Kiedy po raz enty słyszę pytanie „kiedy pani napisze o tym książkę?”, kiedy dzwoni kolejny telefon z propozycją napisania książki o szołbiznesie, człowiek najpierw się wkurza, lekko zamyśla, bo jest leniwy z natury, a następnie podejmuje decyzję. Zgodnie z zasadą „Jak nie teraz, to kiedy? Jak nie ja, to kto?”, bierze sprawy w swoje ręce. I pisze.
Aby do wiosny, proszę państwa;-)
