Miś - replika oryginału postawiona w 2011 na Gliniankach Schnaidera, Warszawa, Bemowo
Miś - replika oryginału postawiona w 2011 na Gliniankach Schnaidera, Warszawa, Bemowo Wikimedia Commons. Autor: Hiuppo

Najdroższe usługi nie muszą być najlepsze. W Guantanamo na Kubie utrzymanie jednego więźnia kosztuje 2 miliony 700 tysięcy dolarów rocznie. Pobyt każdej przetrzymywanej tam bezprawnie osoby kosztuje osiemnaście razy więcej niż mieszkanie w apartamencie w luksusowym nowojorskim hotelu Ritz-Carlton. To najdroższe więzienie na świecie słynie ze złych warunków, torturowania jego lokatorów i pozbawiania ich podstawowych praw. Uprowadzonych przez amerykańskie wojsko ludzi przetrzymuje się latami bez postawienia zarzutów i bez prawa do procesu. Amerykańskie władze przypisują im zaangażowanie w działalność terrorystyczną, jednak nie tylko nie są w stanie, lecz nawet nie chcą im tego udowodnić.

REKLAMA
Dziennikarz gazety „Miami Herlad” Carol Rosenberg podzielił oficjalny koszt utrzymania Guantanamo, który wynosi 454 miliony dolarów przez liczbę 166 przetrzymywanych tam więźniów. Wyliczony w ten sposób roczny koszt przetrzymywania tam jednego więźnia wynosi 2,73 miliona dolarów. Dla porównania - w więzieniach Kalifornii analogiczna kwota to 47 tysięcy dolarów. Próby sprowadzenia więźniów do USA, gdzie mogliby być sądzeni spotkały się z oporem legislatorów, podobnie jak starania prezydenta Obamy, aby niesławne więzienie zamknąć.
Oto wyjaśnienie, jakie zaproponowało anonimowe źródło zbliżone do administracji amerykańskiej: Nie wiadomo, czy sami więźniowie czują się niezręcznie z powodu generowania tak wysokich kosztów, ale faktem jest, że większość z nich prowadzi strajk głodowy. Wątpliwe, czy odmowa przyjmowania pożywienia znacząco wpłynie na wydawane kwoty, zwłaszcza że personel ucieka się do karmienia więźniów przemocą. Dlaczego nie chcą doprowadzić do ostateczności? Oprócz strat wizerunkowych dla rządu USA jednostkowy koszt utrzymania więźnia w przypadku zgonu części z nich jeszcze bardziej by wzrósł. Rachunek kosztów jest nieubłagany. Już teraz deputowani w Izbie Reprezentantów zadają w kuluarach pytanie „Czy warto płacić aż tak dużo? Przecież za te pieniądze można by kupić niejeden dron”. Myślę, że z czasem opcja oszczędnościowa zwycięży i Guantanamo zostanie zamknięte.

Trudno mi sobie wyobrazić, aby bezprawnie i bezterminowo przetrzymywani więźniowie głodowali, aby ulżyć oprawcom, którzy ponoszą za duże wydatki. Mam natomiast skojarzenie z kultowym polskim filmem Stanisława Barei z 1980 roku. Guantanamo jest nie tylko drogie, przeczy demokracji i stanowi symbol naigrywania się z zasad sprawiedliwości.. Guantanamo to przejaw absurdalnej megalomanii. Ot, taki „miś na miarę naszych możliwości”.
Pozostaje mieć nadzieję, że podobnie jak wtedy, u progu lat 1980-tych, tak i teraz kraj, tym razem nie nasz, lecz zamorski, stoi u progu gruntownych zmian. To może potrwać. Tamtejszy miś jest mniej śmieszny: kryje w sobie cierpienie dręczonych ludzi i ich bliskich. Ale czy z tego powodu ma większe prawo, aby wciąż trwać?