REKLAMA
Trudno uwierzyć, że rosyjski wyciek zapisów rozmów Putina z Millerem na temat utworzenia gazociągu jamalskiego II to przypadek.
Dla Rosji handel gazem ziemnym to polityczna gra strategiczna, w której trzeba wiedzieć kiedy i jak rozegrać swoje karty.
Dwa tygodnie temu Unia Europejska i Rosja podpisały Energetyczną Mapę Drogową do roku 2050, której znaczna część dotyczy gazu ziemnego. Można co prawda kwestionować wagę prawną tego dokumentu, ale nie można bagatelizować jego znaczenia politycznego. W szczególności zawartego tam zobowiązania do wspierania rosyjskiej infrastruktury gazowej w Europie oraz dążenia do wspólnego rynku energetycznego z Rosją.
To w kontekście tego dokumentu Putin rozpoczął właśnie tournee po stolicach europejskich, by zdobyć poparcie dla kolejnej nitki gazociągu North Stream (w teorii do Wielkiej Brytanii). Z całą pewnością przypomni Angeli Merkel w czasie ich rozmowy zaplanowanej na 7-8 kwietnia w Berlinie, że to jej niemiecki komisarz ds. energii Gunther Oettinger podpisał Energetyczna Mapę Drogową. Ten sam komisarz, który stał u jej boku, gdy ukończono budowę North Streamu w 2011 roku.
Z tym, że obecnie zainteresowanie dalszym wspieraniem rozbudowy North Streamu lub jakiegokolwiek gazociągu rosyjskiego jest w Niemczech zdecydowanie mniejsze. W obliczu zbliżających się wyborów w Niemczech oraz wyborów do Parlamentu Europejskiego, a także ciągłego łamania praw człowieka w Rosji, Merkel może okazać Rosji niechęć i rozegrać swoje własne karty – jednolitego rynku.
Niemcy mogą z łatwością zapytać Putina, co z sytuacją energetyczną w Europie Środkowej? Co z europejską solidarnością i celami Unii Europejskiej dotyczącymi bezpieczeństwa dostaw? Co z potrzebą dywersyfikacji źródeł gazu ziemnego w Europie? Są to takie same pytania, jakie stawiała Polska w obliczu rozpoczynającej się budowy North Stream. I jakie podnosi Komisja Europejska obecnie wobec planowanej przez Rosję budowy South Stream.
Odpowiedź Rosji na te pytania jest zawarta w wyciekach ze stenogramów. Rosyjska obietnica, że nie odetnie Europy Środkowej od gazu, ale w rzeczywistości zamierza budować tu kolejny rurociąg i zwiększyć podaż o 15 BCMS.
To jest właśnie polska karta, którą gra Rosja. Sprawić, by Niemcy i Francja uwierzyły, że Polska jest zadowolona i nie będzie wywoływać burzy dyplomatycznej. Wszak to Polska niedawno blokowała prawny charakter Energetycznej Mapy Drogowej Rosja – UE. Chodzi o to, by Polska nie protestowała przeciwko wzrostowi roli Rosji na energetycznym rynku europejskim i by można było zlekceważyć skargi mniejszych krajów tj. Litwa.
Jamal II jest więc kartą graną w międzynarodowej grze. O ile mi wiadomo nie ma ekonomicznego powodu do rozbudowywania North Streamu, tak samo jak budowy South Streamu. Obecnie mamy za dużo gazu w Europie, nie za mało. Co więcej, wygląda na to, że Rosja prawdopodobnie pozwoli, aby Rosnieft sprzedał rosyjskie LNG Europie, co tym bardziej kwestionuje potrzebę budowy nowych rurociągów.
Obecnie Półwysep Jamalski jest źródłem gazu w obu rurociągach – Jamalskim i Nord Stream. Nie zapowiada się na to, żeby w najbliższych latach zostały rozwinięte pola Shtokman. Skąd Rosja zamierza wziąć gaz do dwóch nowych gazociągów? Obecnie trudno wypełnić rozbudowujący się rurociąg Nord Stream, a co dopiero jeszcze Jamal II?
Profesor Brzeziński napisał kiedyś książkę zatytułowaną „Wielka szachownica” o relacjach i strategii politycznej z Rosją. Nie sądzę, że Rosjanie grają nadal w szachy, w tej chwili jest to poker. Nadszedł czas, aby powiedzieć, że blefują. Nie chodzi o Jamal II ale o interesy rosyjskie w Europie.
