Fernando Alonso którego przed wyścigiem stawiałem na przegranej pozycji, wygrał chaotyczny wyścig o Grand Prix Malezji. Hiszpanowi pomógł deszcz który przewrócił klasyfikację.

REKLAMA
logo
Fernando Alonso fot. Ferrari / Ercole Colombo

Nie kierowcy McLarena, nie Red Bulle, ale Fernando Alonso w Ferrari był najszybszy na mecie wyścigu w Sepang. Takiego zakończenia wyścigu chyba nikt się nie spodziewał, obserwując dotychczasową formę włoskiego zespołu.
Wyścig rozpoczął się w deszczu. Początkowo kierowcy jechali na oponach przejściowych, ale wody na torze przybywało i szybko zaczęli zjeżdżać do boksów po opony deszczowe. Ulewa przybierała na sile i w końcu organizatorzy zadecydowali o wyjeździe samochodu bezpieczeństwa, a później przerwaniu wyścigu.
Po blisko godzinnej przerwie wznowiono rywalizację. Kolejna runda pit-stopów zmieniła klasyfikację – na prowadzenie wysunął się Alonso a za nim uplasował się Sergio Perez z Saubera. Faworyci wyścigu - Hamilton, Vettel i Webber nie mogli dogonić tej dwójki. Lewis Hamilton który startował z pole position, znów musiał zadowolić się trzecią pozycją.
Po raz kolejny swój wyścig zakończył na poboczu Romain Grosjean z Lotusa. Francuz wcześniej zniweczył szanse Michaela Schumachera na dobry wynik, zderzając się z Niemcem już na pierwszym okrążeniu. Pecha miał także Jenson Button, który źle ocenił prędkość wyprzedzanego bolidu HRT. Kolizja z Karthikeyanem zakończyła się wymianą skrzydła w McLarenie Brytyjczyka. Problemy nie ominęły także Sebastiana Vettela – Niemiec również miał kontakt z bolidem Karthikeyana co skończyło się wymianą opony i stratą miejsca w pierwszej dziesiątce.
logo
Sergio Perez zaliczył swój najlepszy występ w F1 fot. Stauber Motorsport

Wyścig miał dwóch bohaterów. Fernando Alonso który w nie najlepszym bolidzie wygrał wyścig po raz kolejny potwierdził swoją klasę. Dla ekipy z Maranello z pewnością to będzie zastrzyk pozytywnej energii, która pomoże im w wyjściu z kryzysu. Drugim bohaterem był Sergio Perez. Młody Meksykanin nie tylko utrzymywał sensacyjną, drugą pozycję, ale walczył o zwycięstwo. W końcówce wyścigu kierowca Saubera był o sekundę na okrążeniu szybszy od Alonso. Próba ataku zakończyła się jednak wyjazdem na pobocze. Perez nie stracił pozycji, ale zrezygnował już z ataków na lidera.
Po raz kolejny mogliśmy zobaczyć, jak deszcz może urozmaicić widowisko. W takich warunkach mniej liczy się sprzęt, a bardziej umiejętności kierowców. I to kibice chcą oglądać.