
Opisy przyrody już były, dlatego ten wpis będzie nieco bardziej pragmatyczny.
REKLAMA
Bilet w dwie strony
Jeśli lecisz do Ameryki Centralnej lub Południowej tylko na wakacje i masz wykupione All Inclusive, możesz pominąć ten podrozdział.
Aby przekroczyć granicę Kostaryki należy mieć bilet wylotowy. Podobnie jest w przypadku Panamy, Kolumbii, Peru i pewnie kilku innych krajów Ameryki Południowej, co się niebawem okaże. Teoretycznie nie da się wjechać do kraju bez okazania biletu powrotnego, lub świadczącego o zamiarze dalszej podróży, choć w praktyce nie każdy celnik to sprawdza. Jest to wyjątkowo uciążliwy i kretyński przepis. Co prawda można go w banalny sposób ominąć oddając bilet lotniczy tuż po wylądowaniu i przejściu kontroli (należy się najpierw upewnić, że dana linia lotnicza oddaje 100% wartości, np. amerykański Spirit), albo podrabiając i drukując pseudo-bilet, ale jest to niewygodne i po prostu stresujące, kiedy na lotnisku, przy odprawie okazuje się, że trzeba na szybko kupić bilet do następnego kraju (czyli w 15 minut zaplanować podróż na następny miesiąc). Na nic zdają się tłumaczenia, że nie mamy planu, że być może będziemy podróżować lądem, itd. Przepis to przepis. Na razie szukamy idealnego rozwiązania tego problemu.
Nasza trasa
Aby przekroczyć granicę Kostaryki należy mieć bilet wylotowy. Podobnie jest w przypadku Panamy, Kolumbii, Peru i pewnie kilku innych krajów Ameryki Południowej, co się niebawem okaże. Teoretycznie nie da się wjechać do kraju bez okazania biletu powrotnego, lub świadczącego o zamiarze dalszej podróży, choć w praktyce nie każdy celnik to sprawdza. Jest to wyjątkowo uciążliwy i kretyński przepis. Co prawda można go w banalny sposób ominąć oddając bilet lotniczy tuż po wylądowaniu i przejściu kontroli (należy się najpierw upewnić, że dana linia lotnicza oddaje 100% wartości, np. amerykański Spirit), albo podrabiając i drukując pseudo-bilet, ale jest to niewygodne i po prostu stresujące, kiedy na lotnisku, przy odprawie okazuje się, że trzeba na szybko kupić bilet do następnego kraju (czyli w 15 minut zaplanować podróż na następny miesiąc). Na nic zdają się tłumaczenia, że nie mamy planu, że być może będziemy podróżować lądem, itd. Przepis to przepis. Na razie szukamy idealnego rozwiązania tego problemu.
Nasza trasa
Po wylądowaniu na lotnisku w San Jose, odebraliśmy bagaże, zwróciliśmy zakupiony na szybko bilet powrotny do USA, i zaczęliśmy się rozglądać za kimś, kto chciałby zrzucić się z nami na taksówkę do centrum, gdzie mieliśmy zarezerwowany hostel. Szybko znaleźliśmy jednego Gringo. W sumie zapłaciliśmy za przejazd 30 dolarów. Tyle samo kosztował na nocleg za jedną noc. Warunki były znośne, woda ciepła, lokalizacja dobra, przyzwoite śniadanie wliczone w cenę. Dwie doby w stolicy w zupełności nam wystarczyły. W końcu czekała na nas upragniona plaża w Coco, na zachodnim wybrzeżu. Autobus jechał tam 5-6 godzin i kosztował 4 500 Colones od osoby.
Noc w przyzwoitym Guest House to koszt 50$. Do dyspozycji mieliśmy bardzo duży pokój oraz kuchnię z częścią jadalną, a na zewnątrz basen, a także pralnię. Ponieważ nie jest to hotel, sami musieliśmy dbać o czystość, wyrzucać śmieci, itd. Obiady gotowaliśmy korzystając z dobrze wyposażonej kucni, żeby nieco zredukować koszty, ale i tak zakupy w turystycznej miejscowości były drogie.
Po pięciu dniach ruszyliśmy dalej. Kierowaliśmy się na południe półwyspu Nicoya, do miejscowości Montezuma, gdzie czekali na nas Couchsurferzy. Autostop okazał się bardzo dobrym rozwiązaniem – do celu dotarliśmy szybciej, niż myśleliśmy.
Po pięciu dniach ruszyliśmy dalej. Kierowaliśmy się na południe półwyspu Nicoya, do miejscowości Montezuma, gdzie czekali na nas Couchsurferzy. Autostop okazał się bardzo dobrym rozwiązaniem – do celu dotarliśmy szybciej, niż myśleliśmy.
W hipisowskiej wiosce nie było mowy o oszczędzaniu, gdyż przyjmujący nas Włosi okazali się równie gościnni, co imprezowi. Z dwóch nocy, które planowaliśmy tam spędzić, zrobiło się pięć…
Dalej w drogę! Za kilka dni umówieni byliśmy w miasteczku Golfito, w pobliżu którego zaczynaliśmy wolontariat w ogrodzie botanicznym. Znowu podróżowaliśmy autostopem, znowu dotarliśmy do celu szybciej, niż planowaliśmy.
Pieniądze
W Kostaryce obowiązuje waluta nazwana po odkrywcy kontynentu, czyli Colones (1$ = 530 Colones – stan na lipiec 2015). Zdarzają się jednak miejsca, w których ceny podane są w dolarach i w tej walucie trzeba płacić. Wniosek – jadąc do Kostaryki nie wymieniaj wszystkich dolarów na ichniejszą walutę. My o tym nie wiedzieliśmy i na podwójnym przewalutowaniu trochę straciliśmy. Poniżej podaję takie ceny i kwoty, jakie wówczas płaciliśmy:
Hostel w San Jose (pokój dwuosobowy) 30$ za noc
Autokar San Jose – Playa de Coco (za dwie osoby) 9000 Col
Hostel w Nicoya – brzydki, choć bezzapachowy pokoik dwuosobowy 25$
Prom z Puntarenas do Paquera 1800 Col za dwie osoby
Hostel w Quepos (Wide Mouth Frog) – cuchnący pokój 12-osobowy 12$ od łóżka (jedynie dolary były uznawane). Chyba największa porażka noclegowa do tej pory.
Autostop – darmowy!
Wejście do parku narodowego Manuel Antonio – 16$ od osoby. Park był mały, maksymalnie na 3 godziny zwiedzania, a już niebawem czekał na nas ogród botaniczny, dlatego zrezygnowaliśmy z wejścia. Nie żałujemy, bo w botaniku widzieliśmy te same zwierzęta i rośliny. Inne parki narodowe też są absurdalnie drogie.
Hostel w San Jose (pokój dwuosobowy) 30$ za noc
Autokar San Jose – Playa de Coco (za dwie osoby) 9000 Col
Hostel w Nicoya – brzydki, choć bezzapachowy pokoik dwuosobowy 25$
Prom z Puntarenas do Paquera 1800 Col za dwie osoby
Hostel w Quepos (Wide Mouth Frog) – cuchnący pokój 12-osobowy 12$ od łóżka (jedynie dolary były uznawane). Chyba największa porażka noclegowa do tej pory.
Autostop – darmowy!
Wejście do parku narodowego Manuel Antonio – 16$ od osoby. Park był mały, maksymalnie na 3 godziny zwiedzania, a już niebawem czekał na nas ogród botaniczny, dlatego zrezygnowaliśmy z wejścia. Nie żałujemy, bo w botaniku widzieliśmy te same zwierzęta i rośliny. Inne parki narodowe też są absurdalnie drogie.
W samym botaniku byliśmy odcięci od świata, tylko raz w tygodniu wracaliśmy do cywilizacji na zakupy. Robiliśmy je w średniej wielkości markecie. Zaopatrzenie na tydzień kosztowało nas ok. 70$ na dwie osoby, czyli nie tak dużo. Lekkie śniadanie oparte na jogurcie, lunch w postaci sałatki. Kolacja była głównym daniem i było to spaghetti, kurczak w różnych formach, albo jajka sadzone z ziemniakami. W międzyczasie niezliczone ilości grejpfrutów, bananów, papai, pomarańczy... prosto z ogrodu.
Reasumując: targuj się o wszystko, od przejazdu taksówką (zawsze ustalaj cenę przed rozpoczęciem podróży), przez bilety autokarowe, po ceny noclegów. Ale i tak... jeśli chcesz zobaczyć Amerykę Środkową, to zdecydowanie bardziej polecamy Panamę, która jest o wiele czystsza i tańsza, a oferuje identyczne atrakcje i podobny poziom bezpieczeństwa. Porównanie obydwu stolic (San Jose oraz miasta Panama) nie ma sensu, bo dzieli je przepaść, oczywiście na korzyść tej drugiej.
Jędrek
