O autorze
polsko-amerykański prawnik mieszkający i pracujący w Londynie

Czego politycy nam nie mówią? Świnie (dla) ministra Schäuble

http://collettivoprezzemolo.blogspot.com/
Wysłuchałem właśnie debaty z niemieckim ministrem finansów Wolfgangiem Schäuble o ekonomicznych i instytucjonalnych perspektywach dla Europy. Kiedy na wytwornej sali, w której debata się odbywała grupa demonstrantów przywdziała maski świni (happening lewicującej międzynarodówki – “Collettivo Prezzemolo”) pomyślałem sobie, że za bardzo chyba skupiamy się dziś na tym, co politycy mówią, zamiast poświęcić swoją uwagę temu, co w swoich wypowiedziach pomijają. A właśnie to okazuje się być ważne.


Gdybyście chcieli zrozumieć, o co tak naprawdę chodzi z tym “bankructwem Grecji” to polegalibyście na tym, co ma do powiedzenia pan Ryszard Petru, prawda? I słusznie. No więc R. Petru pisze wczoraj na swoim blogu:


“Grecja od dwóch lat długu swego nie obsługuje i przez dłuższy czas nadal obsługiwać nie będzie w stanie. Dlatego też wierzyciele prywatni zgodzili się negocjacje dotyczące redukcji zadłużenia, co w praktyce oznacza przyznanie się kraju do niewypłacalności. To, że nie nazywa się jeszcze tego formalnie bankructwem jest trickiem prawnym. Ekonomicznie Grecja jest bankrutem.”


To samo mówił dziś wieczorem w Instytucie Europejskim we Florencji niemiecki minister finansów, Wolfgang Schäuble. No tak! Finansiści są przecież od realnego oglądu spraw, a prawnicy od tricków…

Nie ma alternatywy

Otóż, co mam do powiedzenia jako prawnik: nie oczekuję od ekonomistów ani prawniczej ani “socjalnej” wyobraźni. Nie oczekuję, że niemiecki minister finansów będzie nam zwracał uwagę na to, że mamy do czynienia w Europie nie tylko z kryzysem zadłużenia, ale także kryzysem pogłebiających się nierówności.* Nie zgadzam się jednak na wmawianie nam, że nie ma innego wyjścia, że nie ma alternatywy, że trzeba Grekom ciąć, ciąć, ciąć, aż będzie bolało. To jest śpiewka polityków, w szczególności zaś polityków-finansistów. Ukuto na określenie tych zadłużonych krajów akronim ŚWINIE (z języka ang. P.I.I.G.S -czyli Portugal Ireland/Italy, Greece and Spain), i jak napasione wieprze, które muszą trochę schudnąć obywateli tych krajów się traktuje. Pół biedy zresztą gdyby politycy-finansiści byli tylko pozbawieni “socjalnej” wyobraźni. Oni nie mają też pewnej kluczowej w tym kontekście wiedzy prawniczej.


Wypowiadają się na temat greckiego długu zapominając (może nie wiedząc) jak skonstruowane są greckie obligacje. Przypomnijmy słowa Petru “wierzyciele prywatni zgodzili się negocjacje dotyczące redukcji zadłużenia, co w praktyce oznacza przyznanie się kraju do niewypłacalności. To, że nie nazywa się jeszcze tego formalnie bankructwem jest trickiem prawnym.” Czas na historię o tym, jak ten “trick” prawny może pomóc nie tylko Grecji, ale całej Europie.

Uratuje nas trick prawny?

Obligacja skarbowa jest umową, albo inaczej kontraktem, który pozwala państwom zaciągać pożyczki denominowane w walucie kraju, w którym są sprzedawane. Co ważne, podlegają też zazwyczaj jurysdykcji kraju, w którym trafiają na rynek. Bardzo często tym rynkiem są Stany Zjednoczone. To ma niebagatelne konsekwencje. Przykład: w latach dziwięćdziesiątych na rynku obligacji pieniądze pożyczała Argentyna. Kiedy w 2001 roku zbankrutowała jej wierzyciele, którzy chcieli odzyskać pieniądze zainwestowane w obligacje podlegające jurysdykcji Stanu Nowy Jork poszli w Nowym Jorku do sądu. Zostało na ich rzecz zasądzone ok. 750 milionów dolarów. Ale ponieważ Argentyna nie posiadała na terenie USA w zasadzie żadnych aktywów, wyegzekwowanie wyroków okazało się w zasadzie niemożliwe. Inwestorzy wtopili grubą kasę (co przecież na wolnym rynku się może zdarzyć!).

Trick jak się patrzy! Specjalistą od takich tricków jest mecenas Lee C. Buchheit z nowojorskiej kancelarii Cleary Gottlieb Steen & Hamilton. Jego odpowiednikiem w świecie akademickim jest Mitu Gulati z Duke University. Buchheit wymyślał konstrukcję argentyńskich (a także, w swoim czasie, polskich obligacji). Argentyna była dla niego ważną lekcją, która spowodowała wiele zmian w treści tych kontraktów. Jedną z najważniejszych było wprowadzenie CACs (czyli Collective Active Clauses). Przed bankructwem Argentyny nie było możliwości restrukturyzacji zobowiązań wynikających z obligacji bez zgody wszystkich wierzycieli (a są ich setki, czasem tysiące). CACs (dzisiaj w każdym kontrakcie obligacji) taką możliwość dają. To właśnie CACi dadzą jutro wieczorem greckiemu rządowi możliwość podjęcia decyzji o restrukturyzacji długu (poprzez zamianę istniejących obligacji na nowe, wymagalne dopiero za kilka lat) pomimo sprzeciwu wielu prywatnych inwestorów, a także paternalistycznego głosu Niemiec w osobie ministra Schäuble.

Argument, który podnosi w ostatnich miesiącach profesor Gulati jest zatem następujacy: zamiast kolejnych transzy pożyczek i straconej dekady gospodarczego marazmu na południu Europy, takie państwa jak Grecja (ale także - już teraz! -Hiszpania czy Portugualia) powinny dogadać się z prywatnymi inwestorami na tych właśnie zasadch, czyli dokonać restrukturyzacji długu. Ulżyłoby tym krajom dzięki temu bardzo. Nie musiałby porywać się na tak dramatyczne reformy, do jakich się je teraz zmusza. Mogłoby prowadzić jakąś normalną, na miarę europejskich standardów, politykę gospodarczą i socjalną.

No proszę, okazuje się, że jest alternatywa! Tylko dlaczego mięliby się inwestorzy na to zgodzić? Gulati podsuwa nam prosty argument: żeby zabezpieczyć swoją wierzytelność. Większość greckich obligacji denominowana jest w Euro i podlega greckiej jurysdykcji. Pewna część denominowana jest jednak w funtach szterlingach i podlega prawu angielskiemu. Z powodów, których naprawdę nie warto tu przytaczać, greckie obligacje podlegające prawu angielskiemu są (w dłuższej perspektywie) bezpieczniejsze (problem egzekucji tutaj się nie pojawia bo w Unii Europejskiej obowiązują bardzo przejrzyste zasady egzekucji kontraktów). Nowy kontrakty, na które prywatni inwestorzy będą musieli się zgodzić będą podlegały właśnie prawu angielskiemu. Ot, rozwiązanie. I to w postaci tricku prawnego! Po które zresztą Grecy sięgnęli już parę miesięcy temu zatrudniając Lee C. Buchheit’a i ekipę jego prawników. Jutro wielki finał całej operacji.

Zabawne, co? To nie wpływowy polityk najważniejszego państwa w Europie, ale prawnik w jednej z najbardziej wpływowych kancelarii prawnicznych na świecie we współpracy z profesorem prawa ratuje z opresji Europejczyków, na których inni patrzą jak na świnie. Można to tylko podsumować anegdotą, któą profesor Gulati opowiedział parę dni temu na konferencji w Madrycie zdradzając kulisy rozmów z jego znajomym z Europejskiego Banku Centralnego. Kolega bankier zasugerował, żeby nie rozpowszechniał swojego pomysłu zbyt szeroko. –“Dlaczego?” – zdziwił się Gulati. – “Ponieważ wtedy wszyscy na prawdę mogą to zrobić.” I zrobią. Podkładając świnie ministrowi Schäuble.

*Wartość całego “europejskiego” długu publicznego to ok. 10 bilionów euro, a aktywa pieniężne europejskich milionerów (0,6% populacji Europy) to ok. 8 bilionów (wzrost o 7,2% w samym tylko roku 2009).