Gdy okazało się, że księżyc zbliżył się do ziemi o 30 tysięcy kilometrów, pomyślałam, że nadszedł czas na zmiany, i że wygra Francois (nie potrafię znaleźć tego „c” z ogonkiem) Hollande. To dobra wiadomość dla Polski, bo zostanie przełamany monopol francusko-niemiecki, duet Sarko z Merkelową. Mówią komentatorzy, że Hollande nie dogada się z Merkelową. Chyba jej nie znają. To kobieta zaprawiona w bojach, zna życie, wychowała się w NRD. Potrafi porozumieć się z Chińczykami, z carem Putinem, chętnie z całuje się z Tuskiem, zobaczycie, że zakoleguje się Hollandem.

REKLAMA
Przewidywałam jego zwycięstwo wcześniej, w momencie w którym Sarko w końcowej fazie kampanii wyborczej schował do kieszeni swojego Rolexa. To według mnie przeważyło. Niby drobiazg, jednak czy to był lęk, że ktoś z ludu mu ukradnie cenny prezent od Carli, czy strach przed dziennikarzami, że odkryją drogie cacko, gdy Francja gospodarczo tonie, głupotą był ten gest niegodny prezydenta. Do tego jeszcze sam imigrant węgiersko żydowskiego pochodzenia nagle zawłaszcza hasła Le Penówny.
Usiłowałam sfotografować mojego męża na tle połyskliwej tarczy księżyca, super pełni, która dala mi magiczną pewność w sprawie Hollande’a, ale okazało się to trudne. Wyszło co wyszło! Metafizyczna fotografia.
logo
Jeśli chodzi o wybory francuskie zaszokowała mnie frekwencja 81,5%. Dla nas nieosiągalna. Boże drogi, nigdy takiej nie mieliśmy, nawet chyba po odzyskaniu drugiej niepodległości. Zastanawiałam się czemu to przypisać. Poszperałam trochę w historii i doszłam do wniosku, że to efekt rewolucji francuskiej. Tak, tak, tej z 14 lipca 1789 roku. Zapoczątkowała obalenie feudalizmu w dużej części Europy. Krwawej co prawda, ale skutecznej jeśli chodzi o społeczeństwo obywatelskie. Ludzie poczuli się równi. Wolność, równość, braterstwo. Oczywiście, że było to deklarowane, bo wolności, równości i braterstwa nigdy nie było i nie będzie. Przypomnijmy, że nawet w raju Kain zabił Abla. Jak mawiał nasz profesor malarstwa pokazując obraz biblijny: „brat brata zabija, z tyłu matka dziwnie niezdowolniona”. Jednak takie dążenia, takie deklaracje przekładają się jak widać na poczucie obywatelskie. W tym czasie u nas była pańszczyzna. Chłopstwo nie było wyzwolone w żadnym stopniu, życie kmiecia zależało od widzi mi się pana. To się na nas mści do dziś. Była arystokracja kosmopolityczna, w większości mająca w d… interes narodowy, dbająca jedynie o własne „interesa”, byli wśród niej patrioci, jednak to było rzadkie, oj rzadkie. To nie patrioci domagają się teraz zwrotów tego i owego, dobra narodowego od biednego państwa, czyli od nas wszystkich. Były dworki zamieszkane przez szlachciury, szlachetki, sobiepanki, uchodzące dziś za oazy kultury. Wystarczy poczytać Gombrowicza, żeby wiedzieć jaka była prawda. Ani szlachcie, ani arystokracji nie zależało na uwolnieniu chłopów. Mickiewicz w „Panu Tadeuszu” nawoływał: „Sami wolni uczyńmy i włościan wolnemi”. Wszystko na nic! Doszło do tego najpóźniej w Europie.
Stąd właśnie nasz problem ze społeczeństwem obywatelskim, z poczuciem wpływu na los. Lata niewolnictwa mszczą się do dziś. Nie wiem co o tym powiedzieliby historycy, i dość mało mnie to interesuje, bo to moja prywatna teoria. Ja tylko słucham, obserwuję jak ludzie postrzegają interes narodowy, czy dobro wspólne. Nie widzą go. W większości, bo są też tacy co się troszczą. To się zmienia raz do roku, gdy gra orkiestra Owsiaka, no ale tu chodzi o dobro dzieci!
Był nasz wielki narodowy zryw solidarnościowy, który przyniósł nam wolność. Już, już wydawało się, że zmieni się to poczucie niemożności, jakie zafundowała nam komuna. W tamtych czasach, przy działalności wiadomych służb, tak zwanego bezpieczeństwa, które niosło nam niebezpieczeństwo, przy jedynie słusznej partii dziś nieboszczce, przez niektórych chętnie wspominanej, przy tamtych wyborach rzeczywiście nie było ruchu! Teraz można wymieść polityków, którzy nam się narazili.
Co zrobić z senatem, który chce wprowadzić idiotyczny rodzaj odpowiedzi zamiast sprostowań? Nie sądzę, żeby rozsądni senatorowie mogli się pod takim bublem podpisać. Skąd ciągoty władzy do zrobienia mediów na perłowo? Farsa polega na większości jaką ma PO. Dlaczego nie uczą się na błędach, których było wiele? Mogą uchwalić wszystko, bo mają te cholerną większość, która bywa zabójcza, niekiedy także dla rządzących. Mogą uchwalić nawet to, że ziemia jest płaska i leży na czterech słoniach. Mogą, tylko po co się kompromitować?
Jedno jest w tej sprawie pocieszające: wszystkie gazety, od ekstremalnego prawa do ekstremalnego lewa zjednoczyły się w proteście! To właśnie poczucie dobra wspólnego ponad podziałami. Fajnie brzmi? O to chodzi!