O autorze
Odpuściłem sobie studia i etat, żeby prowadzić małą firmę. Jako freelancer optymalizuję strony internetowe pod kątem poprawy wskaźników biznesowych. Ponadto wraz z moim zespołem tworzę kilka projektów dotyczących marketingu internetowego.

Składki składkami, ale co z emeryturą za dzieło?

Składkom od umowy o dzieło przyklaskują nawet emeryci i renciści. Tylko dlaczego nikt nie pyta, co za te składki dostanie?


„Pracując na umowę zlecenie lub o dzieło chciałbym, żeby od mojej umowy była odprowadzana do ZUS składka emerytalna, nawet, jeżeli moje wynagrodzenie ‚na rękę’ miałoby być niższe”, uważa 61% emerytów i rencistów pracujących na umowie o dzieło lub zleceniu. W innych grupach jest podobnie [źródło].

Jak to się mogło stać?

To fascynujące. Ludzie, którzy już dostają emeryturę - do której muszą dorabiać - chcą płacić składki emerytalne! Nie wierzę.

Mógłbym winić jakąś propagandę, ale jaka propaganda postawiłaby pytanie, w którym dwa razy pada stwierdzenie negatywne (odprowadzać składki, mieć niższe wynagrodzenie) a nie ma żadnej korzyści?

No właśnie, korzyści.

Co dostaniesz za składkę emerytalną?

W całej tej dyskusji o ozusowaniu składek o dzieło nie zauważyłem jednego: jak ta składka przełoży się na emeryturę? Bo przecież składek nie płacimy po to, żeby płacić. Płacimy je po to, żeby dostać emeryturę ( :) ).

Teoretycznie mamy system kapitałowy, czyli emerytura zależy od składek jakie odprowadziliśmy, ale staż pracy i tak się liczy np. kiedy składki nie wystarczają na emeryturę minimalną lub chcemy skorzystać z emerytury częściowej.

Dzieło to dzieło, nie czas pracy!

Chciałbym więc zobaczyć, w jaki sposób praca na umowach o dzieło przekłada się na lata pracy liczone do emerytury. Może się przecież okazać, że ktoś przez pół życia będzie odprowadzał składki emerytalne od umowy o dzieło, ale emerytury i tak nie dostanie, bo jego staż pracy to okrągłe zero.

Przecież z samej definicji umowy o dzieło wynika, że zleceniodawca ma w dolnej części pleców to ile zajmie wykonanie dzieła - płaci za efekt.

Ach, chyba że to sposób na zmniejszenie bezrobocia! Przecież można zatrudnić armię urzędników, którzy będą przeliczać każde dzieło na liczbę dni pracy.

Powstałaby wielka tabela, w której każde dzieło miałoby wyznaczony czas tworzenia. Namalowanie obrazu: tydzień doliczony do stażu pracy. Napisanie artykułu: dzień. Napisanie programu: dwa miesiące. Zrobienie stołu: dwa dni. To brzmi logicznie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0"Widzę histerię". To on forsuje zakaz edukacji seksualnej, który tak bulwersuje Polaków

DADHERO.PL

0 0Nie masz pojęcia, jak wychować swoją córkę? Tato, oto 10 złotych rad specjalnie dla Ciebie
0 0Dobry zegarek nie musi być "Swiss Made". Fajne czasomierze powstają i w innych krajach Europy
Jaguar 0 0Duży, dostojny i w świetnej cenie. Tego SUV-a kupisz już za 1452 zł netto miesięcznie

NA ŚWIECIE

0 0Podobno w domu jest spokój. Do nowego Sejmu weszli ojciec oraz syn – i są w różnych partiach!
0 0"Jestem skłonny startować w wyborach na szefa PO". Pierwszy polityk rzuca wyzwanie Schetynie
MOTO 0 0Czy McLaren naprawdę jest tak kosmiczny, jak wygląda? W środku od razu zaskakuje jedna rzecz
POPKULTURA 0 0Zepsuliście mi serial, na który czekałam! "Batwoman" miała być hitem, a jest porażką