Po premierze " Miłości b.." w holu Och-Teatru. Fundacja.
Po premierze " Miłości b.." w holu Och-Teatru. Fundacja.

Wracam do życia po premierze „Miłości blondynki” i rozglądam się dookoła z ciekawością. Wiele nowości, wiele zmian. Ta premiera kosztowała mnie dużo, tak dużo, że zaczęłam czytać Tatarkiewicza na uspokojenie, uznałam, że jak nie pomoże filozof (i historyk sztuki), no to już nie wiem kto, i pomogło, bardzo pomogło.

REKLAMA
A swoją drogą ta lektura okazała się dla mnie nadzwyczajnie odświeżająca.

Nie mam zaufania do ludzi zbyt ambitnych, szczególnie zbyt ambitnych twórców. Tu zawsze element rywalizacji, kombinacji i manipulacji także ma swoje znaczenie.
Nie lubię tzw. głębokich rozmów, prowadzę je sam ze sobą.
Jasność i prostota w sztuce, zawsze były najcenniejsze. Sztuka „ciemna” ma swoje okresy, niezbyt długie.
Im więcej pieniędzy tym mniej poezji…
Nigdy nie planowałem swojego życia. Nie dążyłem do wyznaczanych celów. Celów w ogóle sobie nie wyznaczałem.
W ogóle nie należy za dużo się spodziewać...
Uniknąłem w życiu dwóch nieszczęść nadmiaru pieniędzy i braku pieniędzy...los pozbawił mnie trzy razy w życiu całego majątku. Zostawił to co mam w sobie i najbliższych.
Tadeusz Różewicz nie żyje. Miał wiele szczęścia do teatru. Ostatnio zastanawiałam się nad tym, co napisał, co można by przypomnieć. Pamiętam zachwycające inscenizacje "Na czworakach" z Zapasiewiczem i "Kartotekę " z Łomnickim. Wielkie wrażenie zrobiła na mnie książka "Matka odchodzi", którą przeczytam nie tak dawno. "Białe małżeństwo", "Nasza mała stabilizacja", poezje, scenariusze, kamienie milowe w naszej kulturze. Ciągle wraca to, co stworzył. Tak piękne wiersze. Taka prostota.
Dziś pożegnanie z jednym z moich ulubionych naszych spektakli „ Koza, czyli kim jest Sylwia” Albeego. Ja gram „Ucho, gardło, nóż” wcześniej, popołudniówkę, a potem tęskne pożegnanie. Tych pożegnań będzie teraz kilka latem.
Jutro do Torunia z „32 Omdleniami”. Gramy tam w niedzielę i poniedziałek.
Wtorek i środa „Danuta W.”, we wtorek 100. przedstawienie na które przejeżdża i pani Danuta i pan Piotr Adamowicz współautor książki. Po spektaklu spotkanie z Widzami.
W czwartek wylatujemy do Nowego Jorku, żeby zaprezentować „32 Omdlenia”.
Na miejscu w Polsce, długa majówka, mam nadzieję, że także z naszymi teatrami dla wielu, dla tych którzy nie zdają matur, nie sadzą w ogródkach i nie wyjeżdżają pławić się w przyrodzie zmobilizowanej na beatyfikację. Nieprawdopodobnie piękny jest świat tego roku. Z urody.
Podobno w jednym z wywiadów przed premierą „Miłości blondynki” powiedziałam, żeby nie zakochiwać się w - byle kim - i teraz mam wiele zapytań jak tego Byle Kogo rozpoznać. No cóż, sprawa jest skomplikowana choć nie tak jakby się wydawało. Jeden z przykładów omówiłam na scenie Och-Teatru.
Zaczęłam słuchać ostatnio wydanego Murakami. Jeden z bohaterów, pisarz, mówi- jeśli coś rozumiem w sztuce, przestaje mnie to interesować. Mnie odwrotnie. Lubię coś rozumieć czy zrozumieć w trakcie. Murakamiego rozumiem i lubię.
Jutro Jan Paweł II Świętym. Jechałam przez Polskę wczoraj, wystroiła się nadzwyczajnie. Powiewa niezliczoną ilością flag papieskich i polskich, wstążek, proporców. Wszystkie kościoły, kapliczki przydrożne, nawet leśne wystrojone nadzwyczajnie, świece płoną, ptaki dookoła nich śpiewają. Kościoły mają wrota szeroko otwarte, z kościołów śpiew wydobywa się nieustannie, na każdym zakręcie spotyka się z nowym śpiewam dochodzącym z kościoła w sąsiedniej miejscowości. Ludzie poboczami dróg idą do kościołów wystrojeni, z gniazd bociany przypatrują się temu ze spokojem. Drzewa i kwiaty rozwija się z zdwojoną siła żeby zdążyć na niedzielę. Na domach, w oknach, wzdłuż płotów wstążki, w bramach, furtkach, kwiaty, portrety Jana Pawła II i wszelkie możliwe oznaki uwielbienia i radości. Wyobrażam sobie jak w Polsce w tym roku będziemy czcić dzień Wszystkich Świętych.
Dobrych dni.
- Pani Krystyno, co zrobić żeby nie stracić życia? Moja Droga Pani, zwrócić na nie szczególną uwagę. I byle nie byle jak i na razie.... I nie jutro tylko dziś.