Mija drugi dzień komentarzy do słów Abp Michalika. Wszystkie w jednym tonie, zażenowanie zmieszane z oburzeniem i rozczarowaniem słychać praktycznie w każdej wypowiedzi. Wyjątków jest niewiele. Wśród nich ks. Oko, który nie przeprasza za słowa ani czyny księży pedofilów. Jak nie przystało na księdza, oskarża, obwinia, rzuca oszczerstwami. Złapali księdza na pedofilii? To pewnie fatamorgana. A nawet jeśli, inni grzeszą bardziej.

REKLAMA
I na pewno wśród księży jest najmniej pedofilów w porównaniu z innymi środowiskami i grupami zawodowymi. Jeden na tysiąc pedofilów to ksiądz katolicki, czyli znacznie rzadziej niż w innych grupach zawodowych. „Szukajcie pedofilów wśród homoseksualistów, nauczycieli i trenerów sportowych” – radzi.
Powszechne oburzenie czynami przestępców uważa zaś za atak na kościół. Tu akurat nie jest wyjątkiem, tak mówi wielu hierarchów. Tymczasem pedofilia to jedno z najbardziej obrzydliwych przestępstw, dlatego też jest surowo karane przez Kodeks Karny. Niezależnie kto je popełnia, podlega karze. Nic pedofilii nie usprawiedliwia, a winę ponosi nie dziecko, ani jego rodzice, ani gender, ani klimat gorący, tylko ten kto dopuszcza się przestępstwa. Nie ma natomiast żadnych podstaw do tego, żeby stygmatyzować jakąkolwiek grupę społeczną czy zawodową. Takie przestępstwo może się zdarzyć wszędzie, choć kiedy zdarza się w murach Kościoła, a jego sprawcą jest ksiądz, osoba o najwyższym autorytecie, to wtedy jest czynem szczególnie godnym potępienia, bo żeruje na zaufaniu również do instytucji oraz szacunku i pokorze wobec religii. To wielkie oszustwo wobec Boga, kiedy ktoś, kto jest Jego posłańcem przekracza granice zaufania, przyzwoitości i prawa.
Kościelni hierarchowie i kapłani powinni stać w pierwszym szeregu tych, którzy zwalczają każdy akt krzywdy, nierównego traktowania i niesprawiedliwości. Pierwsi wśród tych, którzy walczą z pedofilią, homofobią, seksizmem, antysemityzmem i wszelkimi podobnymi aktami lekceważenia i poniżania drugiego człowieka. I wielu tak czyni, wielu czuje potrzebę oczyszczenia i przywrócenia spraw do biblijnego porządku. Niestety ich głos więźnie, zanika kiedy najważniejsze postaci Kościoła lub medialni komentatorzy tracą rozeznanie między dobrem a złem, zapominają o podstawowej zasadzie Kościoła, która mówi, że stoi on na straży miłości do Boga i drugiego człowieka.
Zamiast tego, przedstawiciele Kościoła, duchowni często atakują – indywidualne osoby i całe grupy. Za uczynki wymyślone, często tak absurdalne, że sam oskarżony nigdy by na to nie wpadł. Mnie oskarża się – np. - o promowanie sex-zabawek w przedszkolach, chociaż nigdy nie miałam takich pomysłów, nie mówiłam nic podobnego ani nawet nie byłam na konferencji, na której ten temat się pojawił. Słowo „gender”, które stosuje się do opisu funkcjonowania kobiet i mężczyzn w społeczeństwie, dotąd odkurzane w bibliotekach w dziełach socjologów i badaczy kultury, kościół wyposaża w jakąś zadziwiającą i wrogą treść, po czym insynuuje, że „programy gender piszą pedofile”. Chciałabym poinformować księdza Oko i innych, którzy tak myślą, że gender equality – równość płci – to zasada wpisana w naszą Konstytucję. Art. 33 mówi, że kobiety i mężczyźni są równi wobec prawa, w życiu społecznym, politycznym i gospodarczym. To nie jest żadna ideologia, to polskie prawo zapisane w najważniejszym polskim akcie prawnym.
Oczekuję że ksiądz Oko przeprosi za swoje słowa homoseksualistów, nauczycieli i trenerów sportowych, a także badaczy „gender”, socjologów i kulturoznawców, oraz wszystkich innych, których mogły dotknąć jego słowa. Bez pokory, uczciwości i prawdziwej – a nie tylko deklarowanej – miłości do bliźniego będzie księdzu trudno. Ale Bóg nie takie cuda czynił, żeby ten Kościół ratować.