Portal NaTemat ogłosił, że ponad 200 uczonych, przede wszystkim z Poznania, broni prof. Pawłowicz. Jako adiunkt na poznańskim UAM okryłam w tym gronie jednego biologa, specjalistę od roztoczy. Dlatego o wiele lepiej byłoby, gdyby uczeni poprzestali na tezie, że wypowiedzi prof. Pawłowicz to publicystyka, bo wtedy rozmawiamy tylko o kulturze osobistej i tolerancji, a nie o nierzetelności i manipulowaniu wiedzą naukową.
REKLAMA
Poznański Uniwersytet im. Adama Mickiewicza to uczelnia z pierwszej trójki rankingów uczelni wyższych. Zawsze byłam dumna z faktu, że tam studiowałam i potem pracowałam, prowadziłam badania naukowe i wykłady. Miałam zaszczyt współpracować z najlepszymi w kraju uczonymi w zakresie biologii człowieka, w tym biologii rozwoju, ewolucji i ekologii człowieka.
Żaden z nich nie podpisał się pod listem, w którym poznańscy uczeni powołują się na prawidła rozwoju i ewolucji w odniesieniu do człowieka. Nic dziwnego - w oświadczeniu "Klubu obywatelskiego", grupy uczonych, która zawiązała się przed wyborami prezydenckimi, skupiającego sympatyków PiS, jest stek bzdur, pod którym nawet niespecjalista wahałby się podpisać. Autorzy listu nie odróżniają transseksualizmu od homoseksualizmu, tożsamość płciowa i orientacja seksualna to dla nich dokładnie to samo. Powołują się na teorię ewolucyjną i "podstawowe zadania gatunków", chociaż od dawna wiadomo, że ewolucja nie ma żadnego celu, a gatunki - "zadań".
Homoseksualizm jest przejawem zmienności człowieka, a nie żadną anomalią. Nie tylko homoseksualiści nie płodzą dzieci, bezdzietne bywają też małżeństwa i osoby samotne, z przyczyn losowych lub z wyboru. Według uczonych homoseksualizm jest anomalią, ponieważ osobniki homoseksualne "nie zostawiają po sobie genów". To znaczy, że inne osobniki, które nie zostawiają po sobie genów uczeni też uważają za anomalię. Konkluzja o anomalii jest w oświadczeniu poprzedzona dywagacjami w stylu "gdyby wszystkie osobniki zmieniły się w homoseksualne", co biologa będącego w temacie może ubawić do łez.
Nie ma bowiem w biologii zjawiska "przemiany" w osobniki homoseksualne. No chyba żeby jakaś bomba o szczególnych właściwościach spadła nagle na Ziemię. Ludzie rodzą się z określoną orientacją seksualną i w zależności od kultury, realizują ją lub nie, ale orientacja seksualna nie jest aktem woli ani efektem mody, podobnie jak tożsamość płciowa. Ponieważ się rodzą w taki sposób, to z jakichś powodów Bóg tak chciał. Nie można wykluczyć, że postanowił zobaczyć, jak ich przyjmie reszta społeczeństwa. Jaki poziom człowieczeństwa ujawnią, pokażą.
Ale to nie bzdury wypisane w oświadczeniu zbulwersowały mnie najbardziej. Wstrząsnęło mną, że są uczeni, gotowi położyć na szali swój autorytet zdobyty w dziedzinie historii, archeologii czy teologii, aby bronić kuriozalnych tez z dziedziny, na której się nie znają, w imię ideologii i obrony złej sprawy. Przypomnę bowiem, że poseł profesor Pawłowicz została skrytykowana nie za to, że pomyliła fakty naukowe, ale że z mównicy sejmowej dopuściła się homofobicznych i transfobicznych wypowiedzi, używała języka pogardy, obraziła nie tylko homoseksualistów, ale też osoby samotne, ludzi żyjących bez ślubu, niepełnosprawnych, a nawet siebie w tej sytuacji zrecenzowała. Do dziś mam czerwone policzki kiedy myślę o jej tyradach w Sejmie - ze wstydu, bo Sejm zobowiązuje. Tytuł profesorski też. Oburzenie dotyczyło raczej dysonansu pomiędzy oczekiwaniem, że poseł, profesor to ktoś o wielkiej kulturze osobistej, tolerancyjny, otwarty, skłonny do długich debat, rozmów i kompromisu. Jak widać w tym przypadku, nic bardziej mylnego.
Jestem oburzona faktem, że w swoim oświadczeniu grupa uczonych próbuje używać naukowych argumentów do usprawiedliwiania homofobii. Nauka ma w swojej historii wstydliwe epizody, kiedy takie działania przynosiły tragiczne efekty, że przypomnę frenologię - "naukę", która na podstawie kształtu i wielkości czaszki pozwalała oceniać inteligencję, osobowość a nawet czystość rasową człowieka. W czasie II wojny światowej homoseksualistów wywożono do obozów koncentracyjnych, bo uznano, że są pasożytami, bezużytecznymi społecznie, odpowiedzialnymi za moralny upadek narodu. Niemcy mieli na to specjalny paragraf w kodeksie karnym. Polacy znieśli karalność homoseksualizmu już w 1932 roku, wcześniej niż wiele państw Europy. Ponad 20 lat temu WHO i inne międzynarodowe gremia usunęły homoseksualizm z listy chorób. Uczymy tego w podręcznikach szkolnych.
Jaki sens ma kwestionowanie podręcznikowej wiedzy przez ludzi, którzy nie mają naukowej legitymacji, żeby się o tym wypowiadać? Bo przecież nie jest autorytetem w dziedzinie ewolucji ani ksiądz, doktor teologii, ani administracyjny pracownik uczelni, działacz związków zawodowych, ani poseł i radny PiS, nawet jak ma tytuł doktora. Na liście podpisanych nie znalazłam żadnego specjalisty z dziedziny biologii człowieka, seksuologii, lub ewolucjonizmu. Okryłam jednego biologa, specjalistę od roztoczy. Dlatego o wiele lepiej byłoby, gdyby uczeni poprzestali na tezie, że wypowiedzi prof. Pawłowicz to publicystyka, bo wtedy rozmawiamy tylko o kulturze osobistej, tolerancji i traktowaniu drugiego człowieka, a nie o nierzetelności i manipulowaniu wiedzą naukową.
