REKLAMA
- Załóżmy, że Trybunał Konstytucyjny na czyjś wniosek wydaje orzeczenie, że jakieś województwo zostaje odłączone od Polski. Premier miałby to ogłosić? – zadał dramatyczne pytanie Jarosław Kaczyński na łamach „Rzeczpospolitej”.
I co z tym fantem zrobić? Kasjerka w sklepie, w którym robię codziennie zakupy już wie, że w tym jednym zdaniu zawarto kilka bzdur. Bo nie od każdego i nie wszystko TK przyjmuje, a oddanie części Polski w obce władnie naprawdę nie jest takie proste – to tak w dość prymitywnym skrócie. Czy więc doktor nauk prawnych tego nie wie? A jeśli wie, to po co to mówi?
W zasadzie można byłoby wzruszyć ramionami, bo ani to pierwsze, ani ostatnie głupstwo, które znalazło się w przestrzeni publicznej. Gdy jednak głupstwami raczy nas najważniejszy człowiek w państwie, to nieco zmienia to postać rzeczy.
PiS ma cały czas spore poparcie w społeczeństwie. Najwyraźniej jednak większość tych popierających w nie ze wszystkim zgadza się z Prezesem. Aż 74 proc. Polaków uważa, że wyrok Trybunału Konstytucyjnego z 9 marca powinien zostać opublikowany (sondaż IBRiS dla "Rzeczpospolitej"). Niezwłocznie. Nagle głos suwerena przestał się dla partii rządzącej liczyć?
Mamy 18 marca, a premier Beata Szydło publikować orzeczenia wciąż nie ma zamiaru. Przed budynkiem KPRM od kilku dni odbywa się pikieta KOD. KOD-erzy ustawili tam planszę, na której odliczane są dni upływające od dnia ogłoszenia orzeczenia. Pikieta odbywa się bez przerwy, również w nocy. Dziś pikietujących wsparła studentka z Gdańska, która przyjechała specjalnie w tej sprawie. A to dopiero początek!
Dziś na tablicy widnieje liczba 9. Jutro zmieni się na 10, pojutrze na 11…W ten sposób słowo „niezwłocznie” nabiera w Polsce nowego znaczenia. Zwłaszcza, że końca tego nie widać. - Nikt nas nie przekona, że białe jest białe, a czarne jest czarne – powiedział kiedyś Jarosław Kaczyński. Nie wiem, czego trzeba, by go przekonać, że w cywilizowanym państwie prawo obowiązuje każdego. Jego również.
Iwona Leończuk