Na Paradzie Równości pojawił się Paweł Ziemkiewicz, brat Rafała. Jakiś czas temu okazało się, że z KOD-em maszeruje Elżbieta Pawłowicz, siostra Krystyny. Kurscy, Glińscy… Ile rodzin dziś jest podzielonych? I czy na pewno tak być musi?

REKLAMA
Gdy startował portal koduj24.pl, pojawił się na nim artykuł Mateusza Kijowskiego "Przestrzeń wolności. Jakiej Polski chcemy?". Nie pierwszy raz zresztą lider KOD-u poruszył ten problem. Przecież i na tym portalu pisał o konieczności stworzenia pozytywnego programu, który pomoże zbudować nowoczesne społeczeństwo obywatelskie chroniące naszą Przestrzeń Wolności.
Fakt, sprawa jest bardzo ważna, bo ciągłe protestowanie to droga donikąd. Każdy marsz powinien mieć miejsce wymarszu, ale i miejsce do którego się dąży, cel. Pomachanie chusteczką na pożegnanie członkom PiS to słaby cel. Bo gdy PiS odejdzie zrobi się pustka, w którą wejść mogą różne partię, może nawet te całkowicie skrajne. Powstał więc pomysł, by stworzyć 21 postulatów (liczba nieprzypadkowa).
Dorzucę i ja swoje trzy grosze do dyskusji o tym, jakiej Polski chcemy. Nie chcę jednak pisać o wielkich rzeczach, o wyborach, o ustawach, o sądach, organach władzy. O tym niech debatują mądrzejsi ode mnie. Ja chcę pisać o ludziach. O nas. Jestem jedynaczką i szczęśliwie nie mam rodzeństwa, które dokonuje wyborów politycznych skrajnie różnych od moich. Cieszę się, bo nie wyobrażam sobie niedzielnego obiadu w rodzinie, w której jedni są za PiS, a drudzy są przeciw PiS. Mam wrażenie, że ostatnia uczta Robba Starka to przy niektórych takich obiadach rzecz zakończona drobną niestrawnością (ponieważ nie wszyscy zapewne oglądają "Grę o tron", to spieszę poinformować, że mało kto wyszedł z tej uczty żywy). A święta i inne rodzinne spędy, w których nawet jeśli uczestniczyć się nie chce, to i tak wypada brać w nich udział? Współczuć można tylko rodzicom, których dzieci biorą się za łby, gdy pada nazwisko tego czy innego polityka. Zwłaszcza, że rodzice sami pewnie też politycznie określeni.
Każda szanująca się kandydatka do korony Miss Świata twierdzi, że jej największym marzeniem jest pokój na świecie. Na koronę nie mam szans, więc moje naiwne marzenie jest skromniejsze. Mnie się marzy pokój w polskich rodzinach. I nawet mam pomysł jak się o niego postarać.
Polska szkoła uczy jak rozmnażają się rośliny nagonasienne, ale nie uczy, jak ze sobą rozmawiać. A prawda jest taka, że dokąd nie nauczymy się ze sobą rozmawiać, dotąd będziemy sobie skakać do oczu.
Podstawy retoryki, a przede wszystkim erystyki, moim zdaniem, są niezbędne, by funkcjonować we współczesnym świecie. Choćby dlatego, że czynią nas bardziej odpornymi na manipulację. Ważniejsze jednak jest to, że uczą, że dyskusja to nie pole walki, a interlokutor to nie śmiertelny wróg. Dyskusja może być świetną zabawą, jeśli uczestniczą w niej ludzie, którzy wiedzą, o co w dyskusji chodzi. W Polsce przeradza się w jatkę, bo w tej dziedzinie jesteśmy dyletantami.
I żeby była jasność - nie widzę powodu do wprowadzania nowego przedmiotu. Wiem, że już w niektórych szkołach jest retoryka, ale to za mało. Retoryka przygotowuje do wystąpień, ale nie wystarcza, gdy po wystąpieniu trzeba podyskutować. Udział w dyskusji może być jednym z elementów do zaliczenia np. historii, języka polskiego, a nawet geografii. Tak uczone są dzieciaki w wielu krajach. Czemu więc naszym nie dać takiej szansy? I kto wie, może w końcu doczekamy się pokolenia, dla którego osoby o innych poglądach nie będą zagrożeniem, a pretekstem do wprawek erystycznych.
OK. Poleciałam i sama o tym wiem. Jednym z powodów, dla których tak trudno nam podjąć dyskusję, jest fakt, że zwykle jedni mają argumenty, a innym ich brakuje (widzę to zjawisko po obu stronach sporu politycznego). A gdy argumentów brakuje, to wyśmiewa się przeciwnika, obraża, a czasem nawet mu się przyłoży. Może więc nowe umiejętności nie zawsze pozwolą na prowadzenie kulturalnego sporu. Zawsze jednak uświadomią nam, że moment, w którym zaczynają padać wyzwiska jest tym momentem, w którym przeciwnikowi skończyły się argumenty. I na wyzwiska z prostakiem pewnie nie wygramy, ale i my, i prostak, będziemy wiedzieli, kto ma rację.

Iwona Leończuk