25 sierpnia 2015 roku. Spokojna cicha noc w Milanówku. Kot spał na bryzie nowego papieru do drukarki (lubi spać na czymś świeżo przyniesionym do domu), psy spały, jeże się przechadzały (bo Milanówek w ostatnich latach to Jeżowo), nietoperze fruwały (mieszkają w starych świerkach). Sielanka. Nagle alarm! Pobudka! Dzwonek do bramy. Spojrzałam na zegar 4:28.
REKLAMA
Wszelki Duch Pana Boga chwali - powiedziałam papugując moją babcię. Zbiegłyśmy w koszulach z gosposią. Moja siostra wali do bram! 4:30, w pidżamie z rozwianym włosem, biegła już przez ogród. – Co z mamą!??? - darła się. – Ciiii! Śpi!- zasyczałyśmy z gosposią zgodnie. – Widziałam na zdjęciu, karetkę przed naszym domem!!! – Jezus Maria- zakrzyknęła gosposia i na wszelki wypadek zaczęła płakać. – Na jakim zdjęciu? - ja z kolei zgłupiałam. Zamieścili w nocy, że mama w szpitalu, karetka, że serce!!! – Czyś ty oszalała?! – przecież bym do ciebie zadzwoniła! Mama śpi! I nie drzyj się tak mówiłam do niej zdenerwowana, a wszystko to wyglądało jak kawałek książki Joanny Chmielewskiej. - Na jakim zdjęciu? – zapytałam. - Na Pudelku! Albo Pomponiku! Zamieścili wiadomość w nocy! – Wariatko!, tylko debile wierzą w te pudelki. Dopadłam komputera. – Patrz to karetka ale to nie nasz dom. Zdjęcie karetki przed jakimś domem, jakimkolwiek i jakiejkolwiek karetki. Zdjęcie mamy, chyba sprzed 5, 6 lat z sesji „cztery pokolenia kobiet” do Vivy o ile dobrze pamiętam, moje zdjęcie wyciągnięte chyba z d…, bo nie poznaję ani gdzie, ani kiedy, ani na jaki temat! Ktoś poskładał byle jak, byle co, wymyślił newsa jakiego bądź, pewnie potrzebował na cito zarobić! Wściekałam się już.
Jeśli wy myśląc o siostrze, mamie i gosposi, nie przestaniecie wierzyć w te srelki pudelki, pomponiki, sraciki, fakty, srakty i super duper ekspresy, plotki galotki to ja was poooozaaaabijaaaaam!!!
Gosposia szczytowała w płaczu, psy szczekały, kot domagał się jedzenia korzystając w okazji. Na to wszystko do kuchni weszła niczego jeszcze nie świadoma urocza mamusia w niebieskim szlafroczku. – A co tu się dzieje? - jęknęła. – A co ty tu robisz, o tej porze? – zapytała moją siostrę a swoja młodszą córkę. – Bo mamo - odparła ta - bo na Pudelku… - No wiesz, wstydziłabyś się, ja już w nic nie wierzę, co czytam, ja już się sto razy przekonałam - zaczęła się mądrzyć mamusia, ale w tym momencie zadzwonił pierwszy tego poranka telefon. Wujek z Kielc. – Nie, nie, nic podobnego - dementowała pierwszy raz, ale nie ostatni, mama. A my piłyśmy kawę z siostrą, gosposia powoli suszyła łzy.
A potem… uciekłyśmy z mamą do lasu, gdzie ani telefonu, ani Internetu, nic. Spokój. Ucieczka. Ja nie miałam próby Callas. W Och-Teatrze zaczęli montować nowe fotele. Krótkie wakacje.
Oby wszystkie złe wiadomości okazały się plotkami z Frędzelków.
