W piątek w Warszawie trzy premiery. Zwariowali. Jakby nie mogli się porozumieć co do tego i umówić. Chyba się rozerwą oczekiwani na wszystkich tych premierach goście. Można by zrobić premierę co trzy godziny i te stale zapraszane 200 osób mogłyby mieć teatralno-premierowy maraton. My się nigdy tym nie przejmujemy, bo nasi goście i tak z innego klucza, bo tych oficjalnie zapraszanych właściwie nigdy nie ma.
REKLAMA
No, ale nie jesteśmy ich teatrami, więc i obowiązku nie ma. Prezydent miasta Warszawy pani Gronkiewicz nie była w żadnym z naszych teatrów nigdy, mamy wiernych widzów z biura Teatrów i z Ministerstwa, ale nasza „znakomita reszta” to środowisko. Przyjaciele, lekarze, scenografowie, koledzy, muzycy, aktorzy i co ciekawe wszystkie ambasady …oficjeli na lekarstwo.
Na Danucie W. byli już chyba wszyscy ambasadorzy i pracownicy ambasad i nikogo z naszych ludzi polityki, a przecież opowiadamy o nich, o ich życiu, wymieniamy ich nazwiska. No ale to koloryt lokalny. Z drugiej strony, jak czasem patrzę, co musi prezydent tego kraju oglądać w teatrze czy na różnych okolicznościowych teatralnych wieczorach, na których wypada być, to rozumiem, że może zapaść na teatrolęk. Przy okazji chciałabym powiedzieć, że Biuro Teatrów Warszawskich i jego budżet, zbliżony do budżetu całej polskiej kinematografii, wymyśliła i załatwiła dla miasta u męża, pana Lecha Kaczyńskiego, wtedy prezydenta Warszawy, pani Maria Kaczyńska, która co prawda lubiła teatr akademicki, jak się to teraz ładnie mówi, żeby nie ubliżyć nam teatrom środka, ale za to lubiła teatr naprawdę!
Była na każdej premierze w Warszawie, potem rozmawiała z twórcami, dzieliła się wrażeniami i widać było, że te teatralne wieczory, nie tylko zresztą premierowe, sprawiają Jej wielką radość. Cały pomysł na zarządzanie warszawskimi teatrami został. Budżet też, tylko tej sympatii i radości ze zwykłego wieczoru teatralnego nie ma. Na szczęście ma ją wielu widzów, których znamy, szefowie i wybitni profesorowie warszawskich szpitali, przedstawiciele palestry, właściciele wydawnictw literackich, dziennikarze polityczni i sportowi, warszawscy rzemieślnicy i środowiska akademickie. Ale pani Mario!...tęsknimy za Panią.
Obserwuję z narastającym zdziwieniem spiralę agresji i braku jakiegokolwiek zdrowego rozsądku w dyskusji dotyczącej związków partnerskich. Obie strony, czy wszystkie strony, bo jak się wydaje jest ich wiele, wykazują się szczytowym brakiem tolerancji i nieumiarkowania w słowach. A oprócz naturalnej potrzeby uregulowań prawnych w tej sprawie, chodzi przecież o rzeczy najintymniejsze i fundamentalne. Napastliwość i małostkowość, absolutny brak tolerancji (i z jednej i z drugiej strony) dla innych poglądów i odmiennego punktu widzenia jest deprymująca.
Przytoczę tu wypowiedź mojej mamy. Moja mama ma ponad 80 lat, dla niej akceptacja małżeństw gejowskich jest trudna, to zrozumiałe i nie ma co się na to oburzać, rozumie natomiast, że skoro są takie związki, to trzeba, i nie ma nic przeciwko temu, stworzyć prawne warunki i poczucie bezpieczeństwa dla nich. I tylko wczoraj zadała mi pytanie: – Ale oni nie chcą ślubów kościelnych? Prawda Krysiu? – Prawda mamo. - No to o co chodzi? – Mamo – odpowiedziałam - są tacy, którzy absolutnie tego nie akceptują i kosztem nieuregulowania ochrony prawnej nawet związków heteroseksualnych, a takich jest wiele, wolą nie uchylać drzwi prowadzących ich zdaniem do postępujących roszczeń par jednopłciowych. Są tacy, którzy zgadzają się na ustawowe regulacje prawne, ale nie zgadzają się na śluby, są tacy, którzy zgadzają się na śluby, ale nie na adopcje dzieci i tacy, którzy zgadzają się na wszystko w ramach demokracji i postępu cywilizacji. Jak chcesz mogę Ci znaleźć procentowe poparcia dla każdej z tych opcji. – Nie, nie, Krysiu, procenty mnie nie interesują – odparła. Nawet jeden człowiek jest ważny. Zamyśliła się i powtórzyła - ale nie chcą ślubów kościelnych, prawda? - Nie mamo. - No to o co chodzi? Moim zdaniem Papież przez to zrezygnował. Bo nie umiał sobie z tym poradzić. Z tym światem. Dziwny jest ten świat – skonstatowała na koniec.
U nas w teatrach, w Och-teatrze jutro pierwsza próba do Mayday 2. A w Teatrze Polonia już próby w kostiumach do Baby Chanel.
