Tyle się dzieje, że nie mam czasu usiąść i cokolwiek napisać. Doszłam co prawa do perfekcji robienia kilku rzeczy na raz, ale straty są wielkie. Na przykład, jem kotlet i już liżę loda, popijając kawą. Wszystkie dania na raz, a strasznie mi potem żal smaków w "czystej postaci". Tak jest ze wszystkim.

REKLAMA
Piszę ubierając się, śpię oglądając telewizję, chodzę na spacer z psem jedząc śniadanie w hotelu Rubinstein, gdzie prawdopodobnie urodziła się Helena Rubinstein i omawiając to z reżyserem filmu na inny temat. Stoję biegnąc i biegnę stojąc. Telefonuję zastanawiając się, odchudzam się jedząc, itd itp. Nie zwracam uwagi na szczegóły, nie zapamiętuję istotnych informacji, tylko wrażenia i emocje, a ponieważ życie generalnie traktuję emocjonalnie, jestem sobą sama zmęczona i co chwilę uciekam od siebie samej i udaję, że to nie ja byłam przed chwilą. Że to był ktoś męczący mnie, ale nie ja.
Remont w Och- Teatrze powoli dobiega końca i aktorzy będą mogli za chwilę wyjść z piwnic i zainstalować się w „luksusach”, gdzie dwie toalety, prysznic i okna. Mało miejsca, ale znika mieszkanie, w którym dawni właściciele czyli pracownicy Kina Ochota mieszkali z 50 lat bez remontu, a my po nich. Zostawiliśmy jednak na drzwiach ich napis sprzed lat- NIE BUDZIĆ! – bo się z nim zrośliśmy.
Spektakle plenerowe przy Grójeckiej dzieją się i należałoby przyznać medal za bohaterstwo i wytrwałość i aktorom, i publiczności. Miłość do teatru i granie w tych upałach, często w słońcu, zdumiewa. FLAMENCO NAMIĘTNIE tańczone, grane i śpiewane w takiej temperaturze to agonia dla artystów i zgon po spektaklu. Publiczność, z wachlarzami, wodą i pod parasolami zadowolona jednak.
Spotkałam moją siostrę niewyspaną. Zapytałam jaki powód. Odparła, że miała koszmarną noc, meczący sen, umordowała się całą noc chcąc pogodzić w swoim śnie Alicje Bachledę- Curuś z Collinem Farrelem. Nie udało jej się i tej męki nie zapomni nigdy. Śmiałyśmy się z tego pół dnia. Oto jak mogą splątać rozsądną skądinąd i nie zajmująca się „tymi sprawami” kobietę, mieszkańcy masowej wyobraźni, wpychani w jej życie na siłę przez media.
Przygotowuję się do jesiennej reżyserii „ Przedstawienia świątecznego”, robię skreślenia, omawiam scenografie i kostiumy, cieszę się na tę pracę i mam zamiar bawić się robiąc tę farsę do grudnia.
Słucham w samochodzie audiobook’ów z książek Kapuścińskiego, czytam na ebooku klasykę teatralną dostępną w empikach w Internecie za darmo (co za cudo! choćby Bałucki), a w papierowej wersji wpadłam w „Mikołajską. Teatr i PRL” jak śliwka w kompot. Pławię się i „ krzepnę”, poznając dokładnie ten nieprawdopodobny życiorys.
logo
Fot. Ewa Ratkowska

Kraków z DANUTĄ W. za mną. Każdego dnia 500 osób na Sali, mimo że drugiego dnia popsuła się klimatyzacja i szwankowały dwa głośniki. Wspaniała publiczność i dobre przyjęcie, ale ja przy tym piecyku piekącym szarlotkę w tej aurze traciłam chwilami przytomność i grałam już jak we śnie. Taksówkarze w Krakowie wożą ludzi 100 km/godz., po tych wyboistych drogach, a w Warszawie po powrocie taksówkarze pod Dworcem Centralnym nie biorą psów do samochodów, i z Sonią zostałyśmy na lodzie. Zabrał nas jakiś miły taksówkarz, jak się okazało mój kolega z podstawówki, Ryszard.
Hydraulik w leśnym domu podłączył kran do szlauchu służącego do podlewania roślin na zewnątrz do rury z ciepłą wodą, i sadziłyśmy z mamą i Marysią kolejne rośliny podlewając je gorącą wodą. Było uroczo. Mama mówiła - ale to słońce szybko nagrzewa tę wodę w wężu! Trzy wariatki. Dopiero pies się zdziwił ta ciepłą wodą , bo go polałyśmy dla ochłody i zrozumiałyśmy, że coś jest nie tak.
Strasznie dużo chcą wywiadów ze mną, bo to ogórkowy sezon, a ja w Warszawie albo na wyciągnięcie ręki. I plotę co tam trzeba, odpowiadam o co mnie pytają, a pytają bez wiedzy żadnej i byle co.
Przeżyłam coś bardzo zabawnego o pouczającego ostatnio, czytając biografię Steve’a Jobsa. Daty, daty, daty, a ja w głowie z powodu grania DANUTY, też daty, daty i daty. Jakoś nie mogłam się opędzić od porównywania i łączenia wydarzeń tu i tam. Wybijanie się na wolność poprzez indywidualny komputer i dostęp do świata bez ograniczeń, było linearne z polską walką o wolność. Z powstawaniem Solidarności. Daty te same. Kamienie milowe w tych samych momentach.
Jesień pracowita czyha za plecami, propozycje, wyjazdy. Ameryka i Kanada z DANUTĄ W., reżyseria w Och-Teatrze, film i dziesiątki jakichś próśb. Kalendarz się zapycha. W obu naszych teatrach pięć premier jeszcze tego roku.
· 30 sierpnia – KONSTELACJE – w Teatrze Polonia.
· 21 września – PIERWSZA DAMA – Och-Cafe Teatr
· 19 października - ROMANCA – Och-Cafe Teatr
· 16 listopada – ALICJA +ALICJA – Och-Cafe Teatr
· 14 grudnia – PRZEDSTAWIENIE ŚWIĄTECZNE – Och-Teatr
· 31 grudnia – DEPRESJA KOMIKA – Teatr Polonia.
Na razie leniuchuję. Przeczytałam w nocy monodram o bezrobotnej (byłej szefowej telewizji) i jestem przerażona. Dobrego dnia.
Jakieś zdjęcia dodam jak będę prała, lub jak będę u dentysty. Pa.