Szpital w Ełku po zaspawaniu drzwi wejściowych szybko wskoczył na szczyt listy najlepiej zarządzanych placówek w kraju.
Szpital w Ełku po zaspawaniu drzwi wejściowych szybko wskoczył na szczyt listy najlepiej zarządzanych placówek w kraju.

Mamy coraz nowsze szpitale w pięknych, wyremontowanych budynkach, zaawansowany technologicznie sprzęt, świetnie wyedukowanych lekarzy i oddane pracy pielęgniarki. Kłopot w tym, że ten obraz psują chorzy pacjenci, którzy cały czas pokazują się w przychodniach, klinikach i szpitalach.

REKLAMA
Wyniki raportu są druzgocące: po szczegółowym przeanalizowaniu struktury kosztów warszawskiego szpitala MSWiA okazało się, że największym obciążeniem dla budżetu placówki jest leczenie. Podobnie jest w wielu miejscach w kraju. O tym jak jest źle świadczy choćby niedawna edycja dorocznej konferencji pod hasłem "Po pierwsze nie szkodzić", na której od lat spotykają się dyrektorzy zadłużonych szpitali. Cięcia dotknęły nawet tak ważne robocze spotkania. Nie dość, że konferencję przeniesiono z Kapsztadu na Maderę, to budżet na pamiątkowe torby, smycze i kubki termiczne ostał się w szczątkowej formie.
Dr Sławomir Kaszub ze szpitala specjalistycznego w Kościerzynie mówi, że szczególnie bolesne dla niego są bezsensowne w dłuższej perspektywie wydatki na sprzęt medyczny. - Przez wiele lat zbieraliśmy na nowoczesny rezonans magnetyczny. Wreszcie stanął on w szpitalu i od razu, niemal następnego dnia pojawili się pacjenci, których badanie również kosztuje. Czy sama maszyna nie wystarczy? - mówi rozkładając ręce. Kaszub stoi na czele zespołu, który wkrótce zaproponuje zmiany legislacyjne, które z jednej strony zrównywałyby uporczywą terapię z każdym leczeniem oraz zmuszałoby pacjentów do podpisywania deklaracji o tym, że nie chcą uporczywej terapii.
Na szczęście problem zdają się dostrzegać również pacjenci. Pani Agata ze Szczecina mówi, że bardzo długo starała się unikać szpitala, czy choćby przychodni. - Gorączka, obrzęk, bolesne skazy na twarzy leczyłam domowymi środkami i dzięki miejscowej znachorce, naprawdę chciałam oszczędzić kłopotów lekarzom, ale krwawe wybroczyny z płuc zmusiły mnie do wizyty w szpitalu, na szczęście okazało się, że jest straszna kolejka i mnie nie przyjęli.
Pani Agata jest wzorem do naśladowania dla wszystkich Polaków - mówi nam rzecznik resortu zdrowia Krzysztof Bąk. - W przyszłym tygodniu na specjalnej konferencji prasowej z rąk wiceministra Radziewicza-Winnickiego odbierze pisemne gratulacje, domową apteczkę z wyposażeniem i naklejkę z misiem “dzielny pacjent”.
Ale ciągle nie brakuje ludzi takich jak pan Piotr, którego spotykamy pod gabinetem pediatry w jednej z raciborskich przychodni. - No chore dziecko mam, gorączka, katar, to czekam na lekarza, aż przyjmie - mówi gburowatym tonem mężczyzna. Dyrektor przychodni dr Franciszek Udzielny tylko kręci głową, kiedy w jego prywatnym gabinecie pokazujemy mu nagraną w przychodni rozmowę. - Czy ten człowiek myśli o dobru całej służby zdrowia, czy o swoim? - pyta retorycznie. - Katar nie leczony trwa tydzień, a leczony siedem dni - przypomina Udzielny.
***
najbliższy spektakl Klancyka
"Zaburzone osobowości"
niedziela, 3 marca, 20:00 Powiększenie, Nowy Świat 27, Warszawa
klancyk.art.pl
facebook.com/klaaancyk