Dzisiaj Parlament Europejski, udzielając mandatu negocjacyjnego swoim przedstawicielom, odrzucił jednocześnie zawarte w Brukseli porozumienie budżetowe. Obie te decyzje są konsekwencją przyjętego Traktatu Lizbońskiego. Przyznał on duże uprawnienia Parlamentowi Europejskiemu, który teraz je egzekwuje.

REKLAMA
Pamiętajmy, że dzisiejsze głosowanie w Strasburgu to element dość skomplikowanego procesu negocjacji budżetowych. Właściwe głosowanie Parlamentu Europejskiego nad budżetem odbędzie się dopiero w czerwcu. Nie ma więc co załamywać rąk, bo mamy do czynienia z pewną taktyką negocjacyjną, a nie ostatecznym "nie" wobec budżetu. No i ćwiczymy nowe reguły wprowadzone przez Traktat Lizboński.
Sposób, w jaki zatwierdzamy obecnie budżet unijny jest bowiem nowym doświadczeniem w Unii Europejskiej. Traktat Lizboński wprowadził wiele nowych rozwiązań, więc obecna droga do zgody budżetowej różni się od poprzednich. Wiele procedur będziemy testować po raz pierwszy. Okaże się, czy dzięki nim decyzje budżetowe będą bardziej demokratyczne i sprawniejsze. Przyglądajmy się więc nie tylko wielkości samego budżetu i czy jest on dobry dla Polski, ale również sensowności nowych reguł. Jest to ważne, ponieważ różni politycy coraz częściej mówią o konieczności przygotowania nowego traktatu unijnego. Oceniając obecne rozwiązania można będzie zatem poprawiać je w przyszłości.
Czym obecna droga do zgody budżetowej różni się od poprzedniej?
Po raz pierwszy przyjmowany obecnie budżet jest niższy, niż ten przyjęty poprzednio. Dotąd zawsze każdy kolejny budżet unijny był większy od poprzedniego. Ponadto zaproponowany budżet nie jest zrównoważony. Może się więc okazać, że wydamy więcej pieniędzy niż mamy, a to jest już niezgodne z zapisami Traktatu Lizbońskiego. Skoro budżet nie jest zrównoważony, a co za tym idzie sprzeczny z prawem, jak możemy go przyjąć?
Dotychczas w zamkniętych i niedostępnych dla postronnych osób pomieszczeniach spotykało się "konklawe" głów państw, czyli Rada Europejska. Po dwóch dniach i nocach wyłaniali się oni z ostatecznym uzgodnieniem negocjacji i przedstawiali światu nowy budżet unijny. Teraz, po raz pierwszy, w negocjacjach uczestniczy i współdecyduje Parlament Europejski. Oznacza to, że budżet dyskutowany jest w grupach politycznych i narodowych, jest przedmiotem debaty plenarnej, ale też wymiany zdań między posłami. Jest to więc transparentna debata publiczna. Przed Lizboną koniec dyskusji nad budżetem równał się z momentem zakończenia spotkania premierów. Teraz to tylko jeden z etapów.
Po raz pierwszy również Rada Europejska i jej przewodniczący Van Rompuy muszą przystąpić do negocjacji z europosłami. Przekonamy się więc na ile rządy są skłonne pójść na ugodę z Parlamentem, czy też traktują siebie - podobnie jak dawniej - jako jedynego ważnego decydenta. Europosłowie będą musieli udzielić mandatu negocjacyjnego i zaufać swoim przywódcom parlamentarnym.
Po raz pierwszy też pewne żądania Parlamentu Europejskiego będą musiały być brane pod uwagę w procedurze budżetowej. Jest to np. elastyczność budżetu, ale też różne racje wyrażane przez grupy polityczne. Dla europosłów ważne jest także wzmacnianie pozycji instytucji, którą reprezentują. Jeżeli po raz pierwszy PE ma takie uprawnienia, to należy je wykorzystywać i pogłębiać, pokazując, że ta instytucja dba przede wszystkim o dobro obywateli.
Po raz pierwszy będzie się też musiał odbyć drugi szczyt europejski, czyli drugie "konklawe" premierów i prezydentów, aby zatwierdzić porozumienie z Parlamentem Europejskim. Zobaczymy czy przewodniczący Van Rompuy poradzi sobie z ryzykiem, że jedno państwo członkowskie może zagrozić przerwaniem negocjacji. Każde państwo członkowskie będzie posiadało swoje weto, które może wykorzystane w każdej chwili. Czy Van Rompuy będzie w stanie zapewnić, że taki szczyt będzie jedynie formalnością?
W dyskusjach cały czas skupiamy się na pieniądzach, co jest oczywiście bardzo ważne. Ale przyglądajmy się też procesowi tworzenia tego budżetu zastanawiając się, co warto w nim zachować i wzmacniać, a które elementy są sprzeczne z racjonalnością podejmowania decyzji.