Gdy KOD zapowiedział pierwszą demonstrację, nie wierzyłam w jej sukces. Obawiałam się, że Polacy nie przyjdą. Kiedy więc dotarłam na plac Na Rozdrożu i zobaczyłam te tłumy sunące ze wszystkich stron, pomyślałam: - No udało im się wkurzyć naród na maksa. Teraz patrzę na to, co się dzieje po naszym ostatnim marszu i po głowie kołacze mi się myśl, że teraz to my ich wykurzyliśmy na maksa.

REKLAMA
Przestraszone zwierzę kąsa. Przestraszony człowiek również. To kąsanie możemy oglądać od soboty. Najpierw cyrk związany z liczeniem manifestantów, a potem audyt. Gdzieś po drodze rozpoczęły się też przygotowania strony rządzącej do następnej naszej manifestacji – Beata Kempa już zapowiedziała, że podlegli jej urzędnicy będą 4 czerwca pracować.
Ale wróćmy do kąsania. Nie bywam na Nowogrodzkiej, więc tylko wyobrażam sobie taką scenę: zły Prezes Jarosław Kaczyński wali pięścią w biurko i krzyczy: „Koniec żartów!”. No to koniec. Lada moment zobaczymy, co to oznacza. Nie jestem fanką byłego premiera Kazimierza Marcinkiewicza, ale gdy ten zapowiada, że wkrótce będą aresztowania, to ja mu wierzę. PiS już raz pokazał do czego jest zdolny. Na miejscu niektórych polityków PO, ja bym trzymała obok łóżka spakowaną szczoteczkę do zębów i bieliznę na zmianę. Nie wiem czy znacie ten dowcip. Przed szóstą słychać walenie do mieszkania i krzyk: - Pakujcie się i natychmiast wychodźcie. Cała rodzina w nerwach, dzieci płaczą. Po chwili ten sam głos mówi: - Tylko bez paniki! To ja wasz sąsiad. To tylko nasz dom się pali. Ciekawa jestem, ile osób już niebawem będzie się bało pukania do drzwi… I nieważne, czy mają coś na sumieniu, czy nie mają. Po ośmiu latach rządzenie pewnie na niektórych coś się znajdzie, w końcu są politycy PiS, którzy są w rządzie raptem od pół roku, a już wiadomo, że złamali prawo.
Tak to jest, kiedy się żyje w ciekawych czasach, a najgorsze, ze te czasy dopiero się robią ciekawe. PiS dopiero się rozkręca. Przed nami jeszcze długa i ciężka droga. Jednak ta droga dokądś prowadzi. Póki PiS nas się boi, póty jest na przegranej pozycji i ta świadomość powinna nam w tym marszu pomagać.
Iwona Leończuk