Fot. Jakub Orzechowski/ Agencja Gazeta

Jest zapotrzebowanie na nowy zamach. Ospała PKW dała PiS-owi prezencik w postaci spapranego systemu informatycznego i sakramenckiego bałaganu.

REKLAMA
Fotografia ściskających sobie dłonie dwóch prezesów, Jarosława Kaczyńskiego i Leszka Millera pojawiła się wszędzie. Gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy sądziłam, że to fotomontaż, dziennikarska zabawa. Wkrótce okazało się, że to jednak prawda.
Katastrofa Smoleńska straciła świeżość, na razie w występach telewizyjnych się nie pojawia. Tylko Macierewicz jeździ po kraju i gra swoje przy pełnej widowni. Na konferencji prasowej stał z tyłu za prezesem, nie odezwał się ani słowem.
Milczy posłanka Pawłowicz. Z żalem wyznała redaktorowi TVN-u, że nie wolno jej rozmawiać z mediami, bo może zaszkodzić partii. Zawiało czasem jedynie słusznej PZPR.
To ułatwia porozumienie się dwóch, zdawałoby się sprzecznych, sił. Jest zapotrzebowanie na nowy zamach. Ospała PKW dała PiS-owi prezencik w postaci spapranego systemu informatycznego i sakramenckiego bałaganu.
Zamach! - Zakrzyknął PiS. Nie ma demokracji, to Białoruś! - Wieszczą latając po telewizjach, nie leżą pobici w kazamatach, jak białoruscy opozycjoniści. Zamiast szczątków samolotu i fragmentów ciał, widzimy walające się po podłodze karty wyborcze, wysypywane z urn. Mgła czy inny rozpylacz, a może brzoza na drodze, przesłoniły widok mężom zaufania PiS-u.
Swoją drogą czy taki PiS-owiec, stojący na straży w każdej komisji, to nie jest wywieranie presji? Zwłaszcza w małych miejscowościach, gdzie wszyscy się znają? Stoi PiS-owy Józek, patrzy na ręce, może lepiej na PiS zagłosować? Inne partie swoich nie ustawiły. Dziwna sprawa taki nacisk wyborczy. Czy to zgodne z prawem? A jeśli byli w każdej komisji, to dlaczego nie składają masowo skarg na fałszerstwo? Mgła, panie, to mgła zaćmiła umysły.
PO też straciło oręż bez Tuska. Premier Kopacz chodzi na wysokich obcasach, ale nie używa ich do kopania PiS-u po kostkach. Jest sprytniejsza niż się opozycji wydawało. Nie jątrzy, wie, że kraj ma dość ujadania. Zyskała duże poparcie. Dlatego właśnie opozycja musi zewrzeć wszystkie siły. Żeby jednak aż tak? PiS i SLD? Ludzie pytają: Czy ich pogięło? Co to za diabelski pakt? Jakiś cyrograf? Cieszmy się, że to nie spotkanie PO z PiS, bo gdy do tego dojdzie, zabetonują nas na lata.
Otóż widać, że nie ma koalicji niemożliwych. Spotkał się jeden były premier z drugim byłym premierem, a w ich osobach spotkały się dwie partie: Prawicowo-lewicowy PiS z lewicowo-prawicową SLD. Pamiętajmy, że obaj politycy mieli kiedyś wspólnego przyjaciela, Andrzeja Leppera.
Lepper miał to nieszczęście, że trafił do Kaczyńskiego, jako przystawka. Z kolei Miller uważał, że ma szczęście, bo Lepper go przygarnął gdy wpadł w polityczny niebyt. Miller zapomniał dziś o Barbarze Blidzie, którą minister sprawiedliwość ówczesnego premiera Kaczyńskiego Zbigniew – Zero –Ziobro wyeliminował z życia, nie tylko politycznego.
Wynik pojedynku Ziobro Miller to 0:0, jak ktoś napisał w esemesie do Szkła Kontaktowego. Kaczyński na Millerze chce coś ugrać. Z wrodzonym poczuciem humoru i z przekonaniem, że Stalin wiecznie żywy, oznajmił elektoratowi, że każdy bagnet się liczy. Powoływanie się na Stalina w niektórych partiach typu bolszewickiego, z kultem jednostki w tle, ma sens. Bagnet-Miller, na Kaczyńskim straci nawet te parę punktów, jakie zostały jego partii.
Na 13 grudnia prezes zaplanował marsz w obronie demokracji i wolnych wyborów, pewnie wieczorem i z pochodniami, stare, dobre tradycje.
O co walczy prezes Kaczyński? Otóż walczy on o prezydenturę swego człowieka w stolicy. Kandydatem na prezydenta, jest niejaki Sasin, chyba z Zielonki, który podatków w Warszawie nie płaci. Kiedyś w „Polityce” opisywano jego działalność rodzinno-towarzyską, potrafił ustawić wszystkich na stanowiskach.
Wszedł facet do drugiej tury. Wypłynął na bolszewickim haśle: Wybierzcie mnie, a wszyscy będziecie jeździć za darmo komunikacją miejską! Miller miał kandydata, nieznanego nikomu pana Wierzbickiego, który nie przeszedł w wyborach jako radny.
Uważam, że Prezes Kaczyński liczy na poparcie Sasina, przez elektorat SLD! Przecież sam powiedział, że każdy bagnet się liczy. Stąd bratanie się z Millerem! Bagnet na broń, Alleluja i do przodu, jak mawia inny klasyk.