Premier stracił cierpliwość. Sejmowe negocjacje mające na celu wypracowanie kompromisu w sprawie in vitro przeciągają się kolejny rok.

REKLAMA
Ja myślę że porozumienie w tej sprawie jest mało prawdopodobne. A przede wszystkim, że porozumienie w tej sprawie nie służy jakości i bezpieczeństwie wykonywanych zabiegów medycznych. Dopóki konserwatyści pytają jak ochronić zarodek, możemy rozmawiać. Kiedy jednak chcą zmieniać prawo tak, by było bardziej moralne, zaczyna się próba godzenia ognia z wodą. Rezultat takiego połączenia jest znany: ogień gaśnie, woda paruje. Zostaje pustka.
Decyzja Premiera, żeby in vitro uregulować przez program zdrowotny, przyszła w samą porę. Zanim wszyscy stracili cierpliwość. Sympatycy Platformy mają dość czekania, ale nie tylko oni. Z badań realizowanych na zlecenie KPRM w ramach projektu „Równe traktowanie standardem dobrego rządzenia” jasno wynika, że ponad 70 proc. Polaków chce refundacji in vitro. W grupie osób z wyższym wykształceniem i w grupie kobiet ten odsetek jest jeszcze wyższy, sięgając 80 proc. Podobnie wysokie poparcie dla in vitro pokazuje CBOS. Nad czym się zastanawiać?
Jedyne, co może studzić decyzję w tej sprawie to fakt, że obecny brak prawa daje wielką swobodę pacjentom i lekarzom. Każda, nawet najbardziej „liberalna” regulacja jest w stosunku do obecnej sytuacji wielkim ograniczeniem. Nic dziwnego, że klinicyści słuchają zapowiedzi premiera z niepokojem. Program zdrowotny oznacza wprowadzenie medycznego standardu, którego obecnie brakuje i nie wiadomo, ile klinik go spełni. Ta zapowiedź oznacza, że część klinik, tych najlepszych dostanie na swoje zabiegi kontrakt NFZ, podczas gdy te słabsze będą mogły oferować wyłącznie usługi pełnopłatne, co jeszcze bardziej pogorszy ich konkurencyjność. Najważniejsze jednak, że standard programu zdrowotnego stworzy określone oczekiwania pacjentów wobec klinik in vitro. Nawet bez kontraktu z NFZ, ich nieprzestrzeganie może okazać się ekonomicznie nieopłacalne.
Nie wiem dlaczego na „paskach” we wszystkich telewizjach pojawiła się wczoraj informacja, że ustawa ,która powstanie w trakcie przygotowywania programu zdrowotnego rozstrzygnie czy będzie można mrozić zarodki. Program zdrowotny In vitro ma sens tylko i wyłącznie z mrożeniem. Rezygnacja z mrożenia tworzy medyczną fikcję, na którą absolutnie nie należy wydawać publicznych pieniędzy.
Poza tym, politycy nie mają moralnego prawa decydować o najbardziej intymnych sprawach obywateli. Dajmy ludziom żyć, przestańmy zaglądać im pod kołdrę, przestańmy w Sejmie zajmować się sprawami, do których nie mamy kompetencji, których nie jesteśmy w stanie rozstrzygać w oparciu o interes obywateli. Bo ci, którzy pragną dziecka, mają w nosie moralność Gowina, Kozłowskiej-Rajewicz czy Piechy. To, czego mają prawo żądać od posłów, a posłowie mają obowiązek im to zapewnić, to aby świadczenia zdrowotne dostępne w Polsce były medycznie bezpieczne i nie wyłączane z koszyka świadczeń gwarantowanych z powodów, których większość nie rozumie i nie akceptuje. In vitro przynosi nowe życie. Ktoś jest przeciw?