Ostatnio Komisja Europejska opublikowała dwa ważne dokumenty dotyczące zielonej energii. Jeden z nich to tzw. Green Paper w sprawie polityki klimatycznej po 2030 roku. Dotychczasowy pakiet energetyczno-klimatyczny wygasa bowiem w 2020 i nie wiadomo co go zastąpi. Publikując Green Paper Komisja otwiera oficjalnie konsultacje w sprawie nowych przepisów, które będą obowiązywać po 2020 roku.
REKLAMA
Drugi dokument to raport o rozwoju odnawialnych źródeł energii w Unii Europejskiej.
Oba świadczą o niczym niezmąconym optymizmie urzędników Komisji Europejskiej. Green Paper zakłada, że Unia Europejska nie będzie sama w swoich wysiłkach na rzecz ograniczenia emisji CO2, a po 2015 zostanie zawarte globalne porozumienie klimatyczne. Komisja przyznaje, że negocjacje są "trudne", ale twierdzi, że UE nadal musi iść w awangardzie i świecić przykładem.
Oba świadczą o niczym niezmąconym optymizmie urzędników Komisji Europejskiej. Green Paper zakłada, że Unia Europejska nie będzie sama w swoich wysiłkach na rzecz ograniczenia emisji CO2, a po 2015 zostanie zawarte globalne porozumienie klimatyczne. Komisja przyznaje, że negocjacje są "trudne", ale twierdzi, że UE nadal musi iść w awangardzie i świecić przykładem.
UE robi to już od kilku lat i rozpaczliwie próbuje pogodzić dwa sprzeczne cele- zmniejszyć emisję CO2, a jednocześnie nie dopuścić do ucieczki przemysłu do krajów które mniej się angażują w politykę klimatyczną. Trudno zrozumieć dlaczego Komisja nie chce postawić sprawy twardo- jeśli nie będzie globalnego porozumienia, to nie ma powodów dla których tylko unijna gospodarka będzie płacić cenę walki z globalnym ociepleniem. Unia świeciła przykładem i szła w awangardzie przez ostatnie kilka lat, ale globalna emisja CO2 wciąż rośnie. Może więc czas skończyć z urzędowym optymizmem i przestać udawać, że wszystko jest na jak najlepszej drodze?
To samo dotyczy energetyki odnawialnej. Komisja Europejska przedstawiła raport na temat jej rozwoju. Odnawialne źródła są potrzebne, ale są uzależnione od subsydiów, za które płacą konsumenci. Tylko w Niemczech zapłacą oni w tym roku aż 20 mld euro. Potrzebna jest odpowiedź na pytanie- jak długo chcemy wspierać odnawialne źródła energii. Niedawno Philip Lowe, dyrektor generalny Dyrekcji ds. Energii wypowiedział znamienne, wydawałoby się, słowa. „Idea odnawialnych źródeł energii polegała na tym, że w miarę jak będą się rozwijać, ich koszty będą spadać. To się udało, więc subsydia powinny zostać zmniejszone. Ci, którzy się na to skarżą, nie powinni liczyć na nieuzasadnione zyski”.
Zapytałam Dyrekcję ds. Energii czy oznacza to, iż powstaje jakiś plan wygaszania subsydiów. Odpowiedź jest rozczarowująca. Komisja „przygotowuje obecnie niewiążące wskazówki dotyczące najlepszych praktyk w zakresie opracowania i reformy systemów wsparcia. Wskazówki te będą miały na celu niedopuszczenie do nadmiernej kompensacji odnawialnych źródeł energii, większe ukierunkowanie rynkowe systemów wsparcia energii odnawialnej oraz stworzenie bardziej przewidywalnych i przejrzystych ram takiego wsparcia. Wskazówki powinny zostać przedstawione do połowy 2013”.
Powtórzmy: odnawialne źródła energii są potrzebne. Ale ich nieskończone subsydiowanie niszczy energetykę konwencjonalną, która musi działać na zasadach całkowicie rynkowych. Energetycy to widzą i biją na alarm, rządy zastanawiają się co z tym zrobić. A Komisja Europejska zdaje się nie zauważać problemu i wciąż tryska niezmąconym optymizmem.
