Mesjanizm jest żywy. Ma wymiar europejski. Żyje dziś w głowach Komitetu Noblowskiego. Żyje też w powtarzanych przez dwie polskie europosłanki banałach naTemat roli UE w utrzymywaniu pokoju na Kontynencie. Robert Schuman i Andrzej Towiański chwytają się za ręcę.

REKLAMA
Mesjanizm to taka specyficznie polska filozofia o tendencji do tworzenia spekulatywnych systemów metafizycznych z jednej strony i reformowania świata przez filozofię z drugiej. A także powszechny pogląd, że Polacy jako naród posiadają wybitne cechy osobowości, które w sposób szczególny wyróżniają ich pośród narodów świata.
Myliłby się ten, kto myślałby, że mesjanizm odszedł wraz z romantyzmem. Oto europosłanaka PO - Lena Kolarska Bobińska - pisze na swoim blogu "przyznanie pokojowej Nagrody Nobla przypomina w tym trudnym okresie, kiedy wszyscy liczą przepływy, dochody, wydatki, że Unia Europejska powstała jako wizja i projekt gwarantujący pokój na kontynencie europejskim. A jej podstawą są wartości takie jak demokracja, praworządność, troska o grupy marginalizowane i równe szanse dla obywateli Europy."
Dlaczego Lena Kolarska Bobińska musi powtarzać takie banały? Dlaczego Komitet Noblowski przyznaje nagrodę Europie, zamiast np. jakiemuś białoruskiemu opozycjoniście? Bo Europa nie ma dziś nic więcej, żeby uzasadnić sens swojego istnienia, swoją legitymację polityczną. Powtarzanie tych banałów jest aktem desperacji, który pokazuje ubogość Europy w myśleniu o tym, czym jest, czym może być. Musi uciekać się do wizji mesjańskich, koniecznie pokazywać nam, że może nas zbawić, zatroszczyć się o grupy zmarginalizowane, dać równe szanse obywatelom Europy.
Wizja mesjańska jest, w tym momencie, jedyną możliwością uzasadnienia sensu jej politycznego istnienia. Tradycyjnie są też dwa inne sposoby. Pierwszym z nich jest "uzasadnienie przez proces", czyli uznanie przez obywateli, że proces, w którym podejmuje się decyzje, które decydują o ich życiu jest sprawiedliwy i sensowny. Krótko mówiąc demokratyczny. Ale ponieważ proces podejmowania decyzji w UE demokratyczny nie jest, to UE "legitymacji procesu" nie ma (i nigdy nie miała).
Druga metoda to "uzasadnienie przez wyniki", czyli uznanie przez obywateli, że UE ma sens dlatego, że przynosi dobre rezultaty. Historycznie UE uzasadniała swoje istnienie właśnie w ten sposób. Jakiś czas temu to się jednak skończyło. Proszę powiedzieć Hiszpanom albo Grekom, że UE można uzasadnić przez jej znakomite wyniki...
Pozostaje tylko wizja mesjańska, pokój i dobrobyt, peace and prosperity! Problem z tą wizją jest jednak taki, że ziemia obiecana jest zazwyczaj trochę inna, niż się o niej mówi. A to dlatego, że rzeczywistość jest zawsze brudna, pełna konfliktów. Mówisz ludziom, że wyprowadzasz ich z pustyni, a okazuje się, że tam gdzie ich zabierasz, nie ma wody i mogą ich rozdeptać giganci.
UPDATE: A tak wygląda strona poświęcona sprawom europejskim brytyjskiego Kanału 4 w dniu, w którym UE dostała pokojowego Nobla.
logo