Któż z nas nie znalazł się kiedyś w przedziale pociągu z osobą złaknioną słuchacza, gotową wobec braku zdecydowanego oporu z jego strony opowiedzieć całe swoje życie, wyrzucić z siebie wszystkie traumy i krzywdy? Któż, z uprzejmości, z braku asertywności, z braku alternatywy nie poświęcił uwagi towarzyszowi podróży przez znaczącą jej część? Któż nie dał się wciągnąć w opowieść domagającą się zrozumienia i współczucia? Któż z nas w jakiejś skondensowanej wersji nie doświadczył tego ekshibicjonistycznego spektaklu w autobusie miejskim, w tramwaju, w poczekalni? Zrobiliśmy to, radzi nieradzi, bez opłat i bez zobowiązań, kiwając głową, z całą sympatią, na jaką nas było wtedy stać. A przecież...
*Niezrozumiałe? Nie poradziliście sobie z zadaniem? Zapadło w pamięć? To byłby przykład efektu Zeigarnik, gdyby nie ten przypis. A oto, jak może zadziałać efekt Owsiankiny. Dwa z imion w tytule należały do kobiet wymienionych w tym przypisie. Trzecie – do nieszczęśliwej miłości Pasażera.
