„Telewizor, meble, mały fiat – oto marzeń szczyt” – śpiewał na początku lat 80. Zbigniew Hołdys, lider kultowego wówczas Perfectu. A w jednej ze sztuk Różewicza wystawianej w awangardowym wtedy Współczesnym archetypowa matka rodziła na scenie. „Przyj, matka!” – wołali zainteresowani członkowie rodziny, może nawet sąsiedzi, by skonstatować, że właśnie wydała na świat odbiornik telewizyjny lub samochód. Wtedy auto miało wartość – było towarem niedostępnym, luksusowym. Duży Fiat notowany był o klasę wyżej od Malucha. A teraz? Dyrektor Masztalski wyjaśnił mi przed spektaklem, że taki pojazd na włoskiej licencji ma charakter „wintidż”, a więc i wartość wielokrotnie przekraczającą tę właściwą dla złomu.
„Live Game dzień I”. Reżyseria: Aneta Wróbel. Grupa Artystyczna Ad Spectatores przy współudziale aktorów z Niemiec, Ukrainy i Węgier.
