
Obserwuję osoby które dokarmiają i opiekują się zwierzętami, martwią się o koty, ścielą im budy, budki, schronienia, dbają o świeżą wodę dla ptaków, gołębi, kotów, psów. Wystawiają przed sklepy miski z wodą, talerzyki z mlekiem, odwożą znalezione psy, koty do lekarza, rozlepiają ogłoszenia, szukają dla nich domów. Nie należą do fundacji, żadnych organizacji, robią to z potrzeby serca.
REKLAMA
Na zaplecze Teatru Polonia, każdego dnia od ośmiu lat przychodzą dwie panie, opiekują się kotami mieszkającymi w drewnianej budce, pielęgnują kocięta z kolejnych miotów, myją miseczki, przynoszą jedzenie, karmią ptaki.
Koło Och-Teatru, staruszka chodząca z pomocą balkoniku, poruszająca się z największym trudem, przychodzi każdego dnia z ziarnem dla gołębi, z wodą w ciężkich butelkach, zmienia wodę, myje, czyści, z najwyższym trudem. Trudem tak wielkim, że czasem staję zaskoczona i pełna współczucia widząc ją idącą kroczek po kroczku w deszczu, śniegu, wietrze, każdego dnia, bez względu na świat dookoła i jego kondycję.
Słyszałam jak ludzie mieszkający nieopodal, narzekają - Karmi! Ile razy można mówić!? Niech nie karmi! Gołębie to szczury. Już z całej Warszawy te obesrańce tu przyfruwają!
Samotne osoby? Obowiązek, który same sobie narzuciły. Wykonują go z największym oddaniem. Jest im z tym lepiej. Trzyma je to przy życiu.
Samotne osoby? Obowiązek, który same sobie narzuciły. Wykonują go z największym oddaniem. Jest im z tym lepiej. Trzyma je to przy życiu.
Codziennie jadąc do pracy, widywałam staruszka, karmiącego nad stawem kaczki i łabędzie. Zreflektowałam się że nie widzę go od kilku dni, może tygodni. A kaczki i łabędzie codziennie czekają przy brzegu, pewnie na niego. Zatrzymałam się, poszłam nad staw. Przyglądałam się ptakom. Starsza pani, zatrzymała się i przyglądała się mnie. - Umarł- powiedziała - umarł, a one czekają. No i co im pani powie? Nie zrozumieją.
Moja mama kupuje wiewiórkom z naszego ogrodu orzechy. - Mamo, przestań karmić ptaki i wiewiórki, jest jeszcze pełno jedzenia w ogrodzie. Poczekaj na śnieg. Poza tym wiewiórki jedzą żołędzie, pełno ich jeszcze leży. - Sama sobie jedz żołędzie- odparła.
"Kreatywni Berlina mają dość ignorancji władz miasta. W zadłużonym Berlinie jest im coraz trudniej - większość pieniędzy idzie na instytucje, nie dla niezależnych twórców. Myślą więc o alternatywnie, np. o Warszawie ()Władze Berlina planując wydatki budżetowe na lata 2014/15, niezależnym twórcom przyznały całe 2,5 procent budżetu na kulturę, 10 mln euro." A gdzie my mamy na przykład wyjechać? Jesteśmy niezależnymi teatrami. Naprawdę i Ci z Berlina i My musimy myśleć o wędrówce pozaartystycznej? A co by było gdyby nas nie było? Nic, absolutnie nic, niestety. Czy komuś byłoby żal? Byliby inni narwańcy, utopiści, optymiści. Zostajemy więc z obywatelskiego obowiązku, my niezależni.
A to aukcja na ratunek
Dziennik Krystyny Jandy
Facebook Krystyny Jandy
Twitter Fundacji Krystyny Jandy Na Rzecz Kultury
Tytuł i lead artykułu pochodzą od redakcji
