Pamięć ludzka jest zawodna. Lata spędzone w Unii Europejskiej sprawiły, że zapomnieliśmy jak to było wcześniej i dlaczego tak bardzo parliśmy do tej Unii. Jasne, że chodziło również o pieniądze, ale nie tylko. Zaryzykuję nawet twierdzeniem, że pieniądze były kwestią drugorzędną. Marzyliśmy o tym, by być we wspólnocie demokratycznych państw, wspólnocie państw, które uważaliśmy za lepsze. Bardzo chcieliśmy, żeby to towarzystwo uznało nas za równe sobie.
REKLAMA
Mówi się, że gdzie dwóch Polaków tam trzy różne opinie. Tak właśnie było jeszcze kilkanaście lat temu w polskim Sejmie. Politycy skakali sobie do oczu, prawo próbowano naginać na różne sposoby, że wspomnę choćby niechlubną falandyzację prawa. A Polacy marzyli o spokoju, o porządku, o normalności. Unia nam to obiecywała. I w końcu nam to dała. 12 lat wystarczyło, żebyśmy zapomnieli dlaczego w ogóle weszliśmy do Unii.
Dziś jest bardzo smutny dzień. Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której "wzywa polski rząd do zrealizowania w pełni zaleceń Komisji Weneckiej; podziela opinię Komisji Weneckiej, że polska Konstytucja oraz normy i standardy europejskie i międzynarodowe wymagają, aby orzeczenia Trybunału Konstytucyjnego były przestrzegane". Moglibyśmy powiedzieć, że wyszło na nasze. KOD w końcu od miesięcy demonstruje właśnie w tej sprawie. Tylko, z czego tu się cieszyć? Z tego, przestają nas traktować jak równych? Z tego że demokracja u nas ledwie zipie, prawo jest lekceważone, a nasza Konstytucja traktowana jest makulatura?
Swoją rezolucją Parlament Europejski potwierdził nasze obawy. I tyle. Nic więcej. Wciąż mamy czego się bać. Dziś pewnie strach jest większy niż wczoraj, bo dziś dobitniej do nas dociera, że dla PiS nie ma żadnych autorytetów poza Jarosławem Kaczyńskim. A dla Jarosława Kaczyńskiego liczy się tylko Jarosław Kaczyński. Nie wróży to wiec dobrze.
Iwona Leończuk
