Zazdroszczę Norwegom ich sposobu narodowego przeżywania żałoby po traumie zgotowanej przez Breivika. Żałoba z klasą? Tak, okazuje się, że jest możliwa. Gdyby u nas wydarzyło się coś podobnego, prawdziwy zamach w takiej skali, zaczęłaby się masakra w makro skali, szukanie winnych, oskarżenia o zdradę, domaganie się głów, wieszania… powołano by sto różnych komisji, których oskarżano by się wzajemnie. Putin, Rosja, Tusk, Komorowski. Pod sąd, rozstrzelać! To nie miałoby końca. Bylibyśmy na wieki ugotowani we własnym potwornym sosie: z nienawiści, żółci, męczeństwa.
REKLAMA
Politycy szarpaliby się po wszystkich stacjach. Wszyscy byliby winni, także informatycy, którzy nie dopilnowali stron internetowych, tak jakby można było nad tym zapanować. Norwegowie cierpią z klasą. Nawet młodzi ludzie, uczestnicy wydarzeń mówią spokojnie, choć ze łzami w oczach i głosie. Mówią, że nie można odstąpić od standardów, nie wolno dać się zastraszyć i połknąć potworowi nienawiści. Nie dają się podpuszczać gestom tchórzliwego Breivika na Sali sądowej, bo to przecież tchórz nad tchórze, wybrał bezbronnych młodych ludzi, dzieciaki przywykłe do bezpiecznego kraju, w którym tego rodzaju przemocy dotąd nie było. Nie poszedł ten rycerz do gniazda uzbrojonych Talibów, z którymi rzekomo walczy. Bo tam by się z nim szybko uwinęli.
Teraz norweskie służby będą bardziej czujne. Internet bardziej kontrolowany. Nie będzie już bezpiecznej niewinności. Kraj stracił dziewictwo i musi się z tym pogodzić. Debatują co i jak ulepszyć. Wszyscy, rządzący, opozycja, organizacje społeczne, niezrzeszeni obywatele.
Jak ja zazdroszczę Norwegom tego mówienia jednym głosem! Zazdroszczę bo wiem, że my też na początku tak przeżywaliśmy Smoleńsk. Te kilka dni jedności dały pojęcie o tym, jaka mogłaby być nasza jedność. Oczywiście doszło do zaniedbań, do błędów, które powinny być wcześniej naprawione. Na tornado nie ma rady.
Oto co udało się z nami zrobić podłym politykom, nie przebierającym w sposobach, udało się doprowadzić do plucia, wrzasków, wstrętnych haseł. A ci, którzy w to grają, nie odcięli się od szumowin. Bąkną niekiedy, że to margines, a reszta to po prostu naród, który domaga się wyjaśnienia. Dla tych polityków każdy punkt wyżej w sondażu znaczy więcej niż ból. Niestety pojawia się znużenie. NUDA TRAGEDII, o której już prawie nikt nie chce słuchać. Ludzie zatykają uszy. Obrzydzili nam katastrofę, robiąc wielką krzywdę rodzinom ofiar i normalnym obywatelom. Nie jesteśmy w stanie tego wytrzymać. Codziennie, jak nie Smoleńsk, to Katyń, ciągle pokazywane fotografie kopiących ludzi, obraz czaszek. Rocznica wojny, też same klęski.
Jacek Żakowski w swoim przeglądzie prasy nie daje newsów z pism, na okładce których była Katarzyna W, matka Madzi. Ja natomiast powoli przestaję kupować gazety, tygodniki, miesięczniki, które na okładkach dają twarze polityków żerujących na tragedii smoleńskiej.
Ludzie różnie przeżywają żałobę. Jedni cierpią w milczeniu, inni krzyczą, jeszcze inni w innych kulturach wynajmują płaczki. Mam dziwne wrażenie, że żałoba po Smoleńsku, wyszła z osobistej, prywatnej ciszy, z prywatnego cierpienia bliskich ofiar, na jakieś forum publiczne. Nadeszła pora przejęcia żałoby przez rwące włosy z głów PŁACZKI POLITYCZNE, głównie zresztą rodzaju męskiego, choć znajdą się i osoby płci żeńskiej. Na nasze nieszczęście główny antybohater przeżył traumę i czuje się w prawie z tego korzystać. Żałoba oderwała się od ofiar, które są bezbronne i milczą, jak to bywa ze zmarłymi. Oderwała się także od osieroconych, bo oni, prócz kilku szczególnie upolitycznionych, publicznie pojawiają się rzadko. Poszkodowani są wszyscy. A zwłaszcza my, obywatele, bo żaden naród nie może tak długo żyć w traumie. Musi się znieczulić, oderwać od tych klęsk. Jest wiosna, wszystko zaczyna się zielenić i odradzać, jak co roku. Tylko oni nie są w stanie się zatrzymać, nie dają nam spokoju. Dlatego tak bardzo zazdroszczę Norwegom ich jedności w przeżywaniu. Musimy walczyć o spokój! Nasz spokój!
