Wikipedia: Zion (Syjon) - Obecnie termin ten używany jest też w odniesieniu do Ziemi Obiecanej, w której Bóg będzie mieszkał wraz ze swoim ludem.

REKLAMA
Nie bez podstaw tak nazwano ten park.
Wyobraź sobie, że po nużącej drodze przez jałową pustynię wjeżdżasz do wnętrza góry, a gdy wyjeżdżasz z długiego, ciemnego tunelu, oczom twoim okazuje się gigantyczna dolina. Ściany ją otaczające są gładkie, strzeliste, czerwone. Gdzieniegdzie na stromych zboczach rosną jaskrawo zielone drzewka i krzaki. Mimo że temperatura wynosi równe 40 stopni C w cieniu, powietrze nie jest wilgotne, lepkie. Delikatna mgiełka zasnuwa położoną w dole kotlinę, bujnie zarośniętą wysokimi drzewami, krzewami i trawą. Przestrzeń przed tobą jest ogromna; jesteś na wysokości, na której złote orły, o rozpiętości skrzydeł przekraczającej 2 metry, wykorzystują kominy powietrzne do obserwacji przyszłych ofiar - są niemal na wyciągnięcie ręki. Schodząc niżej znajdujesz miejsce pod nawisem skalnym, z którego cieknie woda w postaci pojedynczych kropelek i małych wodospadów. Chłodna ciecz zwilża twoje stopy, przynosząc upragnioną ochłodę. Twój wzrok sięga ponad koronami drzew, po niknący w oddali horyzont. Ptaki wielu gatunków śpiewają wesołe trele, a motyle wielkości dłoni przelatują co chwila w różnych kierunkach. Czujesz, że jesteś w miejscu pełnym mistycyzmu - w prehistorycznym parku, w którym mogła narodzić się ludzkość. Wróciłeś do korzeni, do kolebki naszej cywilizacji. To właśnie jest Zion.
logo
Magia tego miejsca odczuwalna jest wszystkimi zmysłami. Bujna oaza pośród pustyń Utah i Arizony jest niczym Eden. Życiodajna rzeka Virgin, która wydrążyła ten kanion, daje schronienie wielu endemicznym gatunkom ptaków, ssaków, gryzoni, owadów i innych żyjątek. Zagubiłem się pośród tych widoków, otoczony bzyczeniem tysięcy skrzydeł. Byłem pod takim wrażeniem, że dosłownie odebrało mi mowę na kilka minut. Jakbym patrzył przez okno czasu na świat, który już od dawna nie istnieje, a po którym pozostała tylko energia.
logo
The Narrows
Malutkie jeziorka o turkusowym zabarwieniu, zwane Emerald Pools, położone są u podnóża przepastnej ściany. Nad głowami latają jaskółki, my zaś odpoczywamy na głazie, stygnąc po wspinaczce. Jest gorąco, więc ochlapujemy się wodą ze zbiornika. Znowu jest niezwykły klimat. Brakuje nam kogoś z bębenkami, ukrytego w pobliskich zaroślach i wystukującego jakieś plemienne rytmy. Czas mija, a ja nie mogę się podnieść i iść dalej, tak jest mi dobrze.
Podczas wycieczki w górę rzeki upał nie przeszkadza, bo ponad połowę trasy pokonuje się w bród. Ściany kanionu zwężają się za każdym zakrętem, rzucając przyjemny cień. Zwieńczeniem wyprawy jest niewielki wodospad cieknący spomiędzy głazów zbyt dużych, by po nich przejść. Zawracamy zatem, powoli zmierzając ku wyjściu i zapomnianej rzeczywistości.
logo
Tyle o parku Zion. To miejsce absolutnie trzeba zobaczyć, a raczej przeżyć. Najlepiej późną wiosną, gdy temperatury bardziej sprzyjają, a przy okazji wody wezbrane roztopami powiększają wodospady i potoki.
Jędrek