W gazecie analizowano wynik meczu Real – Bayern. W pierwszym zdaniu czytam: „Tego nikt się nie spodziewał”. Jak to nikt?

REKLAMA
Od początku obstawiałam Bayern i kibicowałam mu, w odróżnieniu od męża, który kocha Real. Real doceniam, trochę się obawiałam, zwłaszcza po strzeleniu dwóch bramek, że jest „po meczu”, ale wierzyłam w twardość Niemców.
Obie drużyny grały tak, że zasłużyły na zwycięstwo. Zwykle nie obstawiam faworytów, pupilków publiczności. Mój mąż twierdzi, że Niemcy wygrali dlatego, że im kibicowałam. To taka mała metafizyka. Uważam, że w końcówce zawsze działa psychika. Niemcy mają nerwy ze strunobetonu. Nie pomogła widowiskowa modlitwa klęczącego na stadionie Mourinho, chyba najprzystojniejszego selekcjonera.
logo

Szkoda, że Hiszpanie w ogóle zostali wyeliminowani, żal mi ich, bo są naprawdę świetni.
Właśnie ukazały się wyniki badań na temat kobiet i piłki nożnej. Wypowiadałam się na ten temat dla radia, pytano mnie co sądzę o Euro itd. Należę do tych 40% kobiet, które oglądają mecze z mężami. Podobno jedna trzecia dam ogląda, bo się interesuje. Ja co prawda wolę boks, ale przyznaję, że dobra piłka wciąga. Muszę uściślić: oglądam ważne mecze ligowe, międzynarodowe, te w których grają Polacy, ale także te, o których mój mąż mówi, że drużyny zagrają koncertowo. Podczas innych ćwiczę, żeby nie stracić kondycji.
Wiem co trzeba o autach, spalonych, stałych elementach gry, wiem co jest faulem a co dozwoloną grą ciałem. Rozpoznaję zawodników, najprzystojniejszych i najbardziej agresywnych.
Kobiety oglądają mecze także ze swymi kochankami czy przyjaciółmi, w związkach równie trwałych jak małżeństwo. Donald Tusk, selekcjoner Platformersów, kiedyś grający w ataku, wprowadził do gry Gowina, który związki partnerskie odrzuca, jak struś chowa głowę w piasek, wiadomo co wystawia do słońca.
Gowin został wybrany na miejsce świetnego obrońcy Kwiatkowskiego, którego każdy dobry klub chciałby mieć u siebie. Przewidywałam kłopoty z niesprawdzonym zawodnikiem Gowinem.
Cóż, to nie było oparte wyłącznie na kobiecej intuicji, ale też na obserwowaniu boiska politycznego. Teraz selekcjoner Tusk musi się modlić, by Gowina nie podkupił trener PiSiorków, już robią do niego umizgi, ślą swoich łowców głów, żeby ustalić jakie stawia warunki.
Solidarna Polska też go chwali, ale selekcjoner Ziobro za mało ma do zaoferowania. Gowin jak panna najpiękniejsza w swojej wsi, nadął się i wydaje mu się, że jest pępkiem drużyny Platformersów. Lekkie poparcie jak zawsze daje mu zawodnik Kłopotek, z zespołu drugiej ligi.
Drużyna Palikotów na Gowina sarka, bo miesza polityczne szyki, ale w sumie gra na korzyść selekcjonera Palikota, bo może podzielić PO. Czerwoni trzymają się z boku, wydają jakieś stęknięcia protestu, ale przestali się liczyć, bo to drużyna oldboyów. Gdyby trenerowi Kaczyńskiemu udało się dokonać zakupu napastnika Gowina, osłabiłby drużynę przeciwnika, to jasne.
Jednak to wcale nie zagrałoby znacząco na korzyść jego zespołu, próżne rachuby. Owszem, elektorat PiSiorków, czyli ich kibice byliby zachwyceni, jednak ich liczba jest stała, to przekonani, których przekonywać nie trzeba. Elektorat kibicujący Platformersom z pewnością nie pójdzie za niewiernym zawodnikiem.