
Kiedy Katarzyna Czorsztyńska, 26-letnia sekretarka z Olsztynka, dowiedziała się, że jest w ciąży, w jej głowie zamieszkały niespokojne myśli, które nie chciały jej opuścić dobrowolnie. - Zastanawiałam się, czy właściwie zrozumiem potrzeby mojego dziecka, w końcu nie jest łatwo porozumieć się nam, ludziom w ogóle, co często widzę w biurze, a moje relacje z mamą nie były najszczęśliwsze - mówi rudowłosa kobieta (prawdziwe imię, nazwisko, wiek, miejsce zamieszkania, zawód i kolor włosów do wiadomości redakcji).
REKLAMA
Pani Katarzynie z pomocą przyszła technologia, opracowane przez amerykańskich naukowców z prestiżowego Massachusetts Institute of Technology urządzenie PRENDOLLE (Prenatal Dolphin-like Equipment). - Generalnie naszło mnie. Wiem, że to banalne, ale większość genialnych wynalazków przydarza się przez przypadek - mówi profesor John Peter Bielecky. - Siedzieliśmy z żoną przed telewizorem. Akurat leciał maraton filmów z Johnem Travoltą. I nagle między “Bitwą o Ziemię” a “Brzemieniem białego człowieka” bum! - “Wybuch”. Kapitalna rzecz. Brian de Palma w szczytowej formie. A na koniec puścili “I kto to mówi”.
Stąd pomysł, aby sprawdzić, czy myśli płodu, a potem niemowlęcia, brzmią jak Bruce Willis (okazało się, że tak). Tak powstała PRENDOLLE - początkowo gigantyczna maszyna zapełniająca wiele pokoi, a dziś po dziesiątkach lat badań miniaturowe udządzenie, które przykłada się jak najbliżej głowy dziecka, a wbudowany głośnik zaczyna przekazywać myśli.
- W pierwszych miesiącach życia płodu, nie działo się nic ciekawego. Byłam nawet nieco zawiedziona, bo głos Bruce’a Willisa zasadniczo tylko nucił piosenki Alicji Majewskiej i Grażyny Łobaszewskiej, za którymi nie przepadam, ale potem było trochę lepiej. W trybie zegarynki dziecko łączyło się bezpośrednio z moim zegarem biologicznym. Wystarczyło przyłożyć PRENDOLLE do nagarstka, a Bruce natychmiast informował, która jest godzina. - Z dokładnością elektronową - dodaje profesor Bielecky.
Pani Katarzyna zaczęła się nieokoić, kiedy dziecko zaczęło recytować frazy niemieckich filozofów. - Jeszcze heglowskie “Matka jest geniuszem dziecka” miło mnie połechtało, po “bycie ku śmierci” Heideggera zaczęłam się poważnie zamartwiać.
Jednak najgorsze Pani Katarzyna miało dopiero nadejść. - Tuż po porodzie... i przez kilka następnych tygodni... po przyłożeniu PRENDOLLE do czoła Kazimierza słyszałam tylko: Rosebud... Rosebud... Rosebud. Co to może znaczyć?
***
Teatr Improwizowany Klancyk zaprasza na spektakl "Pan Harold"
Klub Komediowy Chłodna w Warszawie
sobota, 8 grudnia, g. 19:00
niedziela, 9 grudnia, g. 19:00
Klub Komediowy Chłodna w Warszawie
sobota, 8 grudnia, g. 19:00
niedziela, 9 grudnia, g. 19:00
