania…
logo

Szampan i foie gras, czyli gęsia i kacza wątróbka zaczynają się ustawiać w stosy i przysuwać w pobliże kas. Jak już będą w gigantycznych piramidach oraz prawie że zasłonią kasjerkę, to będzie sygnał, że święta już za dwa dni.
logo

Ale przede wszystkim święta we Francji zwiastują fete de Noel, czyli po prostu jarmarki bożonarodzeniowe. Zaczynają się już pod koniec listopada. Każda gmina, stowarzyszenie czy szkoła organizują stoiska, gdzie można kupić ozdoby i potrawy świąteczne. Oprócz rzeczy nowych, są też za grosze rzeczy używane. Ludzie przynoszą swoje stare torebki, biżuterię, szale, pieką ciasta, robią zapiekanki, wreszcie stoją na mrozie i sprzedają to, a zebrane pieniądze idą na konto potrzebujących.
logo

Czasami w trakcie takich fete de Noel można pokosztować dań różnych narodów zamieszkujących rejon paryski. Ze zdumieniem odkryłam, że Amerykanie chwalą się na święta hot-dogami, Szwedzi – kottbullarami z Ikei, Niemcy – kiełbaskami i piwem! Na szczęście na polskim stoisku zawsze są pierogi i bigos!
logo

Są też profesjonalnie zorganizowane jarmarki. Największy w Paryżu jest chyba na Champs Elysees. Wieczorem wygląda szczególnie uroczo. Białe budki, jednakowo przystrojone, prawie na każdym dachu mikołaj. Do kupienia bombki, swetry, szale, biżuteria, zabawki. Co 10 budek powtórka, równo to samo po obu stronach ulicy. Pełna komercja dla turystów, choć miła dla oka.
logo
logo
logo

Nad tym wszystkim unosi się mdły zapach zapiekanek z ziemniaków, kiełbas, kebabów, grzanego wina. Płynąc w tłumie ludzi możemy chrupnąć jeszcze czerwonego jabłka w glazurze, skusić się na gofry, macarony czy nugat. No i oczywiście skosztować pieczonych kasztanów! Osobiście, wolę robić z nich ludziki z rączkami z zapałek niż jeść. Francuzi są odmiennego zdania.
logo

Zestawu bożonarodzeniowego dopełnia gigantyczna karuzela ustawiona na placu de la Concorde. Koniecznie trzeba się nie przejechać i zobaczyć Paryż nocą; oświetloną wieżę Eiffla, biało-czerwoną flagę powstałą ze świateł samochodów poruszających się w obu kierunkach po Champs Elysees, jarmark, Łuk Triumfalny… Piękny widok!
logo

Ale ponoć jest w Europie jeszcze piękniejszy jarmark bożonarodzeniowy. Musisz się wybrać do Krakowa - zachwalała swojej koleżance w metrze pewna Angielka. Cracov, Old Town, Poland. Jakie piękne ozdoby choinkowe, wszystkie ręcznie robione, jakie kiełbasy, szynki, pirogi… A jak tanio!
Tylko strasznie zimno w grudniu, ale warto…