REKLAMA
Na świecie to zupełnie normalne, że ludzie, którym się nie podoba ten czy inny pomysł władzy, wychodzą na ulicę. Bo to najlepszy sposób, żeby rządzącym pokazać swoje zdanie. Ci rządzący mogą wziąć to pod uwagę, mogą nie wziąć. W końcu każdy rząd po swojemu obmyśla strategię sprawowania władzy i przekonywania do siebie potencjalnych wyborców. Rzadko jednak się zdarza, że ludzie wychodzą na ulicę dlatego, że rząd popierają. Wydawałoby się, że w tej kwestii wystarczające jest policzenie głosów w wyborach. W przypadku Polski to liczenie odbyło się całkiem niedawno. W wyborach parlamentarnych w 2015 r. PiS uzyskało 5,7 mln głosów, przy 30,7 mln osób uprawnionych do głosowania.
Okazuje się, że PiS chce się jednak policzyć jeszcze raz. 10 kwietnia 2016 r. odbędzie się więc nie tylko 6. rocznica katastrofy smoleńskiej, po raz kolejny obchodzona nie w ciszy i zadumie na cmentarzu, ale w krzyku gróźb wszelakich na ulicy. W tym roku krzyku ma być więcej, gdyż rocznicę śmierci 96 osób kręgi zbliżone do PiS chcą wykorzystać, by pokazać, że popierają rząd.
- Pokażmy, że Polska to ci, którzy pamiętają i chcą prawdy, a nie miłośnicy amnezji i stworzonych przez komunistyczne służby autorytetów. Będzie to dla nas wszystkich wielki narodowy egzamin – głoszą organizatorzy marszu, który już dziś zyskał miano Marszu Miliona.
Czemu miliona? Jak już wspomniałam PiS poparło w wyborach 5,7 miliona osób. Jeśli więc zwolennicy tej partii kogoś chcą zaskoczyć, to powinni zjawić się w liczbie co najmniej 6 milionów. KOD na ten przykład liczy sobie na Facebooku 57 tysięcy członków, a gdy zorganizował ogólnopolski marsz zjawiło się na nim około 100 tys. osób.
Ale wróćmy do kwestii popierania rządu. To w Polsce też ma długie tradycje. Kolega przysłał mi film z wiecu poparcia dla nowego rządu Władysława Gomułki. Warszawa, Plac Defilad, 1956 rok. - W ciągu ubiegłych lat nagromadziło się w życiu Polski wiele zła, wiele nieprawości i bolesnych rozczarowań – zaczął swoje przemówienie towarzysz Wiesław. Pewnie znów usłyszymy te słowa...
Nie chcę jednak się czepiać. W sumie każdy ma prawo do manifestowania swoich przekonań. Ja wychodzę na ulicę, bo nie podoba mi się to, co robi PiS. Zwolennicy PiS wyjdą na ulicę, żeby pokazać, że działania partii i rządu popierają. Ja tylko czekam z niecierpliwością na hasła, na przemówienia. Mam nadzieję, że uda się moim przeciwnikom politycznym zachować pokojowy charakter manifestacji i w godny sposób uczcić jakże ważną rocznicę. Życzę im tego.
Iwona Leończuk