Wysłuchania publiczne są częścią tworzenia prawa europejskiego. Dają one namiastkę wpływania obywateli na proces legislacyjny, a Komisji Europejskiej poczucie, że słucha obywateli. Konsultacje prowadzone są przez Internet. Na ich podstawie powstaje raport, który przedstawiony jest w czasie wysłuchania publicznego.
REKLAMA
Taką też formę miały konsultacje na temat gazu łupkowego, które odbyły się dzisiaj. Wiosną można było odpowiedzieć na ankietę zamieszczoną na stronach Komisji, a dzisiaj uczestniczyłam w dyskusji nad raportem i proponowanymi przez uczestników spotkania rozwiązaniami. Wysłuchanie dotyczyło tylko środowiskowych aspektów wydobycia gazu łupkowego i wzięło w nim udział 150 osób - przedstawicieli różnych środowisk i organizacji.
Ankieta konsultacyjna budziła wątpliwości, ale ma istotne znaczenie, ponieważ odpowiedziało na nią blisko 23 tysiące Europejczyków. Wskazuje to na duże zainteresowanie tematem, ponieważ rzadko w konsultacjach uczestniczy tak dużo osób. Najwięcej, bo ponad 11 tysięcy, odpowiedzi przyszło z Polski.
Wyniki konsultacji pokazują, że opinia publiczna Europy jest podzielona: 1/3 osób biorących udział w konsultacjach jest za wydobyciem gazu łupkowego, 1/3 przeciw, 1/3 zgadza się, ale pod warunkiem wprowadzenia różnych rozwiązań środowiskowych. Jak można było przewidzieć Polacy byli najbardziej entuzjastycznie nastawieni do łupków. Jak podkreślał przedstawiciel Komisji Europejskiej podstawowy wniosek z konsultacji brzmi jednak: Europejczycy chcą, by Komisja coś zrobiła, opowiadają się za nowymi uregulowaniami.
Wyniki konsultacji pokazują, że opinia publiczna Europy jest podzielona: 1/3 osób biorących udział w konsultacjach jest za wydobyciem gazu łupkowego, 1/3 przeciw, 1/3 zgadza się, ale pod warunkiem wprowadzenia różnych rozwiązań środowiskowych. Jak można było przewidzieć Polacy byli najbardziej entuzjastycznie nastawieni do łupków. Jak podkreślał przedstawiciel Komisji Europejskiej podstawowy wniosek z konsultacji brzmi jednak: Europejczycy chcą, by Komisja coś zrobiła, opowiadają się za nowymi uregulowaniami.
Taka postawa jest dla mnie zrozumiała, ponieważ zwykle, gdy obywatele boją się katastrof, zagrożeń ekologicznych czy zatruwania wody, domagają się lepszej ochrony przez instytucje państwowe bądź europejskie. Wielu z nich ma też przekonanie, że władze ich krajów niedostatecznie ich chronią. A więc jak trwoga to do... Komisji. Pytanie tylko czy rzeczywiście istniejące obecnie regulacje nie są wystarczające, na co wskazuje wielu ekspertów.
W czasie dyskusji przedstawiciele organizacji ekologicznych prosili też Komisję Europejską, aby oceną wpływu na środowisko naturalne objęła również wczesne działania badawczo-eksploracyjne. Sprzeciwiłam się temu podkreślając, że regulujemy wydobycie gazu łupkowego, chociaż jeszcze nie wiemy do końca jakie są jego zasoby i czy będzie opłacało się go wydobywać. Działania eksploracyjne nie powinny być blokowane dużą ilością formalności.
Największe moje obawy budziły w czasie dyskusji propozycje wielu osób dotyczące technicznych rozwiązań, do czego zachęcali przedstawiciele Komisji. Pewne sprawy trzeba jednak zostawić ekspertom. I mam nadzieję, że w przyszłych swoich działaniach Komisja będzie kierowała się ich wskazaniami.
Wiele niepokojów powinno zmniejszyć się po uruchomieniu w czerwcu strony internetowej, na której firmy będą ujawniały skład używanych przez siebie chemikaliów. Przed wakacjami opublikowany zostanie też pełen raport z konsultacji. Wkrótce poznamy ponadto wyniki badania dotyczącego wykorzystywania chemikaliów przy wydobyciu gazu łupkowego.
